Złożyło się jakoś, że prawie wszystkie opisane utwory ze świątecznych boksów były autorskie, czas na „zewnętrzny” hit, czyli „We Need a Little Christmas”.

Pochodzącą z 1966 roku piosenkę wykonywała pierwotnie Angela Lansbury w brodwayowskim szlagierze Mame. I, jak można sobie wyobrazić (albo posłuchać w sieci), wersja Lansbury jest… no, musicalowa. Głos Angeli był ostry, krzykliwy. Osiem la później, już w kinowej adaptacji, „We Need a Little Christmas”, szykowniej, przytulniej, no, po prostu filmowo, zaśpiewała Lucille Ball i nadal jest to jedna z ładniejszych interpretacji utworu.

Ale swoją nagrał też Sufjan, zebrał znajomych, ściągnął muzyków i przygotował piosenkę dla kolędników, do filmu, do radości, utrzymaną w naprawdę niezłej aurze aktorstwa, jeśli mogę się tak wyrazić. Wiadomo, to nie jest w pełni nie wiadomo jak radosna piosenka, ma swój gorzki, terkoczący się jak kawałki orzechów w zębach wydźwięk. Ale opowiada o radości z przeżywania Świąt Bożego Narodzenia, o nadziejach z nimi związanych, o całej świątecznej otoczce, zresztą są tutaj symbole Bożego Narodzenia w popkulturowo-historycznym wydaniu. Jest Mikołaj, są skarpety, jest ostrokrzew, choinka też na samym początku występuje. Wszystko w takt żywej, piszczałkowej melodii z towarzystwem perkusji.

Święta to taki czas, który podtrzymuje na duchu, przynosi radość, napędza do działania, zapowiada coś nowego (nowy rok, cóż, jeśli ktoś sobie pod koniec 2019 roku życzył wesołego i udanego 2020 to musiał się zawieść). Żywa gitara nadaje takt kolędnikom, a sam śpiew niesie się w pamięci długo, długo po zakończeniu utworu. Refren to punkt kulminacyjny „We Need a Little Christmas”, a opowiadana forma piosenki sprawia, że całość po prostu płynie. Sufjan stworzył prostą, ale uroczą wersję, optymistyczną, miłą dla serca, taką trochę filmową, ale taką, która spokojnie mogłaby się pojawić w starej ekranizacji Cudu na 34. ulicy. Albo w czymś nowszym, ale na poziomie. Widziałbym/słyszałbym sufjanowe wykonanie gdzieś w tle Home for Christmas (Facet na święta), gdy ulicami Røros, w tej świetnej, zimowej scenerii, środkiem głównej ulicy przechadza się Ida Elise Broch. To byłaby ładna scena.

POLECAMY TAKŻE:

Święta z Sufjanem: 6 grudnia. Lonely Man of Winter

Święta z Sufjanem: 7 grudnia. Justice Delivers Its Death

Święta z Sufjanem: 8 grudnia. Star of Wonder

Święta z Sufjanem: 9 grudnia. Barcarola (You Must Be a Christmas Tree)

Święta z Sufjanem: 10 grudnia. Mr. Frosty Man

Święta z Sufjanem: 11 grudnia. Let it Snow! Let it Snow! Let it Snow!

Święta z Sufjanem: 12 grudnia. Come On! Let’s Boogey to the Elf Dance

Święta z Sufjanem: 13 grudnia. Christmas Woman

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: