Natalia Moskal wydała właśnie swój debiutancki album Songs of Myself. Specjalnie dla FYH opowiada o pierwszej płycie, rozkładając ją na czynniki pierwsze.

I celebrate myself, and sing myself,

And what I assume you shall assume,

For every atom belonging to me as good belongs to you.

-Walt Whitman, A Song of Myself

Długo szukałam na tę płytę koncepcji, czegoś, co spinałoby ją w całość ideologicznie. Chciałam po jej wydaniu czuć komfort, że jest dokładnie taka, jaka miała być, jaka powinna być. Że to wszystko ma jakiś sens. Przekopywałam wszelkie źródła w poszukiwaniu inspiracji, która pomogłaby mi to wszystko nazwać. Znalazłam.

Sam tytuł albumu inspirowany był dziełem dziewiętnastowiecznego pisarza amerykańskiego, Walta Whitmana, który w swojej twórczości propagował ideę „trust thyself”, czyli „ufaj sobie.” W swoim dziele „A Song of Myself”, znanym również pod tytułem „Leaves of Grass”, mówił też o tym, żeby dążyć do swoich celów i robić to, w co się wierzy bez oglądania się na zniechęcające słowa innych. Ta idea „self-reliance” namawia do dążenia do samodzielności, niezależności, wiary w siebie i samo-zaufania, a jednocześnie wpisywała się w moją potrzebę mówienia o silnych kobietach, będących jedną z moich największych inspiracji. Była to odpowiedź na moje poszukiwania wiedzione potrzebą zdefiniowania warstwy merytorycznej albumu. Nawiązanie do literatury było dla mnie naturalne, bo to ona stanowi drugą część mojego życia i mojej działalności. Tak też historie zabarwiane nurtem #girlpower przeplatają się z moimi własnymi.

„BETTER MAN”

Miłość jest bardzo silnym uczuciem i większość utworów na świecie jest właśnie o niej, nie bez powodu. Śpiewam o własnych doświadczeniach nie tylko w kontekście miłości i związku, ale też o zmaganiu się z dążeniem do marzeń i spełnienia. Ten utwór opowiada o słodko-gorzkiej relacji, w której dwoje ludzi jednocześnie się nawzajem odpycha i przyciąga.

„MIDNIGHT”

Refren brzmi „Midnight. All I wanna do, I wanna dance”. Słowa łatwe do zapamiętania, jednak nie o samą zabawę tu chodzi. To właśnie jeden z utworów o dziewczynach, o ciężko pracujących babkach, które mają duże ambicje i każdego dnia ciężko pracują, żeby je spełnić. „Boy, I have desires (…) Wanna be number 1, I’m not gonna cry over you”. Kobiet, które są niezależne, silne, kreatywne jest coraz więcej, mają odwagę wyciągnąć rękę po swoje, a wieczorem, w swoim własnym gronie, tę siłę celebrują. I tańczą. Tak jak same sobie zagrają.

„MY FIRSTS AIN’T MY LASTS”

Lekka opowieść o nastoletniej miłości, która doświadcza, ale dzięki temu pomaga dojrzeć. Historia o dorastającej dziewczynie, która może dokonała złych wyborów w bardzo młodym wieku, ale koniec końców udało jej się znaleźć własny happy end u boku właściwego mężczyzny.

„MICHELLE”

Tytuł inspirowany nikim innym jak Michelle Obamą, a właściwie Michelle Robinson, która kiedyś była tylko czarną dziewczynką z południowego Chicago, a dzięki ciężkiej pracy dostała się do Princeton, potem na Harvard, a potem do prestiżowej kancelarii, gdzie na początek dostała pensję dwa razy wyższą niż dochody jej rodziców. Niewielu wie, że do tej samej kancelarii dołączył później Barack Obama, a ona była jego przełożoną, większość widzi ją tylko w roli Pierwszej Damy. Na pytanie o kobiety, które najbardziej mnie motywują, ona jest jedną z pierwszych, które wymieniam.

You thought girls just play hard

Well yes, they do

They work even harder.

Mind is the weapon they use,

it’s loaded with words,

They conquer the planet

„LUSTRO”

„Lustro” pierwotnie miało zupełnie inną formę i brzmiało też zupełnie inaczej, kiedy jeszcze graliśmy je w trasie po Włoszech w grudniu 2016. Potem Łukasz je przearanżował i ze słodkiej piosenki zrodził się bardzo fajny, trochę mroczny synthpop. Chciałam, żeby na płycie znalazły się polskie utwory i starałam się napisać satysfakcjonujące mnie teksty. „Lustro” było pierwszym. To właśnie jest jeden z tych utworów o miłości i intymności między dwojgiem ludzi. O mężczyźnie, który pokazał kobiecie „nowy świat”, coś czego nie znała. O tym, jak ona się do niego przyzwyczaja i daje się poznać w domowym zaciszu, kawałek po kawałku – „przy białej lampce znów odkrywam swój strach”. Prawda jest taka, że twoje życie układa się w określony sposób ze względu na ludzi, których poznajesz i którzy w jakiś sposób cię kształtują. Gdyby człowiek był samotnikiem, to od kogo by się uczył? Kto by go motywował? Do wszystkiego inspirują nas inni ludzie. Z napisaniem „Lustra” nie było inaczej.

