9 kwietnia Farben Lehre wydali jubileuszowy album Pieśni XX wieku spajające klamrą trzydzieści pięć lat ich działalności scenicznej. Wojciech Wojda opowiada FYH o kulisach pracy nad albumem.

 

„PRZEMIANY”

„Przemiany” to piosenka, której tekst powstał w konkretnych, historycznych okolicznościach, a mianowicie dokładnie tydzień po słynnych wyborach do Sejmu, 6 czerwca 1989 roku. Jednak, mimo iż od tamtych wydarzeń minęło ponad trzydzieści lat, te słowa wciąż pozostają dalece aktualne, a ich konkretny przekaz w dzisiejszych realiach wybrzmiewa zaskakująco mocno i dobitnie. W warstwie muzycznej oryginał nawiązywał do twórczości brytyjskiej formacji The Cult i był pozytywnie wyróżniającym się elementem na trackliście naszej debiutanckiej płyty Bez pokory. Podjęliśmy więc decyzję, aby zbytnio nie eksperymentować z samą konstrukcją utworu, uznając, że pierwotna forma nadzwyczaj dobrze prezentuje się po latach. Sporym wyzwaniem okazała się za to zmiana aranżu z dwugitarowego na jedno wiosło, ale ostatecznie operacja zakończyła się powodzeniem, a zmodyfikowane „Przemiany” zachowały stary klimat.

„AKCJA-SEGREGACJA”

Niestety, ale czas który upłynął od napisania słów do „Akcji-Segregacji” w żadnym stopniu nie spowodował, aby straciły na aktualności. Ludzie wciąż dzielą się na lepszych i gorszych, na każdym kroku akcentują różnice między nami, zamiast szukać podobieństw czy punktów, które nas łączą. Zatem wybór tej właśnie kompozycji przy ustalaniu tracklisty Pieśni XX wieku stał się dla nas czymś oczywistym. W poprzednim wcieleniu kawałek był utrzymany w stricte rockowej stylistyce, z kilkoma ciekawymi zagrywkami na gitarze, jednak wspólnie doszliśmy do wniosku, że z dzisiejszej perspektywy tamta wersja trąca lekko przysłowiową myszką. Wobec tego postanowiliśmy podejść do tematu z absolutnie świeżym spojrzeniem. Przyśpieszyliśmy tempo, gitarowo „pojechaliśmy” tak trochę w neo-punkowym kierunku, co spowodowało, iż obecna „Akcja-Segregacja” brzmi o wiele bardziej rasowo, nowocześnie oraz przekonująco.

„BEZ POKORY”

Praktycznie od chwili swojego powstania, utwór „Bez pokory” (1996) stał się jednym z ostrzejszych akcentów w dyskografii Farben Lehre, chociaż ówczesne wykonanie posiadało ewidentny feler słabego brzmienia. Po dwudziestu pięciu latach wszystko zagrało jak trzeba – punkrockowy wstęp a’la U.K. Subs oraz mniej metalowe gitary skutecznie poprawiły siłę uderzenia w kwestii drapieżności i dynamiki. Z kolei ostre, szybkie dźwięki świetnie komponują się z zadziornym tekstem, napisanym metodą rwanych haseł, wykrzyczanych (niczym przez megafon) w każdej ze zwrotek. Współczesne „Bez pokory” to istna pigułka dynamitu, wypełnionego mocnym graniem oraz bezkompromisowym, bezpardonowym przekazem. Należy też zwrócić uwagę na bardzo melodyjną linię refrenu, która w zręczny sposób łagodzi obyczaje, studzi emocje, a jednocześnie stanowi kwintesencję brawury i buntu, jakie niosą ze sobą te niepokorne słowa.

„SAMO ŻYCIE”

Zdarzają się piosenki, które posiadają w sobie wyjątkowo duży potencjał, ale czasem niezwykle trudno jest go wyrazić i zrealizować w sposób satysfakcjonujący. Dokładnie tak było z pierwszą wersją utworu „Samo życie”, z albumu Zdrada. Niby wszystko ok, ale tak jakoś za szybko, za chaotycznie i mało wyraziście. Zatem w najnowszej odsłonie z premedytacją postanowiliśmy wywrócić formę do góry nogami i pójść w kierunku pozytywnych reggae-wibracji, które – naszym zdaniem – znacznie bardziej pasują do myśli zawartych w tekście. Dopisana trzecia zwrotka, która niczym klamra spięła całą konstrukcję, dodała szczyptę aktualnego kontekstu i znacząco wzmocniła siłę przekazu. Współczesna adaptacja przeciętnego niegdyś kawałka zaskakuje melodyjnością oraz nietuzinkowymi zagrywkami na gitarze. „Samo życie” stało się subtelnym pomostem pomiędzy pozostałymi, bardziej dynamicznymi elementami na płycie.

„CZEKANIE NA ZNAK”

Nigdy nie ukrywaliśmy swoich fascynacji twórczością nowojorskiego kwartetu The Ramones, która towarzyszy nam praktycznie od samego początku przygody z muzyką. Czyniąc nowe „podejście” do utworu „Czekanie na znak” z płyty Bez pokory uznaliśmy, że warto pójść tropem prostych, konkretnych oraz melodyjnych klimatów a’la Johnny Ramone & co. Zabieg okazał się skuteczny, bowiem w tej tonacji i układzie dźwięków muzyka zabrzmiała nadzwyczaj dynamicznie, a do tego bardzo nowocześnie. W przeciwieństwie do oryginalnego wykonania z 1989 roku, dzisiejsza aranżacja jest dużo bardziej spójna i pozbawiona tego hard-rockowego „sznytu” z pierwowzoru, który zupełnie niepotrzebnie wydłużał kompozycję. Kosmetyczny zabieg w tekście, polegający na wydłużeniu dwóch wersów w refrenach spowodował, że przekaz nabrał nieco szerszy wymiar, co samej piosence wyszło tylko i wyłącznie na dobre.

„PORTRETY”

Mniej więcej w połowie pracy nad urodzinowym wydawnictwem Pieśni XX wieku pojawiła się idea, aby stworzyć coś zaskakującego i niespotykanego wcześniej w twórczości Farben Lehre. Po dłuższym zastanowieniu wybór padł na mocno zapomniany kawałek „Portrety” z naszego trzeciego albumu Insekty, albowiem główny motyw z tamtej wersji był oparty na tradycyjnym podziale rock’and’rollowym. Co ciekawe, wówczas tego nawet nie zauważyliśmy, jednak teraz wpadliśmy na szalony pomysł, aby ów atrybut w pełni wykorzystać. Podążając tym tropem, przerobiliśmy piosenkę w duchu klasycznego, oldschoolowego grania w konwencji rhythm & bluesowej z domieszką rock’n’rolla, zachowując linie melodyczne wokali oraz pierwotny układ dźwięków, co okazało się niemałym wyzwaniem. Tekst również został poddany drobnemu liftingowi. Efekt finalny zaskoczył nas samych, jak najbardziej pozytywnie.

„MASZYNY”

Wydawałoby się, że zamysł przekształcenia kawałka, zaaranżowanego od początku do końca na dwie gitary w opcję jednogitarową jest z góry skazany na porażkę, zwłaszcza w sytuacji, gdy zamierzamy zachować główne motywy oraz oryginalną dynamikę. Raz jeszcze potwierdziła się stara prawda, że od każdej reguły pojawiają się odstępstwa, czego świadectwem jest nowa odsłona „Maszyn”. Co ciekawe, utwór absolutnie nie stracił na swojej mocy, a brzmieniowo nawet zyskał, praktycznie pod każdym względem. Gibson SG w połączeniu z Marshallem JCM 800 zrobiły dobrą robotę, skutecznie potęgując motorykę oraz zamierzoną „maszynowość” i drapieżność partii gitar. Na szczególną uwagę zasługuje uspokajająca emocje, nowofalowa część instrumentalna, która pozytywnie wyróżnia się na tle innych tego typu fragmentów z płyty, natomiast industrialny tekst ani trochę nie stracił na swojej sile przekazu czy aktualności.

„OTO EMIGRANCI”

„Oto Emigranci” to piosenka, która od momentu swojego powstania w 1988 roku zyskała status ważnego elementu w całym naszym dorobku artystycznym. Na przestrzeni ponad trzech minionych dekad doczekała się kilku alternatywnych wersji – od zimnofalowej, przez dwie typowo rockowe, na stricte punkowej kończąc. Wybierając tę pieśń na jubileuszowy krążek Farben Lehre, mieliśmy spory dylemat, którą opcję stylistyczną należy aktualnie zastosować. Wybór padł na wariant szybki, dynamiczny i muzycznie bezkompromisowy. Z kolei tekstowo dokonaliśmy drobnych korekt w dwóch zwrotkach, zachowując przy tym aktualność przekazu, natomiast refreny pozostawiliśmy bez zmian. Obecnie całość brzmi zdecydowanie bardziej dojrzale, spójnie i klarownie. „Oto Emigranci” w najnowszej przeróbce są bezpardonową jazdą bez trzymanki, dźwiękowym pociągiem ekspresowym, bez chwili wytchnienia dla słuchacza.

„WOJNA NIE ŻYJE”

Bez cienia wątpliwości jednym z jaśniejszych punktów na średnio udanym albumie Zdrada była kompozycja „Wojna nie żyje”, który już wówczas pozytywnie wyróżniała się od innych. Jednak od samego początku jej podstawowym mankamentem była tonacja C, która czasem wymusza nienaturalny sposób śpiewania, zaś brzmienie w tych pozycjach często pozostawia wiele do życzenia. Dlatego robiąc ten utwór na nowo, zaczęliśmy od zmiany tonacji na niższą. Po wymyśleniu partii basu a’la New Model Army doszliśmy do wniosku, że właśnie na niej oraz na mocnych, motorycznych bębnach oprzemy całą konstrukcję kawałka. Postawienie na sekcję rytmiczną, opatrzoną dynamicznym basem, z gitarą, która nawet w instrumentalnej części pełni jedynie rolę uzupełniającą, spowodowało, że powstała dalece unikalna, a poza tym znacząco wyróżniająca się na tle pozostałych czternastu części składowych – pieśń rodem z XX wieku.

„ROBAK”

Wszystko wskazywało na to, że tracklista urodzinowego wydawnictwa zamknie się cyfrą „czternaście”. Jednakże, po wnikliwym przesłuchaniu całości zauważyliśmy, że brakuje jeszcze jednego, dodatkowego „skoku w bok”, który wprowadziłby do materiału pożądany efekt delikatnego uspokojenia. Pojawił się zatem pomysł, aby ze starego repertuaru wybrać jakiś song, który z powodzeniem odnajdzie się w konwencji „unplugged”. Mając wcześniejsze doświadczenia z akustycznym graniem, nie szukaliśmy zbyt długo i ostatecznie wybór padł na „Robaka”, z płyty Insekty. To ważny utwór, który w tamtym czasie był istotnym punktem naszej koncertowej setlisty. Okazało się, że niegdyś ostra, rockowa nuta świetnie sprawdza się w wersji bez prądu, a do tego brzmi równie dobrze. Warto też pochylić się nad nietuzinkową solówką gitarową w samej końcówce tej krótkiej i niezwykle urokliwej w swej formie piosenki.

„DEDYKACJA”

„Dedykacja” to coś w rodzaju wyrzutu sumienia zespołu Farben Lehre. Utwór niebanalny, zarówno pod względem rytmiki, zaangażowanego przekazu, niekonwencjonalnych rozwiązań aranżacyjnych oraz unikalnych zagrywek gitarowych, a mimo to historia obeszła się z nim trochę po macoszemu. Można powiedzieć, że to jeden z tych zapomnianych kawałków, które stanowczo nie zasłużyły na swój los. Mamy nadzieję, że tym razem fortuna się odwróci, a słuchacze docenią ewidentny potencjał „Dedykacji”, która w obecnym wydaniu prezentuje się nadzwyczaj świeżo i nowatorsko, a unikalne psychodeliczne przeszkadzajki gitarowe to prawdziwa wisienka na torcie. Można zaryzykować stwierdzenie, że to najlepiej brzmiąca kompozycja na płycie Pieśni XX wieku, która między wierszami muzycznie nawiązuje do dokonań niezwykle zasłużonej dla polskiej muzyki, nieśmiertelnej formacji Klaus Mitffoch.

