W końcu. Po czterech latach. Po takim okresie ukazała się nowa studyjna płyta Baaby. Zaprosiliśmy muzyków tej znanej i lubianej formacji do przygotowania EasterChristmas w wersji czynnikowej. I oto jest, ciekawa lektura autorstwa Bartosza Webera. 

Wstęp i o tytule

EasterChristmas ma taki tytuł, ponieważ wydanie płyty to zawsze święto. A jako że Baaba wypluwa premierowy materiał raz na cztery lata, jest to święto podwójne – WielkanocnoBożonorodzeniowe. I nie ma tu absolutnie żadnych konotacji religijnych. 

„Sopole”

Tu myśli me jako głównego kompozytora krążyły wokół Sopotu i Opola, tzn. festiwali odbywających się tamże. Herb Alpert był również wskazówką dla Tomka Ziętka, który nagrał trąbki. Janek dodał akcenty rytmiczne w tzw. bridżu, a Piotr – transpozycję tematu przed samym końcem. 

„Po 16.”

Utwór pierwotnie nazywał się „Hate ye”, ale, w związku z tym, że raczej lubimy świat, zdecydowałem się na oznaczenie rytmiczne grane w temacie wymyślone przez sekcję Zabrodzki-Młynarski. Dudek podpowiedział zacięcia na końcu, no i mamy placek nr 2. W środku utwór podlega dezintagracji, snuje się wywrócony na lewą stronę, aby wrócić na słoneczne tory przywołany pobudką perkusji. 

„Sobota” 

Płyta oscyluje wokół dobrej strony mocy, a sobotnie wyjście na miasto – tym bardziej. Część druga utworu (tu w roli głównej Jan) to z tego miasta powrót powolny. 

„Mayhem”

Utwór narracyjny, podoba się filmowcom (a przynajmniej jednemu). Tempo z tych wolniejszych jak dla nas. 

„Sześć, cześć.”

Wcześniej ten elektroniczny numer nie kojarzył mi się za bardzo z niczym, teraz, dzięki Kobasowi Laksie, z opowieścią o czterech chłopcach, którzy postanowili ukraść potężną żelazną karuzelę. Trzeba tu dodać, że cała historia kończy się dla nich źle.  

„Moneyshot”

Pominę znaczenie tytułu. Jest to utwór, który chyba zapowiada naszą przyszłą drogę – najbardziej zespołowa kompozycja, powstała w sumie w dwie godziny (ja nagrałem te ciężkie sample z MS-20 i melodię, resztę dodali koledzy z zespołu w studiu u Piotrasa). 

„5 cent”

Chuck Mangione byłby zadowolony. 

„Little Symphony”

Tutaj inspiracją był (jak zwykle i zawsze) Ornette Coleman. Jeden z tych utworów, które ja osobiście uwielbiam grać, bo można sobie ponapierdalać. 

„Ręce zmęczone i pot na czole.” 

Moja kompozycja, dla mnie i Tomka najtrudniejsza do zagrania, stąd tytuł. 

„Al Palm”

Trochę tak wyobrażam sobie stanie pod palmą w Al. Jerozolimskich w Warszawie – gdybym był policjantem. 

***

O okładce opowiada Kobas Laksa:

Dlaczego okładka wygląda, jak wygląda? Przyśniły mi się trzy kolory: wściekły róż – kolor chuci, zdartego ciała, kiczu; jaskrawa żółć – kolor szaleństwa i słońca, siły opętanej zieleni. Przyśniła mi się też zieleń – kolor zdrady, gnicia, zarastającej wszystko zieleni. 

Zieleń odpadła, róż zdominował przestrzeń, a żółć znalazła drogę. Proste geometryczne kształty w odległych skojarzeniach to ścieżki trawionych obwodów drukowanych na płyta. Proste, wyraziste linie układają się w napis BAABA, żartobliwie nawiązując do logasów metalowych kapel. 

Wyklarowała się też forma linii (na nalepce i płycie), sugerująca literę z loga, ale też mogąca kojarzyć się z rączką gramofonu albo minimalistycznym akcentem z okładek techno. Odbicia symetryczne jak zaraza zainfekowały projekt graficzny, tworząc dziwaczne struktury sprawiające wrażenie kodu do rozszyfrowania.

Stąd też pomysł na teledysk: zespół tańczy w sali z lustrami, a choreografia wydaje się być precyzyjnie skodyfikowanym ruchem nawiązującym do klimatu festiwalowych miast Sopotu i Opola.

***

WYTWÓRNIA: Lado ABC
WYDANE: 18 listopada 2014
WIĘCEJ O: BAABA
INFORMACJE O ALBUMIE

Komentarze

komentarze