AUTOR: eRikm
TYTUŁ: Doubse Hystérie
WYTWÓRNIA: MonotypeRec.
WYDANE: 7 marca 2016

 
eRikm przygotował na ten rok prawdziwą wydawniczą ofensywę. Doubse Hystérie, Le cinéaste au travail i Pavillon du Lac to albumy już zapowiedziane, a kto wie, czy Francuz nie zaskoczy jeszcze jakoś. Tym razem o płycie nagranej dla MonotypeRec., pierwszej wymienionej z tego zestawu. Nagrywana w 2013 roku, wybrana z przygotowanych w sumie dziewięciu kompozycji Doubse Hystérie to zestaw uroczych, sennych, może momentami monotonnych dźwięków, którymi muzyk plecie swoje metafizyczne niemalże opowieści.

eRikm we wkładce przyznaje, że podczas podróży pociągami zawsze robi zdjęcia widokom za oknem. To byłaby wiadomość totalnie bez znaczenia, ba, nieistotna, gdyby nie jeden szczególik. Tych sześć kompozycji tworzących Doubse Hystérie to właśnie takie widokówki. Utwory-pocztówki, wizje dźwiękowe i obrazy malowane melodiami. Melodiami ogromnie rozległymi, jak te krajobrazy pociągowe, ciągnące się wzdłuż torów, spokojne i jednostajne.

Domeną Francuza są właśnie muzyczne pejzaże, dźwięki delikatne, łagodne, wygrywane na w pełni obrzuconym pogłosami syntezatorze. Ambientowe partie przeplatają się z niebezpiecznym, nerwowo wybrzmiewającym glitchowym podłożem. Ta aura napięcia pojawiać się będzie na Doubse Hystérie jeszcze kilka razy, pomysłowo kontrastując z tymi zwiewnymi melodiami lub melodyjkami. Tak jest w otwierającym album „Arcus”, gdzie pierwsze takty niejako głaszczą uszy słuchacza tylko po to, by eRikm z czasem rozkręcił swoje elektroniczne zabawki i przyatakował reverbami, noise’em oraz drone’owymi fakturami. W „Bout de Souffle” producent stawia na wysokie partie klawiszy, łamiąc prezentowany w jedynce głęboki zgiełk, a jednocześnie mocno sprawdzając cierpliwość odbiorców na wiercące, jednostajne tony. To też dość ciekawa muzyczna przeprawa przed rozmytym „Cirrusem”, niemal wybrzmiewającym klasycznym ambientem w sennej odsłonie. Syntezatorowe ciągi, masa pogłosów, eRikm na prostym motywie stworzył coś, czego słucha się z wielką przyjemnością.

Burzące ten ład w końcówce nawarstwienia dźwięków znowu kontrastuje z następującym utworem. „Hallali” z gościnnym udziałem skrzypiec (Julia Eckhardt) i wiolonczeli (Silvia Platzer) to jeden z piękniejszych utworów na Doubse Hystérie, choć, tak samo jak i „Bout de Souffle”, piszczące zapętlenia tych samych motywów weryfikują cierpliwość odbierania psychodelicznych, improwizowanych dźwięków, tym razem ze smykami w roli głównej.

I na zakończenie dwa ostatnie nagrania. „Pop Malacologique” oraz „Argentique” – oba utrzymane w odmiennych barwach. Pierwszy leży blisko „Cirrusa”, tak samo rozmyte klawisze, taka sama błoga aura i niezobowiązujący charakter słuchowiska, pływający ambient na wodach spokoju. Ostatni natomiast i jednocześnie najdłuższy utwór z Doubse Hystérie, „Argentique”, to ponad kwadransowy dryf z dzwoneczkami i kościelnymi organami jako głównymi instrumentami. Kontrastami nowy album eRikma żyje, ale pełne kontrastów i sprzeczności jest życie (co nie?). Dobra, naprawdę ładna płyta Francuzowi wyszła.

A JAK OCENIAMY?
7FYHOWA OCENA

Komentarze

komentarze