„ANOTHER LIFE”

I’m not sure if that’s enough but maybe you could say

That we will have another life to manage our strength

Napisałam „Another life” w jednym z trudniejszych momentów w trakcie powstawania płyty. Często zamykałam się z Łukaszem w jego domowym studio i godzinami coś tam brzdąkaliśmy, aż zaczęła powstawać klarowna całość. Towarzyszyło temu zmęczenie, znużenie, niepewność – co dalej się stanie z tą płytą, czasem popłakiwałam przed mikrofonem, bo rzuciliśmy się na głęboką wodę bez żadnej gwarancji sukcesu, bez wsparcia wytwórni. Moją największą obawą jest to, że życie minie mi na byciu przeciętną, a ja tak bardzo chciałabym coś po sobie zostawić, zrobić coś ważnego, wnieść coś do świata. I co, jeśli nie zdążę w tym życiu? Podmiot liryczny w tym utworze naiwnie więc prosi, żeby ktoś jej/jemu powiedział, że będzie miała kolejne życie, żeby zmierzyć się z własną siłą, bądź słabością.

I keep on chasing visions, it’s so painful

to hang on

Masz swoją wizję świata i ambicje, a często spełnienie ich wymaga wiele wysiłku, a przynosi znikomy efekt. Spotykasz się z frustracją i brakiem spełnienia, a te są często bardzo bolesne.

„LIE”

Nawiązałam do literatury Ester Singer Kreitman – żydowskiej pisarki, której dzieła mam przyjemność przekładać na język polski (we wrześniu 2016 ukazała się jej pierwsza książka w moim przekładzie – „Rodowód”). Jej najpopularniejsze dzieło to powieść „Der Szejdim-tanc” („The Demon’s Dance” – „Taniec Demonów”). Utwór „Lie” rozpoczyna się od słów „dancing with demons” i ma zabarwienie lekko feministyczne, tak samo jak literatura Kreitman.

All I am is just my own – kobieta jest panią samej siebie i chce być traktowana na równi ze wszystkimi. Móc cieszyć się wsparciem i szacunkiem innych ludzi, którym daje to samo.

„MUR”

Poniekąd zainspirowany był słowami Isaaca Baszewisa Singera (brata wspomnianej wyżej Ester SInger Kretiman) – „ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów”. Jednakże co osoba, to inna interpretacja „Muru”. To mnie tak cieszy! Z tym utworem jest jak z obrazem, każdy widzi coś innego, każdy widzi to, co chce, lub też jego interpretację determinują przeszłe doświadczenia. Napisałam go, myśląc o tym, jak ciężko jest młodym artystom w dzisiejszym świecie, na rynku zdominowanym przez układy. Nagrałam płytę, okej. Ale nie usłyszysz tych utworów w komercyjnej telewizji czy stacji radiowej. Bynajmniej nie dlatego, że są słabsze od tych, które już tam królują. Często trzeba udawać kogoś, kim się nie jest, iść na spore kompromisy. Nie zawsze liczy się sama muzyka. A to jest moja pasja i boję się, że nie będę mogła jej dalej realizować. O tym dla mnie jest „Mur”.

„BE FREE”

W muzyce piękne jest to, że jest uniwersalna, jest dla wszystkich i ponad wszelkimi podziałami. Bardzo mnie to cieszy, bo podziałów nie lubię. „Be free” jest o wolności i o tym, że każdy jest równy i powinien trzymać głowę wysoko. Napisałam ten utwór ponad rok temu. Niedawno graliśmy koncert w Lublinie, był to dzień, kiedy Polacy jednoczyli się pod sądami. Zaśpiewałam tę piosenkę i pomyślałam wtedy, że nigdy nie była bardziej aktualna…

Who could have known that these days we’d be busy with praying for peace?

„FOREIGN STRANGER”

Ta kompozycja zamyka Songs of Myself. To utwór o trudnej relacji, skomplikowanej miłości, która naprawdę targa człowiekiem. Każdy ma za sobą podobne doświadczenie i na pewno wie, że czasem uczucia potrafią zdominować życie.

„Stranger” jest dla mnie ważny, ponieważ jest pierwszym, który powstał, a znalazł się na płycie. Można go nazwać swoistym eksperymentem.


AUTOR: Natalia Moskal, Łukasz Maron
TYTUŁ: Songs of Myself
WYTWÓRNIA: Fame Art
WYDANE: 19 maja 2017


 

Komentarze

komentarze