Od kilku dni Mats Gustafsson i NU Ensemble rezydują w Polsce. Zaczęli od koncertu w Poznaniu, teraz grają przez trzy dni w Krakowie, a środę i czwartek spędzą w Warszawie. W Pardon, To Tu zaprezentują Hidros 7, kompozycję-hołd dla Franka Zappy. Z tej okazji rozmawiamy ze szwedzkim saksofonistą.

Mats Gustafsson to bardzo zapracowany gość. To także bardzo kreatywna osoba, która wchodzi w stale inne projekty, stara się mieszać muzyczne gatunki, mielić i wywracać do góry nogami. W tym roku Szwed wydał już kilka płyt, solowych i z innymi projektami, między innymi z Fire! i Fire!Orchestra. Ale teraz do Polski przyjeżdża ze składem NU Ensemble, z którym nagrał w ubiegłym roku płytę Hidros 6 – Knockin’, teraz promuje projekt Hidros 7. O grze w nordyckiej supergrupie, o tegorocznych wydawnictwach. Po prostu o muzyce – o tym rozmawiamy z Matsem Gustafssonem przed występami w Pardon, To Tu.

***

Rozmawialiśmy kilka miesięcy temu przed gigiem Fire! w Warszawie, teraz znowu przyjeżdżasz do Polski, ale z większym składem. Nie z Fire!, nie z Fire!Orchestra, ale z NU Ensemble. To kiedy możemy spodziewać się Fire!Orchestra w Polsce?

Czas pokaże, czas pokaże… Wszystko w swoim czasie… Tego jeszcze nie wiem, ale zawsze staramy się znaleźć taką możliwość, żeby grać koncerty jako Fire!Orchestra.

Dobra, to wróćmy do NU Ensemble. W ubiegłym roku wydaliście Hidros 6, album wręcz monumentalny i bardzo różnorodny. Teraz dostarczacie Hidros 7. Powiedz coś więcej o tym przedsięwzięciu.

Cóż, to dekonstrukcja tekstu i muzyki Franka Zappy. Coś jak pocięcie kompozycji, tak to nazwijmy. Styl Briona Gysina, jeśli tak wolisz. Oryginalnie napisany specjalnie na premierę na Sardynii we wrześniu tego roku z odmienną wersją NU. Ta wersja została przearanżowana specjalnie po to, aby pasowała do naszego szczególnego składu.

Hidros 6 zostało wydane przez Not Two Records. Planujecie wydanie albumowej wersji Hidros 7?

Wiesz, może być ciężko. Odkąd rodzina Zappy i całe środowisko jest bardzo agresywne w temacie wykorzystywania muzyki Zappy… To naprawdę może być problematyczne w wydaniu. Z drugiej strony ta muzyka zawiera tylko fragmenty Zappy. Pożyjemy, zobaczymy, jak mówimy w Laponii.

Tym razem bez Stine Janvin Motland, ale z Mariam Wallentin. Dlaczego taka zmiana?

Mariam to najlepsza piosenkarka, z którą miałem przyjemność pracować. I wiesz co? Idealnie wpasowała się do tego projektu. Pasuje idealnie.

Dwie perkusje, za które odpowiadają Kjell Nordeson i Paal Nilssen-Love. Chcecie zburzyć i spalić Pardon, To Tu zanim deweloper weźmie budynek w swoje ręce?

Tak, dokładnie tak! (śmiech)

OK., przy Hidros 6 skupiliście się na Little Richardzie, numer 7 to z kolei hołd złożony Frankowi Zappie. Skąd te decyzje tak właściwie?

A dlaczego nie? (śmiech). Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że Little Richard to mój jedyny bohater w tym życiu i… zawsze chciałem pracować z jego muzyką. Na mój własny sposób, rzecz jasna. Czekałem tylko na właściwy moment. Wtedy Marek z Not Two Records zapytał mnie o rezydencję, co tylko pomogło mi w podjęciu decyzji. Jeśli chodzi o Zeppę, to jest to wynik zlecenia, jakie otrzymaliśmy od festiwalu na Sardynii.

3 listopada Joe McPhee obchodził swoje 77 urodziny. Planujecie coś specjalnego z tej okazji?

Każdy dzień z Joe jest wyjątkowy i wart świętowania, więc kto wie?

Wasza dwudniowa rezydencja to nie tylko występy NU Ensemble. Będziemy mieć też okazję zobaczyć was w innych, mniejszych formacjach. Na przykład The Thing! Håker Flaten i Paal Nilssen-Love dołączą do ciebie na scenie, a jako specjalni goście pojawią się Mariam Wallentin i Joe McPhee. Drugiego dnia z kolei koncerty otworzy Agustí Fernández, z którym nagrałeś kilka albumów. Zagracie coś razem?

Powiem ci tak – nigdy nie wiadomo, co stanie się podczas naszych koncertów. Naszym zamysłem jest prezentowanie kreatywnej muzyki na różne sposoby. Wydarzyć się może wiele, w końcu nasze koncepcje i pomysły są zróżnicowane, za każdym muzykiem stoi inna wizja. Skomponowana muzyka, muzyka improwizowana, muzyka konceptualna – wszystko to może pojawić się na żywo. I to będzie zawsze pewna niespodzianka. Także dla nas!

Wasze polskie koncerty spowiła także zła wiadomość – Christer Bothén z wami nie wystąpi. Jak bardzo będzie wam go brakować podczas tych gigów?

Christer zachorował na dwustronne zapalenie płuc, a w jego zaawansowanym wieku jakiekolwiek podróżowanie wiązałoby się ze zbędnym ryzykiem. Będzie nam go brakowało i to bardzo, to pewne, ale wzięliśmy ze sobą jego muzykę. dieb13 spróbuje wznieść się na swoje wyżyny, jak to tylko możliwe. Christer jest zawsze z nami, to niesamowity człowiek!

Wasza wizyta w Polsce to nie tylko Warszawa. Graliście w Poznaniu, teraz rezydujecie w Krakowie przez trzy dni.

Tak, Polska ma naprawdę dobrą scenę i świetną publiczność. Zawsze gdy tu gram, niezależnie od projektów, otrzymuję ogromny feedback. Tak samo rozmowy z ludźmi, przed czy po koncertach, one są wspaniałe! Zresztą sama publiczność jest u was bardzo interesująca, to miks wieku i płci, czyli tak, jak powinno to wyglądać. Naprawdę kocham tu, kurwa, grać!

Wykorzystajmy szansę i pogadajmy o twoich pozostałych tegorocznych wydawnictwach. Falling and 5 other failings zrobiłeś z Christofem Kurzmannem i ta płyta nie brzmi jak inne twoje albumy. Ja ją odbieram jako dźwiękowe, melodyjne słuchowisko z wokalnymi performance Christofa. Nie z tą chwytliwą linią free-impro, ale raczej bazującą na drone’owym podkładzie i z takim pochmurnym abmientem jako myślą przewodnią.

Co kto lubi, jak zawsze mówi Jim O’Rourke (śmiech). Uwielbiam tę płytę, ona ma dla mnie ogromne znaczenie. Ale słuchowisko? Ha, nikt nigdy nie użył takiego określenia do moich płyt. Dzięki! (śmiech).

W kwietniu przygotowałeś Piano Mating. To kolejny album-który-nie-brzmi-jak-mats-gustafsson, jaki od ciebie otrzymaliśmy. To jak uduchowiona, sakralna muzyka.

Uwielbiam robić albumy-które-nie-brzmią-jak-mats-gustafsson, to podstawa. Jeśli powtarzasz sam siebie, masz przejebane. Nie jesteśmy „zabawiaczami”, jesteśmy artystami. Prawdziwymi. I dalej będziemy to robić, zaskakiwać i starać się tworzyć stale nowe rzeczy. Będziemy starać się zwalczać otaczającą nas zewsząd głupotę. Za pomocą muzyki, za pomocą sztuki, za pomocą poezji. Nie ma innej opcji.
Wszystko opiera się na poszukiwaniu, badaniach i ciekawości. Dowiadywać się nowych rzeczy.

Dobra, to co dalej? Wydałeś sporo albumów w tym roku, grasz trasę z NU Ensemble, a twoja płyta w Bocianie ukaże się już niedługo. Ale kiedy dokładnie premiera oraz… jakie masz jeszcze plany na najbliższe miesiące?

Oo, planów mam naprawdę dużo. Ale tak jest zawsze. Wiesz, nie możemy się zatrzymać z naszymi działaniami. Byłoby głupotą odpuścić, idziemy za ciosem. Duet z Joachimem tworzy się już bardzo długo… Ale myślę, że jest wart takiego czekania. Płyta ukaże się wspólnymi siłami iDEAL i Bocian Records. To perfekcyjne kombo.

Zbliżamy się do końca roku, czyli też do podsumowań. Które płyty wywarły na tobie największe wrażenie?

Hold / Still SUUNS i blåmärken Pombo.

Gracie w środę i w czwartek, ale każdy dzień będzie się od siebie różnił. Jeśli ktoś nie może przyjść na oba gigi, który dzień polecasz?

Środoczwartek!

Listopad trwa w najlepsze, więc November czy Movember?

Listopad jest w ruchu. Tak, nie ma innej opcji!

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: