Adam Mańkowski tym razem po drugiej stronie. Nie w recenzji czy artykule, ale dla FYH opowiada w czynnikach pierwszych o swoim autorskim albumie Dźwięki z Offu.

Dźwięki z Offu, poza comiesięcznym cyklem, gdzie Adam Mańkowski opisuje co bardziej niezalowe wydawnictwa z danego miesiąca, to także solowe wydawnicto łódzkiego artysty, które ukazało się pod koniec ubiegłego roku. Dźwięki z Offu stanowią muzyczną próbę przedstawienia filmu Na Wylot Grzegorza Królikiewicza (1972). Projekt, na który poza płytą składała się również wystawa w łódzkiej Galerii W Y, mógł się odbyć dzięki wsparciu stypendialnym Miasta Łodzi. A co Adam Mańkowski ma do powiedzenia o utworach składających się na Dźwięki z Offu?

Uwaga, tekst zawiera SPOJLERY.

WSTĘP

Wszystko co znalazło się na albumie Dźwięki z Offu podporządkowane jest muzycznej narracji obecnej w debiutanckim filmie Grzegorza Królikiewicza. Subiektywna interpretacja ścieżki dźwiękowej to z jednej strony dekonstrukcja oryginalnych zapisów, a z drugiej próba skonstruowania czytelnych, czy wręcz dokumentalistycznych odwołań do poszczególnych sekwencji filmowych. Prace nad albumem trwały kilka miesięcy i można rozdzielić je na dwa klarowne etapy. Pierwszy z nich to mozolne rejestrowanie i selekcjonowanie zapisów terenowych. Drugi etap stanowiły próby wtłoczenia tych zapisów w kolejne warstwy instrumentalne, w taki sposób, aby końcowy odbiorca mógł odczytać ścieżkę dźwiękową, a w dalszej konsekwencji także i obraz filmowy z nieco bardziej współczesnej perspektywy.      

„BEZ WYJŚCIA”

W lutym 2018 roku podczas europejskiej trasy koncertowej projektu Limited Liability Sounds spędziłem dwa dni w niewielkiej, ale bardzo urokliwej miejscowości Fossano na zachodzie Włoch. Po koncertowych obowiązkach, centrum wydarzeń przeniosło się na poddasze niewielkiej kamienicy w centrum miasteczka. To właśnie tam zarejestrowałem dźwięki wieczornej imprezy, liczne brzdęki szkła i gwar wielogodzinnych rozmów. Materiał poddany obróbce na późniejszych etapach pracy studyjnej przyniósł zadowalający efekt i zaczął korespondować z epokową sceną libacji w melinie, za pomocą której Królikiewicz scharakteryzował świat, w którym wegetowali Maliszowie. Początkowo planowałem gęsto osadzić zapisy terenowe na wyrazistej linii basu, ale odtwarzając wielokrotnie pierwszą scenę filmu, postanowiłem jednak złagodzić tę kompozycję, aby nie była tylko rekonstrukcją, a czymś w rodzaju przytoczonego cytatu. Stąd też pojawiła się samplowana trąbka, która rozciąga i łagodzi oblicze tej sceny.

„MILCZENIE I SZAROŚĆ”

Przebieg tego utworu bezpośrednio odnosi się do scen, w których następuje powolne wykluczanie Maliszów z życia społecznego. Momenty utraty pracy i zarobkowania, przyjmowane w szczególności przez bohatera w sposób bierny i pozbawiony jakiejkolwiek walki o wspólne dobro, budzą skrajnie posępne odczucia. Nie zakładałem, że rozciągnę te struktury muzyczne aż do granicy ośmiu minut. Rozpocząłem od nagrania szarpanych strun gitary i kiedy zacząłem zapętlać i rozciągać te zapisy, okazało się, że można na ich bazie zbudować niezwykłe napięcie. Na początku i pod koniec kompozycji wplotłem zapisy kościelnego chóru zarejestrowane w niemieckim kościele. Z każdą kolejną minutą zagęszczają się też niepokojące pulsacyjne motywy i zgrzyty uzyskiwane na drodze eksperymentów ze starym gramofonem i legendarnym magnetofonem szpulowym ZK-140T.

„PORANEK”

Poranek po całonocnej libacji z pewnością nie był dla bohaterów filmu łaskawy. Rzeczywistość o świcie potrafi być tak bardzo szorstka, jak ukazał to reżyser, decydując się na wyciszenie dźwięków tła, a uwypuklenie zgrzytu grzebienia, gwałtownie przesuwanego po gęstych włosach. Scena, w której sportretowana została Anna, zawsze była dla mnie przejmująca, pełna goryczy i żalu. Jednocześnie jest to kwintesencja filozofii reżysera dotyczącej zagadnień rozszczepienia obrazu i dźwięku. Bardzo zależało mi, aby surowość tych ujęć oddać w sposób dźwiękowo bezkompromisowy. Z pomocą przyszedł zestaw perkusyjny w sali prób położonej w berlińskim Kreuzbergu. Awangardowy potencjał tego instrumentu udało mi się wydobyć, przesuwając i pocierając po naciągach bębnów różnorodnymi przedmiotami znalezionymi wówczas na miejscu. Po nałożeniu improwizowanych ścieżek perkusji na zaszumione i brudne tło, postanowiłem jednak złagodzić nieco oblicze „Poranka” poprzez dodanie linii delikatnie odkształconych klawiszy.

„TAM BYŁA MIŁOŚĆ”

Czwarta kompozycja na płycie jest naturalną kontynuacją utworu poprzedniego. Ponownie użyłem zapisów terenowych o charakterze przemysłowym. Część z nich nagrywana była w zakładach pracy, niewielkich warsztatach lub na ulicach, a także klatkach schodowych wrocławskich kamienic. Po raz pierwszy na albumie tak wyraźnie dochodzą tu do głosu rytmiczne partie syntezatora. Zamknąłem tę kompozycję jako jedną z ostatnich, pierwotnie miała bardziej abstrakcyjne oblicze. Brak było mi jednak czegoś o bardziej ambientowy, a mniej eksperymentalnym charakterze. Na jaw wyszły tu moje fascynacje fińskim duetem Pan Sonic.

„PORTRET”

„Portret” przypada dokładnie w połowie albumu i spośród wszystkich kompozycji najbardziej oddaje sprzeczność i dwoistość natury bohaterów filmowych. Nakładając na siebie kolejne przybrudzone zapisy i uderzając w klawisze pianina, zależało mi na tym, aby słuchacz mógł poczuć tę gorycz i rozpacz towarzyszącą im w scenie kłótni na ławce. To bez wątpienia kulminacyjny moment filmu, wyjątkowy, dźwiękowy portret Malisza. Bawiąc się efektami, odrealniłem nieco pianino i połączyłem z masywnym, wzmagającym swe natężenie dźwiękiem syntezatora, po to aby te emocje jeszcze uwypuklić. W końcowej części pojawiają się także odgłosy zirytowanego i gwiżdżącego tłumu, z założenia jeden do jeden oddające te zapamiętane z Na Wylot.

  „SERCE MALISZA”

Ponownie Bawaria i ponownie sesja nagraniowa w świątyni. Znane już wcześniej chóry wzbogacone zostały o dźwięki bijących kościelnych dzwonów. Pracowałem nad tymi zapisami dość długo. Początkowo całość miała mieć bardzo minimalistyczną formę. Przeszło mi przez myśl, aby ograniczyć się do czystego zapisu z kościelnej wieży, jednak dla ożywienia dźwiękowego tła tej sceny dodałem cymbały. Przemiana warstwy dźwiękowej jest próbą nadążenia za technikami montażu zaproponowanymi przez reżysera. Ukazuje nam bohaterów z podwójnej perspektywy, jednocześnie stajemy się świadkami sceny na dzwonnicy, jak i przeżywamy ją dogłębnie. Z początku bicie dzwonów wydaje się realistyczne, podobnie jak życiowe ciosy zadane małżeństwu Maliszów, z czasem jednak dźwięk staje się preparowany, bicie dzwonu roztapia się, gubi rytm, zapętla się. Bohater szamocze się ogłuszany dźwiękami, co jest smutną metaforą jego życia.

„PRÓBA”

Spotkałem się z opiniami, że utwór opisujący w bezpośredni sposób scenę próby samobójstwa Maliszów wcale nie jest tym najbardziej posępnym na płycie. Subiektywnie mogę powiedzieć, że to najbardziej energetyczny z fragmentów tej ścieżki. Połamana warstwa rytmiczna jest pełna naleciałości zaczerpniętych od meksykańskiego mistrza elektroniki Fernando Corony. Dźwięki przejeżdżających pociągów zarejestrowałem w ubiegłym roku w Rzymie.

„NIEWIDZIALNY ŚLEDCZY”

Trzonem tej kompozycji jest mocny drone’owy riff, który całkiem przypadkiem narodził się podczas swobodnych improwizacji po jednym z koncertów w Augsburgu w roku 2017. Pomysł na jego wykorzystanie miałem w głowie przez bardzo długi czas. Cała tocząca się tu mocna i przytłaczająca elektroakustyczna masa dźwięków utrzymuje konsekwentny rytm i jest następstwem tego właśnie riffu. Zależało mi na dosadności dźwięku, który nawiązywałby do brutalnej, ale też i niekonwencjonalnie ukazanej w filmie sceny morderstwa. Oglądając ją zza uchylonych drzwi, czujemy negatywne emocje, ale buduje je dla nas wyobraźnia wsparta na warstwie dźwiękowej. Jest to też jedyny utwór na płycie, do którego powstał klip wideo.

„MORDERCY I OFIARY”

Klasyczna miniatura zbudowana na ambientowy podkładzie i płynących klawiszach. Dla podtrzymania narracji użyłem tu samplowanych winylowych szumów. Zaledwie minutowy motyw jest nawiązaniem do hotelowej sceny następującej tuż po dokonanej zbrodni. Piękny, a zarazem skrajnie smutny moment filmowej narracji, w której zderzony zostaje wątek miłości i utraty wszelkiej nadziei. W oryginalnej ścieżce dźwiękowej użyto tematu prowadzonego przez skrzypce na tle organów. Wyjątkowość dźwiękowo-filmowej formy polega w tym przypadku na całkowitym wypełnieniu sceny przez motyw skrzypcowy. Zależało mi, aby uzyskać podobnie kompletny i odcinający efekt.

„ONA I ON”

W finałowych scenach filmu odwrócone zostają wszelkie relacje i zasady. Królikiewicz daje głos bohaterom, a ucisza świat wokół nich. Za wszelką cenę chciałem uniknąć bezpośredniego cytowania dialogów. Na ten zabieg pozwoliłem sobie jedynie podczas prezentacji instalacji dźwiękowej, towarzyszącej premierze tegoż albumu. Struktura kompozycji przechodzi tu dogłębną metamorfozę, z delikatnego ambientowego pasażu przeistacza się w agresywną i drapieżną masę dźwięków nagrywanych w łódzkich fabrykach, a następnie poddanych zabiegom pogłosowym. Reżyser zapewnił w tej scenie możliwość poczucia bezpośredniości aktorskich przeżyć i ta gwałtowna metamorfoza w „Ona i On” powinna za tą teraźniejszością nadążać.


AUTOR: Adam Mańkowski
TYTUŁ:
Dźwięki z Offu
WYTWÓRNIA: 
attenuation circuit
WYDANE: 
8 listopada 2018


Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: