Afrykański żar w samym centrum Warszawy! 22 i 23 maja w Pardon, To Tu wystąpią Konono No. 1.

Konono No. 1 to pod względem stażu scenicznego prawdziwi Rolling Stonesi Czarnego Lądu. W czasie bytności na scenie kongijskiego bandu w Stanach rządziło dziewięciu prezydentów, a w Afryce aż 16 krajów uzyskało niepodległość. Ich muzyka jest hołdem dla rodzimego Franco & TP OK Jazz, którym Kinszasa żyła przez niemal pół wieku. Globalny rozgłos zespół zyskał jednak dopiero we wczesnych latach dwutysięcznych, kiedy w końcu zdecydował się na wydanie własnej muzyki. Album Congotronics sprawił, że cały świat poznał charakterystyczne brzmienie likembe – instrumentu, bez którego muzyka Konono No. 1 zwyczajnie by nie istniała.


Pochodzący z Kinszasy muzycy nigdy nie bali się mariaży z muzykami wielkiej sceny jak Björk, czy eksperymentalnych kolaboracji, jak ta z Herbiem Hancockiem przy realizacji projektu The Imagine. Z powodzeniem wzięli również udział w przedsięwzięciu Congotronics vs Rockers, które było sceniczną konfrontacją z zespołami sceny alternatywnej. Prawdziwym hitem okazało się również zestawienie kongijskiej fantazji z energią kuduro, które zaowocowało płytą nagraną wspólnie z portugalskim producentem i radiowcem Batidą. Pochodzący z Lizbony Pedro Coquenão od lat z zamiłowaniem wplata tradycyjne angolańskie rytmy we współczesne dance’owe bity, a jego muzyka często stawiana jest obok Buraka Som Sistema. Muzyk ma częściowo angolańskie korzenie, więc Kongijczycy bez problemu odnaleźli z nim nić porozumienia, tym bardziej że wywodzą się z plemienia Bakongo, który od wieków zamieszkuje tereny na pograniczu tych dwóch państw. Album Konono No1 meets Baitda wprowadził zespół na zupełnie nowe tory, wnosząc do jego muzyki elementy klubowej elektroniki – oczywiście w granicach rozsądku.

Rok 2015, poza sesjami nagraniowymi z Batidą był przełomowy dla zespołu również z innego, o wiele mniej przyjemnego powodu. W kwietniu zmarł założyciel zespołu, Mingiedi Mawangu, który co prawda nie koncertował od 2009 roku, jednakże cały czas pozostawał spiritus movens grupy z Kinszasy. Przed odejściem na muzyczną emeryturę 7 lat temu Mingiedi namaścił godnego następcę – swojego syna, Augustina Makuntima Mawangu, który teraz formalnie stał się liderem zespołu.

W ubiegłym roku Kongijczycy przez dwie kolejne noce rozgrzali do czerwoności pękające w szwach wnętrza Pardon, To Tu. Nie inaczej będzie i tym razem. Byłem wtedy, będę teraz – bądźcie i Wy!

22 i 23 maja 2016
Pardon, To Tu (plac Grzybowski 12/16)
godzina 20.30
bilety 50 zł (jednodniowe)
EVENT: K L I K!

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: