Ruszamy w kierunku noise’u, harshowych dźwiękowych wygibasów i odgłosów, których normalni ludzie nie nazwą muzyką. No bo zgrzyty? Trzaski? Czy to jeszcze muzyka? Chaosynod uważa, że tak, my się z tą kielecką wytwórnią zgadzamy, a Konrad Materek już od siedmiu lat wydaje… hałas.

Chaosynod skupia się na kasetowych wydawnictwach, na koncie wytwórni w ciągu tych siedmiu lat ukazało się dwadzieścia albumów. Materek wytwórnię rozpoczynał od puszczania w świat swoich nagrań jako Rez Epo solo lub w splitach. W katalogu znaleźć można też The Sleep Sessions, czyli były projekt Dawida Kowalskiego, obecnie nagrywającego jako Purgist, Annnany (Bartosza Zaskórskiego), Sensible Nectar, MAAAA (Sergei Hanolainen z Triangle Records), Chefkirk (ponad 80 wydawnictw!) czy Izanami’s Labour Pains. Lista może robić wrażenie, bo to nazwiska światowe i bardzo rozpoznawalne w noise’owym światku. Czego możemy spodziewać się po Chaosynodzie w zbliżającym się wielkimi krokami roku 2017?

Tego samego, co i w tym. Jak przyznał nam Konrad Materek w mikrowywiadzie na potrzeby Bożonarodzeniowego Kiermaszu Płytowego, raczej będą to dwa – trzy wydawnictwa, choć pomysłów zawsze jest więcej. A co znalazło się w mikołajowym worze przy okazji Płytowego Grudnia? Dwie turboświetne kasety, które już samą oprawą graficzną pokazują, jaką wagę Chaosynod przywiązuje do swoich albumów.

Ktoś tu musi lubić Dra Who, bo Church of the Tin Vagabond to: a) religia z czterdziestego drugiego wieku pochodząca z tego serialu, a b) projekt Masona i Chrisa Cokera. Masona można było podziwiać pod koniec tego roku, jesienią dokładniej, w Polsce, kiedy Amerykanin grał w ramach Engine Scum Tour w kilku miastach, w tym oczywiście w Poznaniu, Łodzi i w Warszawie. Pisać o noisie jest dość ciężko, bo cóż można dodać poza ogólnymi faktami – że hałas, że masa sprzężeń, że gra na efektach i generatorach, że przy użyciu różnego rodzaju obiektów i że z nagraniami terenowymi czasem w tle? Noise lub harsh noise musi mieć w sobie to coś. Coś, co przykuje uwagę. Church of the Tin Vagabond na swoim albumie Bones Polished by the Waters to mają.

Hiroshi Hasegawa i Rez Epo też, bo obaj przygotowali ciekawy split Tidal Disruptions. Oprawa graficzna? Tak jak zawsze w Chaosynodzie, jednolita i z własnym „ja”. Wspólne wydawnictwo Japończyka i Konrada Materka to inne podejście do robienia noise’u. Bardziej ugładzone, uporządkowane, mniej przypadkowe w swoim wydźwięku. Dwa utwory wypełniające album, dwa kawałki trwające po piętnaście minut każdy, to nagrania pełne trzasków, pisków, zgrzytów. Dwie naprawdę niezłe kompozycje, a sam udział Hasegawy to spore wyróżnienie dla kieleckiej oficyny.

***

Wszystko, co musicie zrobić, to wysłać nam maila na nasz specjalny adres: plytowygrudzien@fyh.com.pl. W tytule musicie napisać „Konkurs świąteczny: nazwa wytwórni, której płyty rozdajemy” (w tym wypadku „Konkurs świąteczny: Chaosynod”). A w treści maila musicie odpowiedzieć na proste pytanie: „Jaki jest Twój album roku?”

W każdej serii będziemy przedstawiać inne wytwórnie i inne albumy. Odpowiedzi możecie do nas przysyłać od dzisiaj do 23 grudnia. W Wigilię wielkie rozwiązanie całości. Podawane przez Was albumy nie muszą być związane z daną wytwórnią. Chodzi o wszystkie wydawnictwa, które ukazały się w 2016 roku.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: