OFF Festival 2026 jest droższy niż kiedykolwiek i po raz pierwszy odbędzie się bez kultowego pola namiotowego na Muchowcu. Sprawdzamy, czy świetny line-up z Black Country, New Road, Johnnym Marrem, Siekierą i LSD and the Search for God rekompensuje wszystkie zmiany.
OFF Festival od lat sprzedawał się jako alternatywa dla festiwalowej masówki. Troche nadal nią jest, choć w tym roku organizatorzy wystawiają cierpliwość uczestników na próbę. Karnet trzydniowy kosztuje już lekko ponad 800 zł, a na domiar tego, pierwszy raz zabraknie pola namiotowego na lotnisku Muchowiec, które dla wielu było nieodłączną częścią całego doświadczenia – kto pamięta BNNT w 2012 roku?
Na szczęście line-up nadal robi to, za co ludzie tu wracają, otóż:
Black Country, New Road. To jeden z niewielu współczesnych zespołów, który potrafi zaskakiwać z płyty na płytę a koncerty balansują między chaosem, emocją i precyzyjnie kontrolowanym rozpadem formy. Córka Mr Hyde’a z Underworld ma kunszt artystyczny, więc mimo rodzinnych konotacji, nie moża powiedzieć że jest “nepo-baby”.
Johnny Marr. Sam jego koncert jest wystarczającym argumentem, żeby pojawić się pod sceną. Usłyszycie kawałki z repertuaru “The Smiths” dlatego płatki śniegu obrażone na Morisseya za jego poglądy, wreszcie będą mogły sobie w spokoju podejść nawet pod same barierki.
LSD and the Search for God. Shoegaze w najlepszym wydaniu. Jeśli będziecie potrzebować chwili oddechu od biegania między scenami, warto zanurzyć się w ścianie gitar.
Getdown Services. Brytyjski absurd, dance-punk i energia ludzi, którzy wyglądają, jakby byli rodzonymi dziećmi Viagra Boys. Taki koncert często okazuje się największą niespodzianką weekendu tak jak Bad Boys Chiller Crew w zeszłym roku.
Siekiera. Legenda polskiego post-punku, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Ciekaw jestem zwłaszcza piosenki „Ludzie Wschodu” – utworu, w którym pada słowo „Murzyn”.
Tak jak wspomniałem Siekiera pojawi się na OFF Festivalu w specjalnym projekcie „Ludzie Wschodu”, który jednorazowo zreinterpretuje album „Nowa Aleksandria” z okazji 40-lecia jego wydania. Występ przygotowują muzycy Allarme wraz z gośćmi, skupiając się na wydobyciu mniej oczywistych detali i niuansów tej kultowej płyty.
Mimo narzekania na ceny i brak pola namiotowego pewnie znowu skończy się tak samo: będziemy biegać między scenami, odkrywać nowe zespoły i zapominać, ile kosztował karnet. Tylko organizatorzy powinni pamiętać, że nawet najbardziej wierna publiczność ma swoje granice.
A jak chcecie zobaczyć na własne oczy relację z zeszłego roku, to znajdziecie ją tutaj: Off Festival 2025
PS ciekawe czy będzie Walenty Kania z proziakami
