Specjalnie dla FYH NVC (Non Violent Communication) opowiadają o swoim debiutanckim albumie Obserwacje. O czym jest pierwsza płyta NVC? Obserwacje w czynnikach pierwszych bez tajemnic rozłożone przez Arka Lercha.

Arek Lerch: Na pewno było w tym coś z przypadku. Wprawdzie od dawna nosiłem się z zamiarem stworzenia zespołu opartego na improwizacji, ten temat przyczepił się do mnie już gdzieś od drugiej płyty So Slow, jednak długi czas próbowałem zrozumieć, czym jest istota swobodnego lotu w nieznane. Nie chodzi tylko o aspekt czysto techniczny, bo z biegiem czasu zaczynałem rozumieć, że nie o technikę chodzi a o wyobraźnię, emocje, pomysły i przede wszystkim o słuchanie pozostałych muzyków. To oni mają inspirować. I takim inspirującym muzykiem okazał się być Rafał Wawszkiewicz, saksofonista Merkabah. Znaliśmy się od lat, więc w 2018, gdzieś w maju, kiedy So Slow (i Merkabah w sumie też…) zaliczył małą przerwę w aktywnej działalności (która właśnie się kończy, bo we wrześniu będzie miała miejsce premiera nowej płyty SS…), zaprosiłem go do wspólnego grania. Pierwsze spotkania odbywały się w duecie (miałem ochotę na projekt w rodzaju Helatone), ale szybko okazało się, że przyda się basista (no i pojawił się Łukasz Lembas z So Slow) a na koniec zapragnęliśmy ozdobić to wszystko firaną z drgającej, drone’owej elektroniki, co zapewnił nam kolejny muzyk So Slow – Michał Głowacki. Reszta jest oczywista – studio, nagranie i płyta…

„Lubaczówka

Mój ulubiony numer z płyty. Pierwszy, który zaczął się formować na próbach. Oparty o transowy, plemienny rytm, w zasadzie przez część numeru grany w taki sposób, że można odnieść wrażenie, iż żadnego podziału rytmicznego tu nie ma. No i piękne, koloryzujące meandry saksofonu. Numer ważny dla mnie z dwóch powodów: po pierwsze – kończy się czymś w rodzaju chaotycznego, perkusyjnego solo (przepraszam znawców za takie określenie…), po drugie, bo tytuł odnosi się do pięknego, urokliwego miejsca, czyli gospodarstwa agroturystycznego w mazurskich Nakomiadach. Pozdrawiam Anię i Haralda!

„Kosma”

Najbardziej znany numer z płyty, bo ozdobiony świetnym, plastycznym i abstrakcyjnym klipem Pawła Czarneckiego. Najmocniejszy numer pod względem rytmicznym, z czym wiąże się zresztą moja fascynacja perkusyjną robotą Pawła Szpury z Lotto, nie będę ukrywał, że takie inspiracje tkwią u podstaw tego rytmu. Próbowałem go zaszczepić w So Slow, ale nie wyszło (śmiech)

Ten utwór to w zasadzie esencja tego, czym NVC jest – zderzenie transowej, repetytywnej motoryki z szalonymi improwizacjami saksofonowymi. Nie mogę pominąć także świetnej elektroniki, która, choć miała być jedynie dodatkiem, okazała się integralną częścią tej muzyki i wjazdy Michała w „Kosmie” (nota bene, tytuł jest imieniem michałowego syna…) tworzą niesamowity klimat, momentami wpadający w jakieś industrialne rozedrganie. Numer–wzorzec. Przynajmniej na dzień dzisiejszy…

„Meteory”

I wreszcie dochodzimy do utworu, który zawsze gdzieś z tyłu głowy miałem – próba złapania swingującego klimatu i improwizacji najbliższej jazzowej poetyce. Czy się udało? Nie wiem; co do jazzu, Rafał twierdzi, że w tej muzyce go nie ma, pozostańmy zatem przy swingującej, improwizowanej alternatywie. Łukasz do całości dołożył świetne pochody basowe, czasami nieco fundujące, to znowu klasycznie podążające za pracą bębnów. To chyba sedno naszego rozumienia improwizacji. Chcieliśmy stworzyć muzykę, której improwizacyjny duch opierałby się nie na modnych ostatnio zabawach z zawieszonymi w przestrzeni dronami, ale na bliskim klasycznemu rozumieniu muzyki dialogu instrumentów, które mają dużo miejsca do „wygrania” się, zapewne podczas koncertów ta sytuacja będzie się zmieniać, bo już pierwsze próby z nowymi pomysłami zdradzają nieco inny kierunek poszukiwań.

„Dogoni”

Numer, który bardzo lubię, choć jednocześnie zdaję sobie sprawę, że może być trudny do przyswojenia. Forma powstała dość przypadkowo, tak samo jak pomysł na rytmiczną klamrę. Choć mówić o rytmie jest bardzo trudno, bo składa się on z prostej figury (paradiddle) granej na 16” blaszce i hi-hacie. Maniakalnie zapętlony temat, ciągnący się przez trzynaście minut, jest wyzwaniem dla nadgarstków (śmiech). Pomijając kwestię rytmiki, to także próba dojścia do jądra transu – Rafał ozdobił wszystko pięknymi, nieco psychodelicznymi partiami saksofonu, warto dodać, że pomysły z loopowaniem tego instrumentu są genialne i powodują, że tworzy się piętrowa niemalże aranżacja tego instrumentu, co momentami zaczyna brzmieć jak złowieszcza orkiestra. Numer, który paradoksalnie doskonale sprawdził się podczas koncertu.

„Obserwacje”

„Obserwacje”, jako nasza wypowiedź muzyczna, wydają mi się dziełem kompletnym; być może nie rozumiem do końca faktu, dlaczego często przypisuje się tej muzyce – z założenia radosnej, przez improwizowaną wolność – minorowe klimaty. Ale każdy może usłyszeć w niej co tylko chce. Zapraszamy do konsumpcji, a my idziemy w swoich poszukiwaniach dalej…


AUTOR: NVC
TYTUŁ: Obserwacje
WYTWÓRNIA: Audio Cave
WYDANE: 5 kwietnia 2019


Artykuł powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: