W drugiej odsłonie TO JEST DOBRE Adam Piskorz z trójmiejskiej formacji Czechoslovakia skupia się głównie na ciekawych kulturalnych zjawiskach i wydarzeniach z… Trójmiasta. Jaką wystawę poleca? Które miejsce w Gdańsku lubi najbardziej? Czego mu brakowało podczas kulturalnego lockdownu? TO JEST DOBRE. Po prostu.

 

Wydaje się, że Czechoslovakia idealnie wstrzeliła się wydawniczo. Ich ostatnia płyta, HVST, ukazała się jeszcze w 2019 roku, więc zespół mógł jeszcze przez ponad pół roku promować swoją trzecią płytę. Potem nastąpił krach, jakim było rozprzestrzenienie się wirusa Covid-19 i zastój w muzyce i kulturze po prostu. Członkowie Czechoslovakii jednak, po zluzowaniu obostrzeń, ciężko pracowali nad nowym materiałem. Efekt? Wydana kilka dni temu płyta A’More, solidny kawał indie rocka i post-punku. Płytę A’More sprawdzicie dzięki wytwórni Koty Records, a my poprosiliśmy wokalistę i gitarzystę Czechoslovakii o opowiedzenie, co ostatnio znalazł ciekawego w świecie kultury. TO JEST DOBRE, odcinek drugi.

1. Muzyka

Bez – Jednym okiem śnię, 14.05.2021, Koty Records

Jeśli chodzi o Polskę to niesamowite wrażenie zrobił na mnie koncert zespołu Bez w Poznaniu na Scenie Roboczej 26.06. Pierwszy raz od dawna miałem ciary na plecach. Możliwe, że w ogóle powrót koncertów wywołał we mnie takie emocje, ale Bez był ich katalizatorem. Nowa płyta Jednym okiem śnię wyszła w połowie maja i stanowi połączenie shoegaze’u z dream popem jakiego w polskiej muzyce jeszcze nie słyszałem. Bardzo podoba mi się produkcja Antoniego Zajączkowskiego i klimat, jaki udało się uchwycić w tym nagraniu. Mocna rzecz.

Poza tym nie mogę się doczekać nowej płyty Hotline TNT – Nineteen in love, zespołu z Minneapolis. Wyszły póki co dwa single, a całość ma się ukazać 1 października, więc jeszcze trochę czekania przede mną. Hotline TNT gra bardzo przebojowego, ckliwego i jednocześnie bardzo brudnego, zniekształconego indie punka. W każdym razie wszystko co robi Will Anderson mnie kręci. Warto poznać jego wcześniejszy zespół – Weed.

2. Film

Czego nauczyła mnie ośmiornica, Netflix, 2020. Reż. Pippa Ehrlich, James Reed

Z tego co oglądałem w tym roku, zapamiętałem jedną rzecz szczególnie – Czego nauczyła mnie ośmiornica – film dokumentalny na Netflixie. Niezwykle intymna historia relacji nurka i ośmiornicy. To podróż do świata, o którym nie mamy pojęcia. Opowieść o zatrzymaniu się, próbie zrozumienia i wtopienia się w ekostystem. Nie tylko podwodne zdjęcia zapierają dech w piersiach. Działa tak też przemiana głównego bohatera i ogólne otwarcie głowy na świat inny niż antropocentryczny.

3. Wystawa

Od Black Mountain College do Pop Artu. Powojenna sztuka amerykańska i dokumenty z Archiv der Avantgarden / PGS w Sopocie

Hazel Larsen Archer, "Jezioro Eden i Mae West" (Black Mountain College, późne lata 40.– wczesne lata 50.). Dzięki uprzejmości Estate of Hazel Larsen Archerand Black Mountain College Museum

Hazel Larsen Archer, „Jezioro Eden i Mae West” (Black Mountain College, późne lata 40.– wczesne lata 50.). Dzięki uprzejmości Estate of Hazel Larsen Archerand Black Mountain College Museum

Od Black Mountain College do Pop Artu. Zwiedziłem wystawę w kurorcie Sopot, oczywiście po to, by obejrzeć wszechobecnie znaną krowę Warhola!; jakkolwiek Robert Motherwell walnął na papier tylko sporego rozmiarów kleksa, który bardziej nadawałby się na pytania z psychoterapii, to zawsze miło obcować z nazwiskami typu John Cage, Frank Stella czy Sun Ra, z czego obecność tego ostatniego była dla mnie osobiście zaskakująca, bowiem w mojej percepcji funkcjonuje w wersji „Space Is The Place”. Przyznaję się bez bicia, iż mimo że w pracy zawodowej posługuję się grafiką, to obcowanie z obrazami przyprawia mnie o wzdrygnięcie, to tę wystawę udało mi się znieść perfekcyjnie, ponieważ niemal cała składa się z fotografii: skromnie, surowo, estetycznie i ascetycznie, właściwie można wyjść stamtąd z poczuciem niekoniecznie obcowania ze sztuką przez duże SZ, a bardziej wewnętrznym, ambientowym spokojem, jakąś dozą skupienia.

4. Miejsce

Teatr Leśny w Gdańsku

Teatr Leśny z Jaśkowego Lasu gotowy, fot. UM Gdańsk, Karol Stańczak

Teatr Leśny z Jaśkowego Lasu gotowy, fot. UM Gdańsk, Karol Stańczak

Moim ukochany miejscem jest zdecydowanie Teatr Leśny przy Jaśkowej Dolinie w Gdańsku. Co prawda nigdy nie byłem tam na przedstawieniu teatralnym, ale za to zaliczyłem kilka genialnych koncertów. Sam obiekt jest pięknie położony, niedaleko Gaju Gutenberga. Został zbudowany w 1911 roku i charakteryzuje go wspaniała, naturalna, leśna akustyka, a położeniem i rozmiarami, co ciekawe, dorównuje Operze Leśnej w Sopocie. Teatr Leśny nie jest szeroko znany w Trójmieście, dlatego można mieć pewność, że koncerty i wydarzenia tam się odbywające będą kameralne, a nawet jeśli zabraknie biletów, to można przycupnąć w lesie, gdyż obiekt nie jest ogrodzony. Najlepiej brzmi tam jazz.

5. Książka

Urszula Zajączkowska – Patyki, badyle, Marginesy 2019

Nieustająco zachwyca mnie książka Urszuli Zajączkowskiej Patyki, badyle. Świetne są też jej felietony na Dwutygodniku. Od nich można zacząć zaznajamianie się z tematem. A jest nim również zerwanie z antropocentryzmem na rzecz próby zrozumienia życia roślin. Poznajemy ich bogaty świat, kosmicznie wykraczający poza bycie pokarmem lub ozdobą. Rośliny u Zajączkowskiej są wrażliwe, zdolne do przeobrażania własnego ciała, potrafią tańczyć i dopasowywać się do otoczenia – po prostu są niezależnymi istotami. Zachwyca czułość pisarki i jej język stanowiący połączenie wykładu botanicznego z poezją.

6. Wydarzenie

Soundrive Festival

Z wiadomych względów nie uczestniczyłem w tym roku w żadnym wydarzeniu typu koncert poza dwoma swoimi 25.06 (Szuwary Sound Camp Kamionka k. Malborka) i 26.06 (Poznań, Scena Robocza). Świetnie było się spotkać z publicznością. Widać, że wszyscy są mocno stęsknieni za koncertami i znów je mocno przeżywają. Łącznie ze mną.

Prawdopodobnie wybiorę się na Soundrive Festiwal. W tym wypadku cieszy mnie fakt, że pandemia spowodowała problemy ze sprowadzaniem zagranicznych artystów. Taki zakres niezalowego lineupu robi wrażenie. Najchętniej wybrałbym się na całość, ale karnety się już wyprzedały. Może wreszcie polskie zespoły na festiwalach zaczną być traktowane na równi z tymi przyjezdnymi.

Z rzeczy, które chciałbym usłyszeć na żywo, a jeszcze się nie udało, wymieniłbym Hage-O, Żurawie, Willa Kosmos, Pensjonat, Pokusa, Tentent, Melty, Dłonie, Vermona Kids.


Wiesz, że FYH! istnieje już ponad 10 lat? Lubisz to, co robimy? Możesz pomóc nam prowadzić FYH!, które działa bez sponsorów czy bogatych wydawców. Możesz to zrobić, przelewając dowolną kwotę na konto Stowarzyszenia Nowa Kultura i Edukacja, w tytule wpisując: darowizna na cele statutowe stowarzyszenia:

19 1750 0012 0000 0000 3484 9048. 

Twoje wsparcie pomoże nam się rozwijać. Dziękujemy!

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: