W nowych Czynnikach pierwszych wracamy do roku 2018 i ostatniej płyty, którą nagrali Romantycy Lekkich Obyczajów, Neoromantyzm. Album utwór po utworze, bez tajemnic. O Neoromantyzmie opowiada Adam Miller – kompozytor, producent płyty, połowa duetu Romantycy Lekkich Obyczajów.

„Ceppeliny”

Wyobrażaliśmy sobie cyrk, wesołe miasteczko, miejsce gdzie czujesz się dobrze, kiedy jesteś dzieckiem, a dziwnie kiedy jesteś już dorosły. W tekście jest dużo odniesień do przeszłości, która wygrywa w zestawieniu z teraźniejszością. Znak czasów.

„Kobietotalizm”

Ten utwór powstał jako pierwszy, gramy go na koncertach od ładnych paru lat, a tekst przypomina mi „stary” styl Damiana, wyliczankę z barwnym opisem i metaforami, jak w „Mojej Wsi”. Po latach dodaliśmy refren, który znalazł się na nagraniu, wcześniej był jedną długą zwrotką.

„Dotknij Żaru”

Ciągoty Damiana do hip-hopu nasilają się i opadają w czasie jak fazy księżyca. Momentami myślałem, że następna płyta będzie cała melodeklamowana, a szkoda byłoby tak osierocić teksty z melodii. W tym numerze jednak od początku pasował nam tekst rapowany ze śpiewanymi refrenami. Wystarczy posłuchać pierwszej zwrotki – Damian zwraca się bezpośrednio do słuchacza „Pamiętaj, że jesteś wielki” i już wiadomo, że tego się nie śpiewa, to się mówi.

„Neoromantyzm”

Tytułowy numer z trzeciej płyty miał kilka wersji. Zaczęło się, kiedy pojechaliśmy we dwóch na wieś, do domku na odludziu, do których trafia się coraz rzadziej. Przez kilka dni nagrań powstały szkielety do kilku przyszłych piosenek, i jeden pełnoprawny numer o tytule „Świt”. Pierwsza wersja to były cztery gitary akustyczne. Po rozmowie z moim bratem Krzysiem, studentem architektury, kiedy padła po raz pierwszy nazwa „Neoromantyzm”, kojarząca się z nazwą zespołu, wkleiliśmy do refrenu „Neoromantyczne słowa wypełniają mi usta”. Następnie w Warszawie z Tomem Hornem i Sławkiem Pietrzakiem dograłem bas, potem padł pomysł na występ gościnny w drugiej zwrotce. Wybór Grabaża był oczywisty – stylistycznie i towarzysko był nam bliski, poza tym Sławek jako szef wytwórni mógł to zaaranżować. Wyszło nam to bardzo dobrze, ja przełamałem w sobie kilka barier a w efekcie sam numer zyskał smaczek. Nigdy jednak nie wykonaliśmy go wspólnie z Grabażem, może to jeszcze kiedyś się stanie.

„Zwilż”

To jest od pierwszej sekundy piosenka inna niż wszystkie. Najważniejszy był klimat horroru, co staraliśmy się zachować także w teledysku (kręconym zresztą w tym samym miejscu, w którym nagraliśmy pierwszą wersję utworu „Neoromantyzm”). W tekście Damian zwraca się do młodego człowieka na zakręcie życia, dobrze zdajemy sobie sprawę z demonów, które wielu towarzyszą. Mimo horroru w tekście jest zachęta, żeby próbować żyć dalej – „na krawędzi u drzwi progu inny wymiar tego skoku”. Ten tekst przelaliśmy na płytę praktycznie niezmieniony od tego co przyniósł Damian za pierwszym razem. „Wracaj wszędzie, aby nie tu” – to „aby” jest dla niego charakterystyczną częścią zdania, on tak faktycznie mówi. Na skrzypcach zagrał mój dawny kolega z zespołu Fade Out. Osobiście uwielbiam ten numer.

„Morfeusz”

Eksperymentowaliśmy tak jak nasi idole z dzieciństwa, The Beatles, Radiohead, Red Hot Chili Peppers. Tylko wychodząc ze swojej roli, masz niepowtarzalną szansę zrobić coś świeżego i odkrywczego. Tak było dla nas z tą piosenką, obaj zdawaliśmy sobie sprawę, że może się nie spodobać wielu naszym fanom od piosenki biesiadnej („Kac”, „Lodziarka”, „Panienko Ma”), bo to drugi biegun. Rozmawialiśmy o tym podczas robienia tego numeru wielokrotnie, czy może się wycofać i zrobić coś bardziej „typowego” dla nas. Postawiliśmy na schizę i trans. Pływający wokal w przejściach zaśpiewała moja mama, którą oderwałem akurat od wieszania prania. Czasem przychodząc do studia, zaczynałem od drzemki, i nie raz mam wrażenie, że śni mi się melodia albo piosenka, nad którą właśnie pracuję. W pokoju obok moja mama śpiewała coś pod nosem, wieszając pranie, kiedy próbowałem zasnąć. Wstałem i nagraliśmy jej partię. To naprawdę jest piosenka o uporczywej bezsenności.

„Dom (Tęsknię)”

Ta ballada powstała z zegarkiem w ręku w 24 godziny. To była nieprzerwana niczym doba natchnienia, nagrywałem kolejne partie gitar przez cały dzień, wieczorem napisałem tekst, nagrywałem wokal do rana, po czym przed południem przyszedł Łukasz Przyborowski (Enej) i nagrał z pierwszego podejścia partię trąbki. Dla mnie magiczne przeżycie. Koniec.

„Taki raj”

Ten utwór zaczęliśmy robić wspólnie na próbie z chłopakami z naszego koncertowego składu. Jeden z tych pomysłów, który wyciąga się z szuflady po kilku latach leżakowania. Wyszła z tego całkiem fajna piosenka do grania na koncertach.

„Tsunami”

Od początku uważałem, że tu powinien być teledysk, w roli głównej popularna pogodynka, która po kolei zdejmując elementy garderoby, przepowiada gestami pogodę. Byłby klasyk.

„Przyszła zaspana”

Chciałbym, żeby ta piosenka stała się naszym nowym ogniskowym hymnem granym przez młodzież na gitarze, śpiewanym po przejściu kilkunastu kilometrów, po trzech łykach wina. Żeby symbolicznie wyparła Lodziarkę jako miłość świeża, czysta i poetycka. Wszystko jest w tym tekście.

„Karaluchy”

Po urodzeniu mojego pierwszego dziecka śpiewałem przerobione kołysanki, kiedy brakowało mi już pomysłu na usypianie. Zdarzało się, że śpiewałem zasypiającemu dziecku kolędę i hymn Polski. Na bazie jednej z takich przyśpiewek napisałem tekst do mojego dziecka. Nadal jest to jej ulubiona kołysanka, więc śpiewam tę piosenkę praktycznie codziennie.

„Outro”

Z pobytu na wsi powstało kilka „skitów”. Jednym z takich opublikowanych jest „Outro”. Można tym kawałkiem podsumować ciągoty moje i Damiana podczas nagrywania tej płyty – tekst jest rapowany, muzyka jest schizowa.


AUTOR: Romantycy Lekkich Obyczajów
TYTUŁ: Neoromantyzm
WYTWÓRNIA: S.P. Records
WYDANE: 19 czerwca 2018


Artykuł powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: