Oryginalnie „Let it Snow” z 1945 roku. W sufjanowej wersji w innej aranżacji, idealnie oddającej ducha utworu. Mamy 11 dzień grudnia. Do Świąt coraz bliżej. 

Naprawdę nie wiem, dlaczego rozgłośnie nie grają tej wersji. Dlaczego w żadnym hallmarkowym filmie, przecież ckliwym, romantycznym (a ten utwór jest w pełni romantyczny!), na dodatek w większości wypadków ze śniegiem w tle (raz, że Kanada, a dwa, że sztuczny. Aranżacja „Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!” Sufjana jest urocza, ujmująca, smucąca i jednocześnie sprawiająca, że na sercu robi się nieco cieplej.

 


>SPĘDŹ ŚWIĘTA Z SUFJANEM STEVENSEM

 

Tytułem spóźnionego wstępu, „Let it Snow” powstało w 1945 roku, szmat czasu temu. Sammy Cahn i Jule Styne, zamiast chłodzić się w najgorętszy dzień 1945 roku, zdecydowali się napisać świąteczną piosenkę. Sprytne, prawda? Tak samo jak w wypadku „White Christmas”, o którym pisałem w Była sobie piosenka: White Christmas. O „Let it Snow” jeszcze w tym roku na FYH będzie, zwłaszcza że wczoraj spadł śnieg i na dworze zrobiło się tak sentymentalnie. Kiedy powstaje ten tekst, na zewnątrz nadal jest biało i aż chce się pociągnąć wątek z tezą, że i piątek taki będzie. Choć mam świadomość, że prawdopodobnie trzeba będzie skreślić taką część.

Dlatego darujmy sobie śnieżną aurę piątku, skupmy się na konkretach. Rok 2012, płyta Let it Snow! z multiboksu Silver and Gold (ZOBACZ RECENZJĘ!). Sufjan, razem z cudowną Cat Martino (która nagrywa jako Stranger Cat), z którą Stevens już współpracował i przy Age of Adz, i przy All Delighted People, i podczas świątecznej trasy koncertowej promującej wspomniany pięcioalbumowy boks. Martino, obdarowana nieziemskim, eterycznym, w końcu po prostu kochliwym (w którym można się zakochać) głosem.

 

 

Akustyczna gitara kreująca intymną atmosferę w „Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!”, do tego wspólny śpiew w rozedrganym od emocji pomieszczeniu. Ta wersja „Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!” ma wszystko to, co Cahn i Styne chcieli przekazać w tekście siedemdziesiąt pięć lat temu. Delikatne, pełne zatracenia wyznania i zapewnienia miłości dwojga zakochanych. Piosenka sama w sobie znowu nie ma nic wspólnego z Bożym Narodzeniem, ale jej akcja toczy się przecież zimą, a skoro zima, to i Gwiazdka. A że Boże Narodzenie to czas cudów, miłości, po spotkaniach rodzinnych zostajemy sami, więc gdy na dworze śnieżna zamieć, zimno i ciemno, gdzie, jeśli nie w objęciach ukochanego lub ukochanej, najlepiej?

O tym opowiada tekst, a gdy w tle pojawia się tamburyn, nieznacznie swoją obecność zaznacza bęben, chórek melanolijnie zawodzi, aż czuje się wiejący za oknem wiatr i oklejające wszystkie drzewa i mury śnieg. Tylko w domu ciepło, co podkreśla subtelnie muskające wyśpiewywane przez Cat Maritino końcowe „Let it snow”.

Do utworu powstała też wizualizacja.

POLECAMY TAKŻE:

Święta z Sufjanem: 6 grudnia. Lonely Man of Winter

Święta z Sufjanem: 7 grudnia. Justice Delivers Its Death

Święta z Sufjanem: 8 grudnia. Star of Wonder

Święta z Sufjanem: 9 grudnia. Barcarola (You Must Be a Christmas Tree)

Święta z Sufjanem: 10 grudnia. Mr. Frosty Man

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: