1 lutego ukazał się wspólny album Emila Mat’ko i Roberta Skrzyńskiego, czyli Strom Noir i Micromelancolié. Teraz słowacki producent opowiada o koncepcji i pomyśle 49°05’19,3″N 22°34’04,0’E’, rozkładając płytę jednocześnie na Czynniki pierwsze.

 

Wszystko rozpoczęło się w październiku 2014 roku, kiedy dotarła do mnie krótka wiadomość od Roberta: „Może nagralibyśmy coś razem?” Co ciekawe, kilka dni wcześniej odkryłem muzykę Micromelancolié, więc byłem strasznie podekscytowany tą całą ideą. Z drugiej strony, ze względu na fakt, że to miała być moja pierwsza współpraca z innym artysą, miałem lekkie obawy – czego dokładnie powinienem się spodziewać… Tak czy inaczej, wszystko poszło nam niesamowicie gładko!

Jeśli dobrze pamiętam, przygotowałem kilka gitarowych szkiców, siedem gitarowych pętli, tak mi się wydaje. Byłem bardzo zdziwiony, gdy Robert przysłał mi zaktualizowaną wersję utworów – to było prawdziwe połączenie Micromelancolié i Strom Noir! Z jednej strony oba projekty są rozpoznawalne w swoich brzmieniach, z drugiej – całkowity wynik naszej wspólnej pracy to zupełnie odmienna sprawa.

***

„#1”

Tak naprawdę „#1” zasadniczo różni się w swoim brzmieniu od wszystkiego, co dotychczas nagrałem. Wiecie, moje utwory zawsze opierałem na przerobionych gitarach, a tutaj można usłyszeć tak dużo nagrań terenowych czy znalezionych dźwięków… ale nadal wszystko jest bardzo spójne i można powiedzieć, że pasuje do siebie jak puzzle.

Opisując to nagranie, powinienem podkreślić istotę zmian nastroju, które tutaj się przewijają. Zaczyna się ciepło i jasno, da się usłyszeć całkiem ciepłe drone’y, które szybko przechodzą w bardziej eksperymentalne tony. Chociaż można poczuć, że utwór składa się z trzech różnych części, to sposób, w jaki są one ze sobą połączone i prowadzą słuchacza po różnych muzycznych płaszczyznach jest po prostu zajebisty!

„#2”

Wystawiając wszystkie dźwięki – poza gitarą – na pierwszy plan, gitary otrzymały wystarczająco dużo miejsca na repetycje. Dzięki temu utwór staje się mroczniejszy i mroczniejszy, w sposób niemal niezauważalny. I nagle wszystkie szumy i skrzypy zanikają, wszystko zostaje „zasłonięte” przez gitarę i prawdopodobnie w tym momencie ujawnia się najciemniejsza część tego albumu. Ale ponieważ nic nie trwa wiecznie, ciemność zanika, zostają jej jedynie fragmenty. Końcówka, kiedy i gitara zanika, ma niemal perkusyjny nastrój. To chyba mój najbardziej ulubiony moment na 49°05’19,3″N 22°34’04,0’E’.

***

WYTWÓRNIA: Zoharum
WYDANE: 1 lutego 2016
WIĘCEJ O: STROM NOIR
WIĘCEJ O: MICROMELANCOLIÉ

 
%d bloggers like this: