Wiewiórka na Drzewie prezentuje swój najnowszy album… Wiewiórka na Drzewie, o którym opowiada w Czynnikach pierwszych.

Nowy dzień, nowa historia. Dziś gliwicka formacja Wiewiórka na Drzewie opowiada o wydanym niedawno albumie o jakże przewrotnym tytule Wiewiórka na Drzewie. 

Wiewiórka Na Drzewie powstała w 2009 roku. Od tamtej pory zagrała ponad 300 koncertów na większych i mniejszych scenach w Polsce i za granicą, m. in. Pol’and’rock Festival, Life Festival Oświęcim (support przed Carlosem Santaną), Bochum Total Festival, WOŚP Bruksela, Katusha oraz niezliczonych imprezach plenerowych (Juwenalia, dni miast, koncerty sylwestrowe). Od lat zapewnia oprawę muzyczną podczas wielu imprez biegowych, a ich utwór „Rzeźnik” nie tak dawno znalazł się na piątym miejscu w rankingu najlepszych piosenek do biegania prestiżowego magazynu Runner’s World. Nagranie gliwickiego zespołu wyprzedziło w zestawieniu m.in. takie kompozycje, jak „Eye Of The Tiger”, „Happy” i „Seven Nation Army”. Zespół jest organizatorem 12 edycji Wiewiórstocku (czyli leśnej sceny na Pol’and’rock festival) oraz 8 edycji gliwickiej imprezy charytatywnej Hałas Miasta.

„Intro”

Utwór instrumentalny. Składa się głównie z melodii pochodzących z innych utworów występujących na płycie. Dodatkowo znajduje się tu kilkanaście instrumentów VST (virtual studio technology) imitujących orkiestrę symfoniczną. Utwór wymyślony i stworzony jako ostatni spośród wszystkich numerów na płycie w sześć godzin, sześć minut i sześć sekund. Świetnie nadawałby się do filmu o elfach, wampirach lub jakimś znanym sportowcu. Idealnie dopełniłby patetyczne sceny walk lub olimpijskich triumfów. Niestety ze względu na brak znajomości w środowisku reżyserów jest „tylko” wprowadzeniem do płyty. A w sumie to nawet mniej, bo tylko wprowadzeniem do kolejnego utworu…

„Powiem, że tak”

Jak określił to jeden z radiowców: „Klasyczna rozmowa z Bogiem”. Rockowy utwór opowiadający o sądzie ostatecznym oraz spotkaniu z Bogiem i diabłem. Zarówno jednemu, jak i drugiemu podmiot liryczny obiecuje, że podążał za właściwymi wskazówkami i zachowywał się tak jak obaj od niego wymagali. W rzeczywistości jest to kłamstwo. Finał utworu to triumf wolnej woli „Bo byłem tym kim chciałem sam”. Podobnie jak bohater „wykiwał” Boga i diabła tak samo zespół wykiwał słuchaczy i solówkę w tym utworze wbrew powszechnemu przekonaniu gra po raz pierwszy (z wszystkich płyt WnD) Misiek, a nie Szateq! Jak przystało na prawdziwy rockowy hit, całość aranżu powstała w zaledwie pięć minut, podczas jednej próby zespołu. Natomiast teledysk został w większości nakręcony w górskim domku, do którego nie ma drogi dojazdowej i ekipa filmowa przez półtorej godziny musiała przedzierać się przez las, aby dotrzeć na plan.

„Chce więcej”

Utwór opowiadający społeczeństwie, w którym nadrzędnym celem jest konsumpcja. Takie wartości jak moralność czy obyczaje podporządkowują się tylko jej. Choć posiadamy już wszystko, wciąż chcemy więcej. Kupujemy to, co nie jest nam potrzebne, często bezmyślnie i na kredyt. Rewelacyjne solo na trąbce zagrał tu gościnnie Artur Jargiło. Podobnie jak w tekście utworu, producenci chcieli „Mocniej i więcej”, głównie gitary, basu i perkusji. Niestety realizator nagrań, Kamil ze Studia Kiwi Records musiał wyjść i odebrać hamburgera na wynos w pobliskiej restauracji… Konsumpcja w czystej postaci.

„Komedia romantyczna”

Utwór wyprodukowany według najwyższych światowych standardów. Po pierwsze o miłości. Po drugie – najdłuższa nagrana ścieżka to ścieżka perkusji (ok. dwadzieścia sekund), najkrótsza – gitary solowej (pięć sekund). Całość „sampli” przyklejona kilkadziesiąt razy daje utwór nie tylko ładny, ale i miły w odbiorze. Teledysk do utworu został nagrany w formie one-shot. Jako ciekawostkę można zdradzić, że ze względu na profesjonalne podejście ekipy kręcącej, muzyków oraz statystów wersję ostateczną udało się nakręcić już za czterdziestym drugim podejściem!

„Cały w wolności”

Idylliczny obraz świata z lekko hipisowskim zabarwieniem. Bohater, a jednocześnie alter ego każdego członka zespołu chciałby nie robić nic. Nie wstawać wcześnie rano, nie chodzić do pracy i żyć „tam gdzie przyjaźń i miłość”. Dodatkowo, co ciężkie do zrealizowania, skoro się nie pracuje, dzielić się z innymi tym, „co w życiu przybyło”. Przykre, że takie są właśnie plany zespołu po dotarciu na szczyty list przebojów.

„To taki stan”

Rockowy utwór z punkową duszą. Jest rozpiep***ny, tak samo jak wokalista i tekst, w którym śpiewa o „rozpiep***niu”. Identyfikuje się z nim połowa polskiego społeczeństwa, która jest w wiecznym biegu i zapomina o rzeczach ważnych, mniej ważnych… Właściwie zapomina o wszystkim ważnym. To taki stan, który na co dzień dotyka część z nas. Niektórych nie dotyka ale w sumie nie wiadomo, czy świadczy to dobrze o takich osobach.

„Nie daj zabić w sobie dzieciaka”

0Inspiracją do napisania tego utworu było zdjęcie wykonane na Przystanku Woodstock (obecnie Pol’and’rock), na którym na woodstockowym wzniesieniu koło ASP stoi (niczego sobie) mężczyzna w kurtce z napisem „Nie daj zabić w sobie dzieciaka”. Rewelacyjne chórki dograły tutaj Karolina Krawczyńska, Ela Świerad, Ania Ogierman, Dorota Lis oraz Sandra Kierasińska. W tekście można wyczuć tęsknotę za dzieciństwem. Zwrócono również uwagę na to, o jak wielu istotnych i pięknych rzeczach zapominamy, dorastając. I nie chodzi oczywiście jedynie o wygłupy na trzepaku czy zjadanie dżdżownic po deszczu.
Link do zdjęcia: https://wsensie.pl/images/male/m_Woodstock.jpg

„Obłuda”

Utwór opowiadający o obłudzie w środowiskach rządzących. Razem z melodią nawiązującą do muzyki klezmerskiej, idealnie wpisuje się w obraz współczesnej polityki. Polityki, w której wiele się obiecuje, a niewiele daje. Polityki, w której opluwa się kontrkandydata, by za parę lat opluwać z nim w tej samej partii innych konkurentów politycznych. Polityki, w której właściwie każdy, niezależnie od wiedzy i kultury osobistej, może stanąć na szczycie władzy. Gościnnie w tym utworze zagrał na saksofonie sopranowym Sasha Balevych. Outro piosenki zostało nagrane na starym rodzinnym akordeonie Rodu Kosińskich (rodzina puzonisty), za pierwszym i jedynym podejściem. Natomiast w teledysku nakręconym przez ekipę Filminati z Gliwic, rewelacyjną główna rolę zagrał Przemysław Tylman. Koniecznie trzeba to zobaczyć!

„Gluten”

Żartobliwe podejście do tematu diety bezglutenowej, która w dzisiejszych czasach oprócz konieczności stosowania ze względu na aspekty zdrowotne, stała się po prostu modna. Utwór to mieszanka rocka, ska i disco. Bardzo przyjemnie tupie się to tego utworu nóżką (na podstawie relacji świadków). Zespół wydał nawet w sprawie tego utworu oświadczenie, zgodnie z którym zawiesi działalność w przypadku braku ulubionych pszennych bułeczek w piekarniach.

„Delegalizacja”

Początkowo miał to być utwór hip-hopowy, lecz nie łatwo grać hip-hop, gdy serce wypełniają cięższe brzmienia. Dlatego kompozycja ewoluowała w smutny, rockowy obraz współczesnej muzyki, w której liczy się produkcja, lans i pieniądze, a w mniejszym stopniu przesłanie i wartość muzyczna utworów. Na szczęście zespół Wiewiórka na Drzewie jako jedyny polski przedstawiciel gatunku pitu-pitu nie musi się o to martwić. Po prostu wszystkie, zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty dotyczące muzyki, są poza naszym zasięgiem.

„Polish jaja”

To najstarszy utwór na płycie, odgrzebany z wiewiórczych archiwów. Nie jest to piosenka o lizaniu części ciała, a o naszym pięknym kraju (śmiech) Wbrew swojej woli, w utworze wystąpili polscy celebryci. Zarówno ci znani z bycia znanymi, jak i celebryci polityczni. Więcej nie zdradzimy, bo boimy się pozwów. Koniecznie musicie posłuchać.

„Ballada o Stachu” 

Ten utwór można opisać jako interpretację krótkiej opowieści o mrówce. Jest to opowieść o tym, jak małą wagę przywiązuje się do pracy u podstaw, a jak dużą do zarządzania. Utwór zarówno muzycznie jak i tekstowo wydaje się smutny. Smutny nie znaczy jednak nudny. Dynamiczny refren o zdecydowanie pozytywnym zabarwieniu połączony z hejvimetalowym outro, chórem i instrumentami symfonicznymi daje niezłego kopa. Jest to utwór, który muzycznie dojrzewał i rozwijał się najdłużej. Pochłonął też najwięcej czasu na sali prób i w studiu. Wszystko przez złożoność i ilość partii instrumentalnych. Co więcej gdzieś „w okolicach” Ballady o Stachu znajduje się pewna ukryta muzyczna ciekawostka. Jaka i gdzie jej szukać? Tego musisz dowiedzieć się na własną rękę.

Realizacja, miks i mastering: Kamil (Emelowsky) Wójcik – Studio Kiwi Records w Rudzie Śląskiej

WnD to: Misiek – wokal, gitara rytmiczna / Szateq – gitara solowa / Dave – bas, backing vocals / Herman – perkusja, backing vocals / Szczypaf – konga, przeszkadzajki / Kosa – puzon, instrumenty klawiszowe / Kyciu – saksofon / Łukasz – trąbka / Emelowsky – realizacja dzwięku / Dylan – technika / Osa – sklep


AUTOR: Wiewiórka na Drzewie
TYTUŁ: Wiewiórka na Drzewie
WYTWÓRNIA: wydanie własne
WYDANE: 1 marca 2020


Artykuł powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: