Warning: A non-numeric value encountered in /home/klient.dhosting.pl/taurus/fyh.com.pl/public_html/wp-content/themes/15zine/library/core.php on line 4197

Dust Of Souls Rapoona to kolejny dowód na to, że brytyjski producent tworzy dźwięki przejmujące, hipnotyzujące i pochłaniające słuchaczy w całości.


AUTOR: Rapoon
TYTUŁ: Dust Of Souls
WYTWÓRNIA: Zoharum / Ultra Mail Prod.
WYDANE: 28.09.2020 / 5.11.2019


Na tej reedycji wracamy do nie tak znowu odległych czasów, bo ledwie 2019 roku i wydanego w limitowanym do stu sztuk albumu Rapoona. To ciekawe, płyta, która ukazała się raptem dwa lata temu, musiała doczekać się wznowienia. Ale jeśli wydawnictwo drukuje się w specjalnej szacie graficznej i formie (ręcznie wykonane grafiki i tak dalej), nie ma się co dziwić.

Dust Of Souls Rapoona jest płytą mroczną, przynajmniej mroczniejszą od tych, do których Brytyjczyk nas przyzwyczaił. Dużo mniej na niej tribalowo-bliskowschodnich odniesień Robina Storeya na rzecz głębokich industrialnych dźwięków. Te oczywiście na Dust Of Souls również znajdziemy, ale w mniejszym nagromadzeniu. Tym razem Storey stawia na pogłos, mrok i surowe, kanciaste melodie, drone’owe faktury zanurzone w skąpanych w cieniu aranżacjach.

Najlepszym przykładem będzie już otwierające wydawnictwo „Shadow and Voice”. To siedemnastominutowy kolos, który spokojnie można by rozdzielić na dwa utwory. Pierwszy to naprawdę minimalistyczny, spowolniony w swojej motoryce kawałek, który mógłby zostać nagrany w jednej z zamkniętych przed laty stoczni lub fabryce. Pogłosy, efekty jakby zza metalowej puszki, niewyobrażalna głębia. To charakteryzuje zarówno pierwszą część „Shadow and Voice”, jak i całego Dust of Souls Rapoona. Drugą budują brzmienia żywych instrumentów, które Robin Storey ubiera w lekko orientalną osłonę. Mamy tu lekkie rozdygotanie, trąby, repetycje i rozciągnięty w tle delikatny anielski ambient. Ostatnie sekundy to znowu powrót do zdeformowanego industrialu, wyzutego z pierwiastka człowieczeństwa i przejście do ponownie głębokiego, mrocznego „Entering the Line”. Tutaj ważne są loopy, powtórzenia tego samego motywu jakby zawieszenia, jakby zanurzenia w wodzie próby przecięcia tej gęstej zawiesiny. Pojawiają się ostre, tajemnicze wstawki, nadające kompozycji pewnej dozy tantryczności, ale sam leitmotif „Entering the Line”, który prowadzi całość do przodu, jest ogromnie wciągający.

Przy „In the Dream of Rivers” Rapoon w końcu przechodzi do bliskowschodnich standardów, rytmicznie to stary, dobry Robin Storey z takich albumów jak Darker by Light czy The Kirghiz Light, odcięcie od kompilacyjnych płyt, czy to nagrywanych z Pas Musique, czy ostatniego Old Castle. Mamy tu odniesienia do muzyki Libanu, Syrii, po prostu Bliskiego Wschodu, bogatego w melodie i zapachy przepalonej od słońca ziemi. Motoryka kawałka jest świetna, buja, jest pełna transu, tak charakterystycznego dla producenta z Newcastle Upon Tyne.

Ten sam myk otrzymujemy po dłuższym wstępie „Where Angels Weep”, to kolejny bardzo dobry utwór na Dust Of Souls Rapoona. Czy to cytra w tle? Szaleńcze bębny, które zmuszają wręcz do podrygiwania? Odcięciem będą z kolei dwa ostatnie nagrania, kawałki o bardziej klubowym, nieco rave’owym zacięciu, chociaż nagrane w stonowany sposób. „Rainbows In Water” charakteryzuje mocna rytmika wybrzmiewająca jakby z hangaru, ponownie stoczni Newcastle (zwróćcie uwagę na głęboki pogłos i przebijające, lekkie partie gitary[?] albo innego instrumentu strunowego, przy czym Rapoon świetnie zaognia atmosferę kompozycji w końcówce, gdzie mocno rozciąga ambientowy motyw na samo zakończenie), a „Reawakening In Gold” czuć porządnym deep house’em zabarwionym porządnym techno, które jednocześnie chciałoby się rozwinąć, a z drugiej strony dobrze mu w takim lekkim niedopowiedzeniu.

Kolejna bardzo dobra decyzja Zoharum, które skrupulatnie wraca do nagrań Anglika. Zastanawiam się tylko, czy gdańskiej wytwórni uda się wydać wszystkie płyty Rapoona, które dotychczas już się ukazały.

NASZA SKALA OCEN

A JAK OCENIAMY?
7FYHOWA OCENA

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: