Trwa Płytowy Grudzień w FYH, więc rozdajemy kolejne paczki muzyczne. Dziś przygotujcie się na Zoharum. A po świętach możecie się zasłuchiwać! Uwaga, gdańska wytwórnia przygotowała naprawdę smakowite kąski.

Ale ciężko, żeby było inaczej, gdy wydaje się tak dużo, tak różnorodnie i tak często. Zoharum od niecałej dekady stawia na szeroko pojęty ambient i muzykę poszukującą. Stawia też na artystów, o których albo się zapomniało, albo ich pierwotne nakłady dawno temu zostały wyczerpane. Tylko polscy wykonawcy? Nic z tych rzeczy, wytwórnia z Gdańska równomiernie dzieli swój katalog na rodzimych i zagranicznych artystów. W tym takich, których inne oficyny mogłyby Zoharum pozazdrościć.

Wszystko zaczęło się od chęci wydawania Bisclaveret, zespołu, którego założycielami byli Maciej Mehring i Radosław Murawski. Z czasem, nawet bardzo szybko, do Bisclaveret dołączyło Different State z Markiem Xavierem Marchoffem na czele. A potem to już poleciało z górki. Tak z górki, że dziś katalog Zoharum liczy ponad 130 albumów – solowych, kompilacji, znanych zespołów. I reedycji, bo w tym Zoharum się specjalizuje od dłuższego czasu. Najlepszym przykładem będą publikacje starych płyt Rapoona i Genetic Transmission, nie zapominając o takich legendarnych składach jak Column One, Maeror Tri, do tego Phurpa czy Hybryds.

A normalne wydawnictwa? Cóż, tutaj także wygląda to bardzo ciekawie. Machinefabriek, Ab Intra, Zenial, Micromelancolié, Strom Noir, Mammoth Ulthana, Maciek Szymczuk, Sindre Bjerga i Echoes Of Yul. Wszyscy ci artyści to ścisła czołówka. W tym roku Zoharum wypuściło także album WIDT, duetu audiowizualnego, a żeby było ciekawiej, to płyta zawierała także wizualizacje-klipy.

A w świątecznym worku co się znalazło? Multum płyt, prawdziwe rarytasy z bieżących rzutów wydawniczych. Rafał Kołacki zwiedził Callais i tamtejszy obóz dla uchodźców Jungle, by przygotować z wyprawy dźwiękowy reportaż. Odgłosy życia miejskiego, dialogi, muzyka pochodząca z komórek i śpiewy stanowią prawdziwe odwzorowanie tamtejszych realiów. WIDT w końcu zadebiutowały pełnoprawnym albumem. Po kasecie VHS wydanej w ubiegłym roku przez Pointless Geometry, w tym Zoharum postawiło na fonię (CD) oraz wizję (DVD). Ich pierwsza płyta to materiał mocny, dużo ciekawszy niż to, co robiły siostry dotychczas.

Kallee & The Lunar Trio postanowili sprawdzić się z nocną tematyką. Niby tylko trzy kompozycje, ale dzieje się na Nushtur całkiem sporo. Zwłaszcza w ambientowo-sennych tonach. A Mammoth Ulthana? W końcu wydali płytę numer dwa. To niezłe połączenie dźwięków etnicznych, plemiennych i nagrań terenowych. Na Particular Factors medytacja to temat numer jeden. Elektroakustyka miesza się z brzmieniami wręcz sakralnymi, a pojawiająca się cisza tylko podbija atmosferę wydawnictwa.

Gaap Kvlt w 2014 roku nagrał płytę w Monotype i nie był to najmocniejszy materiał. Dla Zoharum przygotował Jinna, i trzeba przyznać, że wyszło mu to znacznie lepiej. Lepiej i ciekawiej, z większym polotem i z materiałem dość hipnotyzującym. Ale to samo można powiedzieć o A Bug’s Life, nowym wydawnictwie Feine Trinkers Bei Pinkels Daheim. Zabawa formą i dźwiękiem. Ambient przeplatany drone’owymi motywami, które, gdyby kogoś skusiły rozmyte i senne synthy, pobudzają do dalszego słuchania. Rzucanie i rozbijanie albumu na dalsze tytuły utworów ima się z celem, bo nie o to tu chodzi. Dziesiąte wydawnictwo Feine Trinkers Bei Pinkels Daheim warto odtwarzać w całości, od początku do ostatnich sekund ciszy każdego z kawałków.

I ostatnia piątka. Tak – piątka. Kolejne pięć płyt to miks różnorodności. Dwie autorstwa Genetic Transmission to reedycje Chrząszcza brzmiącego w trzcinie i po prostu Genetic Transmission. Dwa albumy, które ukazały się lata temu, dzięki Zoharum są znowu dostępne, więc można sobie posłuchać kipiących od industrialu drone’owych noise’ów, od których aż zęby z radości bolą, lub sprawdzić, jak Tomasz Twardawa brzmiał w 1997 roku, na potrzeby reedycji tylko lekko zmasterowany. Bo Genetic Transmission to jeden z prekursorów rodzimego industrialu czy muzyki generowanej jedynie ze sprzętów analogowych (takiej muzyki). To dwa wkręcające albumy.

Ale i wspólna płyta Strom Noir oraz Micromelancolié to materiał kompletny. Dwa długie nagrania stworzone drogą korespondencyjną. Siłą 49°05’19,3″N 22°34’04,0’E’ jest przystępność wydawnictwa. Jego przyjemny wydźwięk. Relaksacyjny to chyba dobre określenie na charakter płyty.

I na koniec Murmurists oraz K i Monopium. Murmurists to noise, to nagrania terenowe, to dużo pisków, szumów, sprzężeń i mrożącej krew w żyłach muzyki. K i Monopium nagrali split. Każdy z artystów przygotował po jednym utworze, dość powiedzieć, że każdy trwa po 23 minuty. Melancholia i agresja w jednym. Melodyka i szumy. Tak wygląda przygotowany przez Zoharum świąteczny prezent. Różnorodnie, prawda? Ale o tym już pisaliśmy.

***

Wszystko, co musicie zrobić, to wysłać nam maila na nasz specjalny adres: plytowygrudzien@fyh.com.pl. W tytule musicie napisać „Konkurs świąteczny: nazwa wytwórni, której płyty rozdajemy” (w tym wypadku „Konkurs świąteczny: Zoharum”). A w treści maila musicie odpowiedzieć na proste pytanie: „Jaki jest Twój album roku?”

W każdej serii będziemy przedstawiać inne wytwórnie i inne albumy. Odpowiedzi możecie do nas przysyłać od dzisiaj do 23 grudnia. W Wigilię wielkie rozwiązanie całości. Podawane przez Was albumy nie muszą być związane z daną wytwórnią. Chodzi o wszystkie wydawnictwa, które ukazały się w 2016 roku.

 

 

Komentarze

komentarze