Krzysztof Lenczowski, wiolonczelista związany na co dzień z Atom String Quartet, na początku lipca wydał w Requiem Record solowy album. Dla nas Lenczowski opowiada o Rzeczach Osobistych.

 

„Moja Ewelinka” 

Mam ten napis wygrawerowany na obrączce po wewnętrznej stronie obok dosyć istotnej dla mnie daty.

„Nardis”

Uwielbiam, to świetnie skomponowany utwór, bardzo się wyróżnia na tle innych standardów jazzowych, bo ma wyrafinowaną melodię i fajne funkcje. Używam tutaj specyficznej techniki, którą od kilku lat staram się opanować – polega ona na „krojeniu strun”. Mam nadzieję, że Miles Davis nie cierpi za bardzo patrząc z góry na ten „cyrk”…

„Zamykam oczy” 

… i słyszę jak, stuka skrzydłami o lampę ćma, zamykam oczy, by z Tobą być, pod powiekami oglądam nasz film, jakby w ogóle nie stało się nic, nic… Jest to jedna z najpiękniejszych piosenek Poluzjantów, wychowałem się na tej muzyce. Ich Pierwsza płyta była jedną z moich ulubionych nie tylko ze względu na piękno muzyki – ich teksty też były mi bardzo bliskie. Przeglądałem się w nich w okresie dojrzewania, jak w lustrze.

„Sleep Safe And Warm” 

Temat z filmu Rosemary’s Baby Romana Polańskiego, który skomponował Krzysztof Komeda. Pewien krytyk filmowy powiedział kiedyś, że Polański kręcąc ten film, świadomie zrezygnował z modnych wtedy w kinie klasy B efektów specjalnych. Postawił na znakomite aktorstwo, pracę operatora, scenografię, nakręcił zwyczajnie rzetelny film. Klasyk. Staram się o tym pamiętać, nagrywając kolejne płyty.

„Etiuda na 5”

Na piątkę w szkole, na pięć gwiazdek w recenzji i oczywiście rytm też jest na pięć.

„Clouds”

Najlepsza kompozycja Grzecha Piotrowskiego z jego najlepszej płyty Archipelago. Graliśmy ją na koncertach promujących moją debiutancką płytę Internal Melody.

„Beautiful Love” 

Ten standard towarzyszy mi od zawsze. Grałem go na Bednarskiej na egzaminach, w knajpach i na wielkich scenach z Atom String Quartet. Tutaj w wersji „zamaskowanej”, gram go jak suity Bacha i myślę sobie, że musisz tego posłuchać, bo to, co właśnie przeczytałeś, jest zwyczajnie dziwne…

„Improwizacja”

Sztuka pukania, opanowałem ją dosyć dobrze.

„Preludium z I Suity G-dur”

Co ciekawe, nigdy nie uczyłem się tego w szkole, a to taki wiolonczelowy „hicior”. Gram to na poważnie, nic nie udziwniam, nie zmieniam. Walczę ze swoimi paranojami, bo najwygodniej jest mi grać utwory, które nie mają żadnej tradycji wykonawczej – nikt cię do nikogo nie porówna… Czyli to taki element „wychodzenia ze strefy komfortu”, o który apeluje zarówno Wayne Shorter w wywiadzie dla Jazz Forum, jak i każdy coach od rozwoju osobistego (fuj…).

„Winter Song”

Napisałem ten utwór z powodów praktycznych. Chodziło mi o temat, który będzie pretekstem do improwizacji i będzie dało się go zagrać w każdej sytuacji na bis, nawet bez próby. Plan się udał, bo bardzo często grywam go w różnych konfiguracjach. Fajną wersję zarejestrowaliśmy na koncercie Leszek Możdżer & Friends w Filharmonii Berlińskiej z Larsem Danielssonem, Zoharem Fresco i Atom String Quartet. Wyszła z tego płyta dla ACT Music, a „Winter Song” zamyka to wydawnictwo. Mieliśmy też zagrać ten utwór z Bobbym McFerrinem podczas widowiska McFerrin+, ale Bobby nie wyszedł na scenę – bywa i tak… zagraliśmy sami i też było ok (śmiech)

„On The Farm”

Czuję jakąś wewnętrzną więź ze Zbigniewem Seifertem. On też dochodził do skrzypiec od saksofonu, podobnie jak ja do wiolonczeli od gitary. W mojej opinii to najwybitniejszy skrzypek jazzowy w historii. Brałem udział w konkursie jego imienia, razem ze znakomitym wiolonczelistą Stephanem Braunem z Niemiec – byliśmy jedynymi wiolonczelistami na konkursie skrzypcowym. Granie utworów skrzypcowych na wiolonczeli to ogromne wyzwanie, które chciałem podjąć, mierząc się z tym utworem.


AUTOR: Krzysztof Lenczowski
TYTUŁ: Rzeczy Osobiste
WYTWÓRNIA: Requiem Records
WYDANE: 3 lipca 2018


 Tekst powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: