Ostatnie wspomnienie Bloc Party? Wziąć nożyczki i odciąć sobie uszy. Hymns było tragedią, muzyczną patologią. Nowa płyta ma szansę być tą dobrą. No, może niezłą.

Bo z pszczołami Kele Okereke nigdy nic nie wiadomo. Początki Bloc Party były wybitne. Bo inaczej nie można pisać, gdy debiut brzmi jak Silent Alarm, jak płyta, która do dziś może być wymieniana z innymi post-punkowymi klasykami. Na równi. A potem były schody. A Weekend in the City złe nie było. Było nawet dobre. Za to Intimacy to już inna bajka. Flirt z elektroniką, w którym Kele zaczął przejawiać swoje złe zapędy.  No i Four (RECENZJA). Wydawnictwo, nie bójmy się tych słów, drugie najlepsze w dziejach Bloc Party. 

A potem nadszedł rok 2016. I wszystko się schrzaniło. Spieprzyło. Kto miał nożyczki, odcinał sobie uszy. Kto miał młoteczek, chciał zrobić lobotomię. Hymns (RECENZJA).

SOBIE.

Zapomnijmy o Hymns, ponurym żarcie na muzyce niezależnej. Czymś, co można porównać jedynie do książek Piotra Milewskiego i Katarzyny Bondy. Czyli było bardzo, bardzo, bardzo, bardzo tragicznie. 

No i przyszedł rok 2021, Bloc Party powrócili. Oczywiście bez Matta Tonga i Gordona Moakesa, dalej z zespołem z Hymns. Ale, ale…

Ale Bloc Party przypomnieli sobie, że mają w zespole gitary. Pierwszy singiel „Traps” to powrót starych, dobrych czasów. To przypomnienie się słuchaczom z post-punkowym wygrzewem. Indie 2.0, Post Punk Revival. To było w listopadzie 2021 roku. A teraz przyszedł czas na singiel numer dwa. 

„The Girls Are Fighting” to kolejne nagranie zapowiadające Alpha Games. Muzycznie kawałek broni się całkiem nieźle, jest gorzej niż w „Traps”, sporo do życzenia pozostawia wokal Kele Okereke, ale… dajmy sobie jeszcze szansę. Nadal jest lepiej niż na Hymns!

 

Alpha Games, szósty album Bloc Party, ukaże się już 29 kwietnia, na moje urodziny i mam nadzieję, po wysłuchaniu obu singli, że to będzie miły prezent urodzinowy. 

%d bloggers like this: