Warning: A non-numeric value encountered in /home/klient.dhosting.pl/taurus/fyh.com.pl/public_html/wp-content/themes/15zine/library/core.php on line 4197




Warning: A non-numeric value encountered in /home/klient.dhosting.pl/taurus/fyh.com.pl/public_html/wp-content/themes/15zine/library/core.php on line 4197

WYTWÓRNIA: 2.47 Production / Warner Music
WYDANE: 22 kwietnia 2016


Nawet jeśli nie kupuję macierzystych formacji artystów, którzy tym razem dołączyli do ekipu Heart & Soul, to trzeba im oddać, że na missing link. wynieśli się ponad swoje codzienne możliwości gwarantowane przez zespoły, w których grają. Ale nie oszukujmy się, duża w tym zasługa, ba, ogromna, muzyków H&S, którzy po prostu wokalom stworzyli odpowiednie warunki.

 

Nowa płyta Heart & Soul dobrymi melodiami stoi. Bodek Pezda i Sławomir Leniart napisali takie utwory, że to nie mogło się nie udać. Od pierwszej do ostatniej pozycji missing link. słucha się z ogromnym zainteresowaniem. W głębokim skupieniu. A niektóre utwory to wywołują także wypieki na twarzy. Najlepsza dotychczasowa płyta H&S? Chyba tak, ale to także zasługa gości, którzy wspięli się na wyżyny swoich możliwości. 

 

Nie jestem pewien, czy to kwestia doświadczenia, obycia studyjnego, czy po prostu talentu, ale dwa utwory, w których udziela się Łukasz Lach to jednocześnie dwie najlepsze kompozycje missing link. W „Clean Your Mind” wokalista L.Stadt poszedł w albarnowe rejony, wyciągając partie, jakich nie powstydziłby się frontman Blur. Do tego dużo świetlistych syntezatorów, nerwowa, kąsająca rytmika, a pomykający gdzieniegdzie bas i roztaczająca się nad wszystkim dreampopowa mgiełka dopełniają obraz. To naprawdę bardzo ładna piosenka, wielowarstwowa, bo muzycy często zmieniają temat, a Lach, śpiewając raz falsetem, raz schodząc do bardzo niskich rejonów, udowadnia, że ma jeden z bardziej interesujących głosów w polskim niezal-światku. No i nie pomylę się chyba, gdy ten kawałek porównam do dokonań Damona na Everyday robots

 

Lacha słyszymy na missing link. dwukrotnie, bo łódzki artysta pojawia się też w „Lizbon”. I jeśli otwarcie płyty było dobre, to singiel promujący wydawnictwo należy pojmować w kategoriach „bardzo dobry/ wybitny”, bo w tym utworze po prostu nie ma się do czego przyczepić, a nawet więcej – tutaj wszystko gra tak, jak powinno, a nawet (po raz drugi) lepiej. Piękne gitarowo-fortepianowe rozpoczęcie rzuca skojarzenia na tytułową Lizbonę, Sławomir Leniart i jego połyskująca gitara nawiązuje do słynnych azulejos, znajdujących się na lizbońskich budynkach, pojawiające się w tle pianino, za które odpowiada Lach to także ukłon w stronę portugalskiej ceramiki. Gdy wchodzi wokal Łukasza, a chwilę później także perkusja („My pillows are colder than the chapel I pray in”), atmosferę stolicy Portugalii czuć w każdej sekundzie. Mroczne zagrywki, ciężki śpiew? Wąskie i ciemne, a przede wszystkim górzyste uliczki ze sławnymi tramwajami, z których okien możemy ręką dosięgnąć ścian. Falset i patos na wysokości refrenu „Who needs arrows of love that cut too deep Who will put me to sleep too sweet to ever stop”? Toż to niemal dźwiękowe Belém z masą przestrzeni, zieleni, ogromnych placów i błękitem oceanu. Heart & Soul z Łukaszem wybrali się nawet do Lizbony na potrzeby klipu. Teledysk im wyszedł, to ładna pocztówka z Portugalii, ale muzycznie „Lizbon” należy postrzegać jako pełnoprawny hit. 

 

Znana z Sorry Boys Izabela Komoszyńska również dorzuca swoje pięć groszy. Najpierw za sprawą „Paris (Alexander)”, potem śpiewając w „Porcelain”. Oba utwory niewiele ustępują tym z Łukaszem Lachem. Komoszyńska ma ładną barwę głosu, to dało się wyczuć już na debiutanckim Hard Working Classes. Historie obu kompozycji Bela – zresztą jak i inni autorzy missing link. – przedstawiła w naszych Czynnikach pierwszych, ale opisówka w żadnym razie nie odda klimatu Cocteau Twins, jaki Heart & Soul i Komoszyńska wypracowali w „Paris (Alexander)” i przedostatnim kawałku. Rozmyty śpiew Beli w akompaniamencie delikatnych sampli, melancholijnych smyków i klarnetu wypada wręcz wzorcowo, nawiązując do dreampopowych klasyków. I trzeba to przyznać otwarcie, jest dużo, dużo ciekawiej niż na albumach Sorry Boys. Sorry. 

A „Porcelana”? Kolejny highlight płyty. Czysty, eteryczny, sięgający po same chmury pop z uroczymi partiami pianina i zniewalającym śpiewem Beli. W „Porcelain”, taka ciekawostka, do Komoszyńskiej dołączył Tomasz Dąbrowski, też z Sorry Boys. 

 

Kto jeszcze wziął udział w pracach przy missing link.? Hanna Malarowska, założycielka projektu Hanimal, a także była już wokalistka w Lora Lie, która na płytę Heart & Soul przygotowała dwa nagrania. „Sun & Gun” byłby utworem świetnym, gdyby nie jego zbyt długi czas trwania. W pewnym momencie wyłączamy się z tego trip-hopowego szaleństwa i smutnego śpiewu Hani, bo zespół po prostu przedobrzył, dorzucając kilka zbędnych minut. Głos Malarowskiej, wiem to już z czasów jej występów z Lora Lie, potrafi być i silny, i pełen rezygnacji, ale zawsze mający w sobie to „coś”, co będzie przykuwać uwagę słuchaczy. Tak jest na pierwszym kawałku, tak samo jest w „Świście”, który jednocześnie jest też najsłabszą pozycją na missing link. „Sun & Gun” to siła refrenu, znamy to z wielu przypadków, że to właśnie refren buduje narrację całego utworu. 

 

Ciekawostką są występy Justyny Kabały i Patti Yang. Pierwszej można po prostu nie kojarzyć, raczej z rzadka udziela się w nagraniach muzycznych, bo Kabała to aktorka filmowa i reklamowa, ale czujny i uważny słuchacz, wpisując w Google jej imię i nazwisko, z pewnością rozpozna twarz Justyny. Dla Heart & Soul Kabała zaśpiewała po francusku ubarwiony przepis na pierogi ruskie, które napisała siostra Leniarta, Dagmara, a zimnofalowa aranżacja idealnie współgra z chłodną narracją Kabały. Dużo w „Reviolis a la Russe” niewypowiedzianego erotyzmu, głównie przez samą barwę głosu Justyny Kabały (a także i języka). No i Patti Yang, której występ naprawdę można nazwać gościnnym. W ostatnim na liście „Wounded Healer” najwięcej napracowali się muzycy, tworząc gęstą i ciężką, dźwiękową atmosferę. W sam raz na „do widzenia”? Chyba tak, choć do utworów Lacha i Komoszyńskiej chce się wracać jeszcze przed zakończeniem missing link. I zapętlać, i zapętlać. 

A JAK OCENIAMY?
Łukasz Lach„Clean Your Mind”, „Lisbon”Łukasz Lach po raz drugiBela Komoszyńska, która urwała się z Cocteau TwinsPierogi po francusku i narracja Justyny Kabały
7.5FYHOWA OCENA

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: