Kolejna edycja festiwalu Up to Date przed nami. Tegoroczna odsłona będzie jednocześnie drugą, kiedy w Białymstoku odbędzie się festiwal bez głównego sponsora tytularnego. O organizacji tak dużej imprezy, o artystach, którzy wystąpią w stolicy Podlasia i w ogóle o Up to Date rozmawiamy z Jędrzejem Dondziło, przepytując go za sprawą naszej festiwalowej odpytki!

Którą edycję festiwalu w tym roku organizujesz?

Jest to już siódma edycja aptudejta.

Ilu artystów będzie liczyć finalnie line-up tegorocznej edycji?

W tym roku line-up liczy ponad 40 artystów, końcowa liczba nie jest do końca znana.

Kto przyjeżdża na Twój festiwal?

Na Up To Date pojawiają się dwie główne, ale różniące się od siebie grupy ludzi: miłośnicy konkretnego rodzaju muzyki (czy to ambientu i eksperymentów, tanecznej elektroniki, czy rapu) oraz ludzie, którzy zachęceni są do udziału charakterem wydarzenia i jego otoczką, ale niekoniecznie interesują się muzyką tak wnikliwie, jak ta druga grupa ludzi. Połowa publiczności pochodzi spoza Podlasia.

Największe urwanie głowy związane z organizacją festiwalu?

Każdy etap organizacji takiego wydarzenia ma swoje dramaty. Do samego końca walczy się o uzbieranie odpowiedniego budżetu, line-up buduje się na przestrzeni kilku, a nawet kilkunastu miesięcy, przy czym trzeba się mierzyć z dość drastycznymi zmianami scenariusza. Przed samym festiwalem wrażenie największego urwania głowy jest jednak związane z logistyką oraz produkcją – jest wtedy milion elementów, które trzeba spiąć w jedną całość. Dodatkowo nasza promocja w ostatnim okresie jest na tyle intensywna, że angażuje niemalże cały zespół.

Największa radość związana z organizacją festiwalu?

Ten widok uśmiechniętych ludzi chłonących dźwięki płynące z występów artystów, których sobie ukochaliśmy. Ogromna satysfakcja.

Jak wygląda sytuacja festiwalu na dwa lata po utracie sponsora tytularnego?

Nabieramy mocno wiatru w żagle. Edycja 2016 przyniosła mnóstwo zmian, na czele ze zmianą „domu” festiwalu i rozrosła się o nowe elementy. Zawiązaliśmy silne partnerstwo z Electronic Beats, co pozwoliło na powrót do skali wcześniejszych działań. Prowadzimy również rozmowy z włodarzami naszego miasta na temat kolejnej umowy na finansowanie festiwalu, bo z tą edycją kończy się nam obecna. Poza tym jesteśmy po prostu dojrzalszym festiwalem i lepiej wiemy, czego chcemy, i jaką drogą chcemy iść dalej. To pomaga w działaniu.

Najtrudniejsze negocjacje miałeś z…

Nie z artystą, ani z żadnym managementem artysty… to są raczej urzędnicze historie i przykłady zamkniętych umysłów.

Najdziwniejsze widzimisię artysty w riderze?

Nie gościmy wielkich wyhajpowanych nazwisk, które żądają papieru toaletowego w róże, bo nie jesteśmy festiwalem celującym w takich artystów. Nie miewaliśmy problematycznych zachcianek naszych gości, były to raczej miłe akcenty, jak np. prośba o wypad do pobliskiej puszczy.

Kogo nie udało się zaprosić na tę edycję, choć usilnie próbowano?

Tego nie zdradzę, bo zapewne będziemy chcieli sięgnąć po tego artystę za rok.

Jaki jest udział mediów w działalności festiwalu i kto w tym roku was wspomaga?

Wsparcie mediów dla naszego festiwalu systematycznie rośnie, dzięki czemu efekt promocyjny jest (jak mam nadzieję) coraz lepszy. To co najbardziej cieszy, to fakt, że media rozpoznają już charakter naszego festiwalu i nie piszą o nas od szablonu. Naszych partnerów medialnych eksponujemy na materiałach promocyjnych, lista widnieje też na stronie www.uptodate.pl w dziale Partnerzy

Dlaczego nowe miejsce?

Spędziliśmy sześć lat na Węglowej, z czego ostatnie dwa lata zmuszeni byliśmy organizować festiwal naokoło surowych, powojskowych magazynów, zamiast robić to w środku, jak było na czterech pierwszych edycjach. Powrót do środka jest niemożliwy, a rozwój festiwalu outdoorowego wymagałby ogromnych nakładów, które wolimy wykorzystać raczej w inny sposób. Szczęśliwie trafiliśmy na parkingi Stadionu Miejskiego i przypomniał się nam klimat magazynów na Węglowej. Czujemy w nich ogromny potencjał, a klimat idealnie pasuje do Up To Date. Myślę, że to będzie dobry nowy dom.

Jak zachęcisz czytelników do udziału w tegorocznej edycji festu?

Mógłbym mówić godzinami, ale zamiast tego powiem krótko: Up To Date Festival jest inny, zaangażowany, z akcentami na lekko inne aspekty niż ma to miejsce na innych wydarzeniach. Wystarczy się bliżej przyjrzeć, by to zauważyć i poczuć. Wystarczy raz przyjechać, by wracać. Zapraszamy!

Komentarze

komentarze