W nowym TO JEST DOBRE Iwona Skwarek, dotychczas kojarzona z duetem Rebeka, teraz członkini girlsbandu Shyness!, opowiada o tym, co dla niej w kulturze ciekawe. Dlaczego czekała na Work in Progress, jaką książkę poleca i gdzie w Poznaniu zjeść najlepszą pizzę? 

Z Rebeką przekoncertowała całą Polskę i inne kraje, zaliczając fajne festiwale. Nagrała trzy studyjne albumy i… zmieniła kierunek. Ukończyła Szkołę Muzyczną I stopnia w klasie skrzypiec, absolwentka kulturoznawstwa, 1/4 nowego girlsbandu Shyness!, który zgrabnie nawiązuje do lo-fi indie popu. Retro, rozmycie, marzycielskość i jednocześnie swoista przebojowość cechuje debiutancki album kwartetu, który ukazał się kilka tygodni temu. Wydawnictwo promował singiel „Ready to Lose I”. Z pewnością warto wypatrywać nadchodzących koncertów dziewczyn z Shyness!

1. Serial

Work in Progress

Właśnie na HBO ukazał się drugi sezon wyczekiwanego przeze mnie serialu autorstwa Tima Masona i Abby McEnany, pisarki i komiczki, która zagrała w serii samą siebie.

Cieszę się, kiedy wielkie platformy streamingowe finansują ekscentryczne i osobiste projekty. Dzięki temu mamy dostęp do niebanalnej wizji świata, a takie dzieła jak Feel Good czy I May Destroy You mogą dotrzeć do szerszej publiczności.

Work in Progress to wzruszający, zabawny i queerowy serial. Walcząca z obsesjami i lękami Abby, pewnego dnia postanawia zakończyć swoje życie. Jednakże los stawia jej na drodze pięknego Chrisa i wszystko przewraca się do góry nogami. Humor miesza się z dramatem, a to chyba najlepsze dla filmów połączenie. Ci, którzy lubią wgłębiać się w meandry psychiki i są ciekawi świata, z pewnością będą oczarowani.

2. Muzyka

Andy Stott – Never the Right Time, 2021 Modern Love

Twórczość Andy’ego Stotta już od dawna jest u mnie na tapecie. Jego styl nazwałabym indie elektroniką. Żywe instrumenty mieszają się z rytmicznymi strukturami bitów, momentami słyszymy damski, delikatny wokal, ale bardzo oszczędnie. Ta muzyka pozwala oddychać i cieszyć się nieoczywistymi strukturami. Chwilami potrafi być nieco ciężkawa, więc polecam ją fanom połamanych i przesterowanych momentami brzmień. Z pewnością nacisk położony jest na rytmiczną warstwę i hipnotyzującą repetycję motywów. Brud i mrok, a zarazem spokój emanujący z utworów jest intrygującym połączeniem. Zmęczonych typowymi piosenkami zapraszam do wysłuchania tej wspaniałej płyty. Z pewnością nie jest to odkrywcza i nowatorska elektronika, słyszy się w niej oldskulowe brzmienia perkusji, ale mam poczucie, że jest to ponadczasowy i niewymuszony krążek.

3. Film

Ostatni Prom, reż. Waldemar Krzystek (1989)

Z filmów polecam coś starszeego i polskiego. Aktualnie do obejrzenia za darmo na stronie ninateka.pl. Psychologiczne filmy z okresu PRL mają w sobie głębię, mimo społeczno-politycznego kontekstu. Bardzo wstrząsa mną aktualna sytuacja na granicy polsko-białoruskiej, film Krzystka porusza analogiczny temat, jednakże w jego dziele to Polacy uciekają ze swojego kraju i potrzebują pomocy. Warto zobaczyć i uświadomić sobie, że my, jako obywatele polscy, również byliśmy uchodźcami i ryzykowaliśmy wszystkim w pogoni za lepszym i godnym życiem. Nie polecam tego filmu jako arcydzieła, nie przeżyjemy tutaj żadnego katharsis, może jest nawet w jakiś sposób tendencyjny, ale porusza ważny i zapomniany temat oraz dobrze się patrzy na starą szkołę aktorstwa i inny typ dialogów niż obecnie. Poza tym, w czasach kiedy każdy scrolluje w nieskończoność Netflixa czy HBO, warto wejść w inną estetykę i przypomnieć sobie, że kino to nie tylko nowości i jakość HQ.

4. Jedzenie

Vege Pizza, ul. Limanowskiego 2, Poznań

Vege Pizza, zdjęcie: Facebook

Vege Pizza, zdjęcie: Facebook

Jako maniaczka pizzy, którą jadłam już w bardzo wielu miejscach (niestety kiedy widzę w menu tę pozycję, już nic innego nie ma szans znaleźć się na moim talerzu), nie tylko w Poznaniu, a w całej Polsce, (koncertując wcześniej z Rebeką, a obecnie z Shyness!), typuję Vege Pizzę jako najlepszą wytwórnię pizzy ever. Same wegetariańskie lub wegańskie pozycje, ogromny wybór, smak ciasta doskonały, sos perfekcyjny. Super ekipa, klimat miejsca jedyny w swoim rodzaju, przyjazna atmosfera i dobre oliwy. Moja ulubiona to ta z salami albo burakiem, dobra na kaca. Mają rowerową dostawę, tylko polecam zamówić z wyprzedzeniem, bo są oblegani!

5. Książka

Dorota Kotas – Cukry (wydawnictwo Znak)

Dorota Kotas w swojej najnowszej książce zachwyca jeszcze bardziej niż w Pustostanach. Jest w tej książce coś tak przejmującego, że czytając, czuję się, jakbym się dotykała bezbronnej szczerości ubranej w słowa, pozbawionej pretensji i bezkompromisowej. Kotas odsłania się w niej jako osoba w spektrum autyzmu, lesbijka i to jest dla mnie osobiście ważne (jako również lesbijki). Czuję się wdzięczna za tę książkę, konkretnie za to, że mogę czytać dzieło napisane przez Polkę i lesbijkę, i wreszcie cieszyć się, że w rodzimej literaturze mogę się z kimś utożsamić, i że powoli osoby queer zajmują przestrzeń w różnych gałęziach kultury. Kotas demaskuje relacje rodzinne, jest to wstrząsające i wręcz brutalne, ale zarazem przedstawione ze stoickim spokojem osoby, która zrozumiała siebie i potrafi świetnie posługiwać się słowem, i jest uważną obserwatorką rzeczywistości. Trudniejsze i smutniejsze fragmenty przeplatają się, tworząc bardzo ciekawą i współczesną prozę. To pozycja dla dziwaków, którzy czytając, poczują ulgę, że nie są sami na świecie. A dla osób, które nie czują się w świecie nie na miejscu, to świetne okno, by zrozumieć innego/inną.


Wiesz, że FYH! istnieje już ponad 10 lat? Lubisz to, co robimy? Możesz pomóc nam prowadzić FYH!, które działa bez sponsorów czy bogatych wydawców. Możesz to zrobić, przelewając dowolną kwotę na konto Stowarzyszenia Nowa Kultura i Edukacja, w tytule wpisując: darowizna na cele statutowe stowarzyszenia:

19 1750 0012 0000 0000 3484 9048. 

Twoje wsparcie pomoże nam się rozwijać. Dziękujemy!

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: