O albumie Wolna Przestrzeń zespołu Muzyczny Sagan opowiada Michał Wójciak, wokalista i lider formacji. Czynniki pierwsze to dział, w którym artyści i artystki opowiadają o swoich albumach utwór po utworze.

Wolna Przestrzeń

Tytuł płyty to tylko drzwi do wolnej przestrzeni. Nie sposób zawrzeć w czternastu utworach tak szerokiego pojęcia i całego bezkresu. Jako liderowi i autorowi większości  kompozycji i tekstów przypadł mi obowiązek spróbowania przybliżenia znaczenia słów i dźwięków zawartych na płycie. Z góry skazuje tę próbę za nieudaną, ponieważ gdybym potrafił to zrobić tytuł, płyty nic by nie znaczył.

„Home Blues”

Utwór otwierający płytę i jedyny, który mógł się znaleźć na początku. Ten utwór to nic innego jak zaproszenie. Ma uruchomić wyobraźnię. Stara chata z werandą gdzieś z dala od całego zgiełku i zła. Jakiś gość grający na bujanym fotelu, biegający pies. Otwarte drzwi, które swoim skrzypieniem zapraszają do środka każdego dobrego człowieka. Każdy, kto właśnie tak poczuje ten utwór, jest gotowy, by otworzyć się na nowe horyzonty.

„Po Co?”

Proste pytanie pasujące do wielu sytuacji, które spotykają nas w życiu. Problem nie polega na zadaniu tego pytania, sztuką jest znaleźć odpowiedź.  Nie jest głupcem ten, który pyta i nie potrafi znaleźć odpowiedzi, lecz ten, który nie zadaje pytań.

„Psalm Hipisa”

Wszystko zaczęło się od tekstu, którego autorem jest Mirosław Welz. Dla mnie osobiście ten wiersz był apelem wzywającym do opamiętania. Tak też została napisana muzyka, aby zainspirować do refleksji. O co walczymy? Dlaczego za wszelką cenę chcemy udowodnić,  że nasz świat i nasze ideały są najwłaściwsze? „… wiele imion jednemu panu…”. I ostatni wers, który wzywa niezależnie od tego, kim jesteśmy i w co wierzymy: „…zaśpiewajmy jak siostra i brat…”.

„Maskarady”

Autorem muzyki jest Grzegorz Rokosz. Utwór bazuje na dwóch funkcjach powtarzających się przez całą kompozycję. Jedynie na końcu pojawia się „zejście”, które w efekcie końcowym ma doprowadzić do wyjątkowej i magicznej gry Jacka Dusznika na instrumencie HAPI DRUM. Jeżeli chodzi o warstwę tekstową, „kapelusze”, o których mowa na początku utworu, są symbolem masek przybieranych w Bieszczadach. Ale myślę, że w większości regionów można znaleźć takie maski. Cały utwór opowiada o tym, by nie dać się ogłupić fałszywym znakom. Ma zachęcić do poszukania prawdziwości, a nie przyjmowaniu „ na tacy” plastikowych podróbek.

„Daniels Jack”

Ten akurat utwór swoją formą muzyczną wprowadza w lekko swingująco-jazzowy klimat. Zadymiony bar, gwar barowych rozmów, wszystko okraszone przytłumionym światłem. W kącie na małym podeście jakiś band. Całą tę harmonię klimatu jazzowego klubu „burzy” świetna gra Seweryna Gajdy, wprowadzająca lekko francuski klimat akordeonu. Akurat w tym utworze tekst pozostawiam do indywidualnej interpretacji. Chodź nie ukrywam, że z autorem tekstu Mirkiem rozmawiałem o nim wielokrotnie.

„Demony”

Kiedy pierwszy raz zaśpiewałem ten utwór mojej żonie Paulinie, ze zdziwieniem w oczach trącającym o przerażenie zapytała: „Skąd taki tekst?”. Odpowiedziałem: „No jak to skąd? Od demonów”. Jedyny utwór grany w metrum ¾, chociaż Jacek gra 6/8 (taki chochlik). Każdy ma momenty słabości, każdy ma swoje demony.

„Ostatni łyk”

Utwór stworzony na Wyspach Brytyjskich. Akurat ten utwór sam się napisał. Dostałem ten tekst od mojej żony na messengera, a po piętnastu minutach odesłałem go do niej tą samą drogą. Nagrany na telefonie, gotowy i zaaranżowany. Ona też go napisała w parę minut, czekając w uczelnianej kawiarni na jakiś wykład. Pomimo tak szybkiego procesu twórczego utwór ma fajny wyraz artystyczny.

„Trzeba Uciekać”

Opowieść przybliżająca proces twórczy. Zaklęte w nutach wrażliwości i w „piórach milczenia” momenty twórcze kompozytorów i autorów tekstu. Czasem szukanie na siłę natchnienia, a czasem spotykanie go mimo woli. Niestety niesłyszalny krzyk w parze z milczeniem twierdzący, że nic się nie stało. „Trzeba uciekać nie ma czasu…”.

„Już”

Jedyny utwór, który został nagrany na tzw. „setkę”. Nie sposób było oddać jego charakter, składając go ze ścieżek. W ogóle jest to utwór typowo koncertowy. On nigdy nie może zabrzmieć tak samo. Za każdym razem duży wpływ na jego brzmienie mają emocje, które w danym momencie towarzyszą muzykom na scenie. Czasem na koncertach pojawiają się jakieś „szamańskie śpiewy” wprowadzające w dziwny stan. Ten utwór trzeba usłyszeć na żywo.

„Muszę Odejść”

To najdawniej napisany utwór z tych, które znajdują się na płycie. Przez przypadek odkopany z szuflady. Grywaliśmy go na koncertach. Tak naprawdę znalazł się na płycie dzięki Jackowi. Jest to utwór utrzymany w funkowym klimacie. Pomimo lekkiej formy muzycznej, utwór w sferze tekstowej jak zwykle porusza niełatwe tematy.

„Black Women”

Autorem tekstu jest Piotr Ciupka. Piotra poznałem dawno temu. Chodził razem z moim bratem do liceum w Sanoku. Piotrek był częstym gościem w naszym domu, co sprawiło, że stał się przyjacielem naszej rodziny, zresztą jest tak do dzisiaj. Ale to jeszcze nie koniec tajemnic tego utworu. Muzyka powstała dzięki Waldkowi Bończakowi, który zdradził przede mną tajniki figur funkcji bluegrass. I właśnie korzystając z nauki Waldka, udało mi się ubrać tekst Piotrka w dźwięki bluesa.

„Szczyt Sukcesu”

Metaforyczne przeniesienie do miejsca, w którym stacjonuje Muzyczny Sagan, czyli Bieszczady. Szczyty gór zdobywane przez wędrowców są przenośnią do zdobywania sukcesów w życiu codziennym. Niekończąca się gonitwa za szczęściem (szczytem) i zapominanie o tym, że już tak wiele w życiu się zdobyło, osiągnęło. Każdy osiągnięty sukces i ciężka praca wykonana by go osiągnąć, nie pozostaje bez śladu „…w butach obłoconych z menażką pogiętą…”. To kolejny utwór, w którym jako zespół nawiązujemy muzycznie do jazzowych klimatów.

„Nocny Blues”

Opowieść o fascynacji muzyką blues. Muzycznie utwór sprawdza się na koncertach, po prostu fajnie buja. Nie sposób uciec w tym utworze od improwizacji. Przyspieszenie, które pojawia się na końcu utworu sprawia, że można poczuć muzyczny pędzący pociąg, którego nic nie jest w stanie zatrzymać. Muzyka urywa się nagle, pozostawiając po sobie rytm, w którym bije serce.

„Jednoskrzydlaty”

Nie ukrywam, że utwór z pozoru prosty, sprawił nie mało kłopotów od strony technicznej. W pierwszej sesji nagraniowej nie został przyjęty. Utwór, który zamyka płytę. „Bez tego utworu nie możemy zamknąć płyty!”. Do zakończenia nagrań został tydzień. Dominik ma trochę pracy, żeby zmiksować i zmasterować utwory. W tydzień przearanżowałem utwór. Od nowa stworzyłem trzy gitary, które wreszcie grały ze sobą. tworząc harmonię. No i oczywiście świetny pomysł Jacka, żeby w utworze pojawiły się instrumenty, które mogły się pojawić tylko w głowie wizjonera instrumentów perkusyjnych (jakim on jest według mnie). Do tego wszystkiego Paulina dograła swój wokal, który w założeniu miał pełnić rolę drugiego głosu, ale bez którego ten utwór nie zachowałby swojej mistycznej formy. „..tego wam życzę, bądźcie szczęśliwi…”.


AUTOR: Muzyczny Sagan
TYTUŁ: Wolna Przestrzeń
WYTWÓRNIA: wydanie własne
WYDANE: 18.06.2021


Artykuł powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: