AUTOR: Dat Rayon, FOQL , RNA2, Gaap Kvlt
WYTWÓRNIA: Zoharum
WYDANE: 13 czerwca 2015
INFORMACJE O ALBUMIE

 
Circuit intégré Vol. 1 to płyta zapakowana w świetne pudełko, które oddaje i zawartość tego krążka, i w ogóle esencję muzyki wychodzącej nakładem Zoharum To też limitowany do 400 fizycznych kopii przegląd najciekawszych elektronicznych artystów znad Wisły – pierwsza odsłona cyklu.

Zoharum wzięli na warsztat ambientowo/industrialno/eksperymentalne brzmienia – Dat Rayon, FOQL, RNA2 i GAAP KVLT to cztery różne spojrzenia na gatunek.

Dat Rayon pisze o sobie fajne rzeczy, których ja nie słyszę w jego muzyce pewnie dlatego, że nie jestem wielką fanką motoryzacji. Tworzy podobno ścieżki do nieistniejących filmów drogi, inspirowanych amerykańską inżynierią samochodową lat 60-tych i 70-tych: tu przynajmniej moja wyobraźnia działa na tyle, żeby sobie jakoś do tego spokojnego, leniwego, pełnego industrialnych dźwięków krajobrazu muzycznego dopasować masywne Mustangi, futurystyczne Corvetty i hipisowskie po wieki Volkswageny. Być może „Wypadek na A1” faktycznie jest utworem o wypadku, dla mnie to raczej fantazja na temat zbieranych z kosmosu sygnałów. Zamiast motoryzacji słyszę tu zimnowojenny wyścig, kto pierwszy Marsie, pustki bez grawitacji i próby nawiązania kontaktu z innymi cywilizacjami na galaktycznej autostradzie. Co w pewnym sensie sprawia, że tych kilka utworów naprawdę działa na wyobraźnię. Intrygujący minimalizm dla miłośników klimatów Haxan Cloak.

FOQL i RNA2 to współautorzy innych projektów, takich jak Niebezpieczne Związki czy Kolektyw Ebola. FOQL jest cholernie przyjemne dlatego, że dla odmiany ma melodię i dużo rytmu – nawiązuje do Coil, miksuje minimalne techno z industrialem i psychodelą. „Not Lost Till It’s Gone” to naprawdę fantastyczny minimal, podobnie jak „Poseur Face”: niepokojący, hipnotyzujący, z elementami plemiennego bębnienia doskonale pasującymi do syntezatorowych plumkań a’la awangarda lat 70-tych. RNA2 idzie w surowe i bardziej industrialne tereny – utwory są krótkie i brutalne, dużo w nich drgającego basu, syntezatorowych wycieczek, urywanych sygnałów i sampli głosów, hałasu pracującej fabryki (popisowy „Lonely Man with a Sick Mind”).

Wreszcie Gaap KVLT idący w ślady Demdike Stare i Haxana Cloaka – trochę straszny, dobry do słuchania w ciemności materiał, który prowadzi słuchacza prosto w tunele opuszczonych kopalni, do porzuconych miast sowieckiej rewolucji industrialnej, wreszcie do jakiegoś siódmego, nieznanego wymiaru. W każdym razie kontakt z innym światem w tej czy innej formie. Wprasowują w kompozycje, a to bębny i dzwony („Nebula”), które nadają im szamańskiej atmosfery przedziwnej, kosmicznej mantry, a to znowu elektryczne sprzężenia, które łudząco przypominają padający deszcz.

Artystów zebranych na płycie Zoharum nietrudno wyobrazić sobie na scenie eksperymentalnej na Offie czy na Unsoundzie, na festiwalach takich jak Incubate albo Le Guess Who – na 24-hour drone party na przykład. Eksplorują te same obszary, co całkiem pokaźna grupa eksperymentalno/dronowo/ambientowych artystów, którym większość szanujących się hipsterskich festiwali zapewnia kawałek programu w ostatnich latach. Więc trop jest dobry – materiał ciekawy, choć nieodkrywczy. Jest za kogo trzymać kciuki.

 

A JAK OCENIAMY?
7FYHOWA OCENA

Komentarze

komentarze