„EGOIŚCI”

Spośród wszystkich naszych dokonań rodem z XX wieku, w historycznej ekstraklasie, obok nieśmiertelnych „Helikopterów”, „Handlu” i „Nierealnych ognisk”, niewątpliwie znalazłaby się ponadczasowa pieśń zatytułowana „Egoiści”. Swego czasu był to punkt kulminacyjny każdego koncertu Farben Lehre. Nic dziwnego, że przy okazji jubileuszu trzydziestopięciolecia istnienia zespołu postanowiliśmy raz jeszcze powrócić do tej wyjątkowo zacnej nuty. Bezdyskusyjnie uznaliśmy, że pierwszemu wykonaniu niewiele brakuje do szczęścia, zatem – zgodnie z zasadą „lepsze jest wrogiem dobrego” – zdecydowaliśmy się jedynie na drobne poprawki. W efekcie oparliśmy się na oryginalnej aranżacji, aby nie utracić tego specyficznego, „cultowskiego” klimatu, który udało nam się stworzyć ponad trzydzieści lat temu. Ostatecznie całkowicie zmieniliśmy wstęp, nieznacznie przyspieszyliśmy prędkość i lekko zmodyfikowaliśmy część instrumentalną.

„MAM W DUPIE”

Jeden z naszych najbardziej obrazoburczych kawałków, zatytułowany „Mam w dupie”, dotychczas nie doczekał się udanej wersji studyjnej. Niestety, ale ta z 1993 roku brzmiała po prostu słabo – była zbyt rozwlekła, zakręcona i ewidentnie wymagała „remontu”. Pieśni XX wieku stały się więc dobrym pretekstem, aby dokonać odpowiedniej korekty i ponownie podejść do tematu. W praniu okazało się, że utwór sprawił nam niemało problemów, bowiem jakoś długo nie potrafiliśmy znaleźć dla niego odpowiedniej koncepcji, ale w końcu się udało. Kilka niebanalnych rozwiązań aranżacyjnych, konkretnie podkręcone tempo, bardziej zwarte gitary, mimowolnie przywołujące echa twórczości Dead Kennedys oraz dwa nałożone na siebie wokale Wojtka i Konrada Wojdy na zwrotkach, które zabrzmiały jak monolit, załatwiły sprawę. Teraz, z czystym sumieniem „Mam w dupie” może powrócić do koncertowej setlisty.

„STRESZCZENIA”

Niektóre piosenki dość szybko przemijają, a inne stają się ponadczasowe, jednak nie ma tak naprawdę skutecznej recepty na przetrwanie. Wyciągnięte niczym z szuflady „Streszczenia” są najlepszym przykładem wygranej walki z upływającym czasem. Dlatego też, podchodząc do tematu po długiej przerwie, podjęliśmy decyzję, aby zachować nowofalowego ducha ze starej wersji, bez dokonywania radykalnych zmian w konstrukcji numeru czy w samym tekście. Tradycyjne utrudnienie stanowiło przerobienie utworu na jedną gitarę, co w tym konkretnym przypadku wydawało się czymś wręcz nierealnym. Ponownie okazało się, że nie ma rzeczy niemożliwych, zaś klimat sprzed lat został wzbogacony o solidną dawkę świeżości i rasowego brzmienia. Mniej zabawy efektami, więcej żywych gitar, wykorzystujących przester z pieca zrobiły swoje. W nowych „Streszczeniach” ingerencja w pierwowzór była wyjątkowo subtelna.

„NIEPOKÓJ”

Gdybyśmy z perspektywy lat mieli wskazać utwór, który okazał się najlepszym zakończeniem naszych płyt, to wybór z pewnością padłby na mocno psychodeliczny „Niepokój”, wieńczący album Zdrada z 1996 roku. Oparcie tego spokojnego kawałka w zasadzie na jednym dźwięku D, monotonny rytm, podbudowany specyficznym basem, granym systemem dwustrunowym oraz posępny, monumentalny wokal z elementami melodeklamacji, a wszystko to okraszone schizofreniczną gitarą buduje hipnotyczny trans, a przy tym wywołuje emocjonalne dreszcze z elementami magii. Na przykładzie „Niepokoju” idealnie słychać, jak wiele zmieniło się na przestrzeni tych wszystkich lat, w kontekście brzmienia, jakości nagrań oraz możliwości, które daje współczesna technologia. Niby ta sama wersja pod względem aranżacji i koncepcji, a jednak znacząco i zauważalnie różniąca się od tej pierwotnej. Ot, finał godny trzydziestopięciolecia zespołu!


AUTOR: Farben Lehre
TYTUŁ: Pieśni XX wieku
WYTWÓRNIA: Lou & Rocked Boys
WYDANE: 9 kwietnia 2021


Artykuł powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: