5 lipca miała miejsce premiera płyty Joanna Morea With Power. Dla FYH artystka, kompozytorka i pomysłodawczyni projektu Joanna Morea opowiada o minialbumie, rozkładając go na Czynniki pierwsze.

„Rainy May”

Utwór otwierający minialbum Joanna Morea with Power jest zarazem najstarszą kompozycją znajdującą się na płycie. Powstał jeszcze podczas studiów kompozytorki w Brukseli. Stolica Belgii słynie z obfitych, całorocznych opadów deszczu, a maj bywał zawsze wyjątkowy dla Joanny. Gorąca, wilgotna wiosna, świeża energia, w której czuć nadchodzące lato, a wraz z nim relaks i wypoczynek ścierały się z klubowym życiem nocnym debiutującej instrumentalistki jazzowej. Pierwotnie utwór wykonywany był akustycznie i dopiero współpraca z odpowiedzialnym za elektronikę Adamem zmieniła nieco stylistykę.

„Rainy May” to ciepłe wiosenne noce, mokre chodniki, wilgotne włosy, zmoczone deszczem szyby samochodowe i krople wszechobecnego, majowego deszczu zawarte głównie we fletowej improwizacji.

„October”

Ponownie odniesienie do pór roku ze szczególnym uwzględnieniem miesiąca – października. „Zawsze zastanawiało mnie, jak różnie ludzie odbierają miesiące roku w zależności od miejsca, które zamieszkują na planecie” – to rozważania kompozytorki. Październik w Europie to pełnia jesieni, a w Polsce bywa przepięknie słoneczny i barwi ziemie niezwykłymi kolorami liści na drzewach. Podobnie wielobarwny wręcz zachwycający bywa na Syberii i w Chicago czy Nowym Jorku, bo w tych miejscach bywała Joanna w październiku, ale jakże inny, pełen wiosennej energii jest październik na drugiej półkuli w Ameryce Południowej, w Australii, Nowej Zelandii czy wyspach Polinezyjskich, a jak zupełnie inny w gorących krajach Azji, gdzie z wolna cofa się wtedy monsun.

„October” to ostatnie ciepłe jesienne promienie słońca lub pierwsze gorące, wiosenne zakreślone w temacie utworu: to szarugi i monsuny, to spadające miedziane liście i pierwsze zielone pąki zawarte w swobodnych improwizacjach saksofonowych.

„Windy Day”

Wiatr to pełnia życia, to nadzieja, początek, radość, ale i śmiertelny żywioł. I koniec. Wiatr jest jak symfonia wielogłosowa naszej planety, dlatego struktura utworu jest nieco bardziej rozbudowana. Wiatr gra zmysłowo w liściach drzew, pełnią mocy na powierzchni oceanów, powraca w repetycjach w dolinach Himalajów i wieńczy mocną kadencją na otwartych przestrzeniach pustyń. To nieskończona siła, a zatem wieloczęściowa forma muzyczna. Flet, ze względu na lekkość brzmienia, wydaje się tu być idealnym instrumentem, w huraganach wsparty mocniejszymi beatami elektronicznymi.

„One More Kiss”

Zaskakujące jest, jak bardzo różnie przyjmowany jest ten właśnie utwór. Ma swoich wielbicieli, jak też jest omijany w opiniach. To tak, jak z pierwszym, skradzionym pocałunkiem, po chwili chce się go powtórzyć, a po każdym kolejnym można się już w nich nieźle rozsmakować. Drum & bassowe przyśpieszone oddechy pomiędzy kolejnymi pocałunkami saksofonowych fraz doprowadzają to melodycznych uniesień. Jest czas na „One More Kiss” (jeszcze jeden pocałunek) i przestrzeń na oczekiwanie, a może i tęsknotę za jeszcze jednym pocałunkiem.

„Friday Night”

Piątkowe wieczory niosą niepokój, oczekiwania, odprężenie, ale i zaskoczenia. Tak też rozwija się ten utwór – spokojny motyw saksofonowy, zagrany na początku utworu, stopniowo wzmacniany beatami przenosi słuchacza z ustronnego miejsca do zadymionego klubu pełnego bawiących się ludzi.

„Friday Night” to romantyczny wieczór, zmysłowość saksofonu, to energia i poruszenie za sprawą dance’owych beatów.


AUTOR: Joanna Morea With Power
TYTUŁ: Joanna Morea With Power
WYTWÓRNIA: Sonar Records
WYDANE: 5 lipca 2019


Artykuł powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: