Producent z Pragi MO~DU po raz kolejny sięgnął po analogowe brzmienia szkoły berlińskiej.

AUTOR: MO~DU
TYTUŁ: MOD02
WYTWÓRNIA: Mata-Mata Records
WYDANE: 13 listopada 2016


Jan Jiskra już niejednokrotnie zdradzał swoje zamiłowanie do analogowych syntezatorów i stylistyk żywcem wyciągniętych z lat siedemdziesiątych. W roku 2014 wpadł mi w ręce album projektu Neden, na którym to Jiskra do spółki z Adamem Holubem bardzo skrupulatnie popracowali nad strukturami inspirowanymi klasycznym kosmische music. Nie popadli jednak w nudziarstwo i kopiowanie formuł, ciekawie zaaranżowali elementy akustyczne, jednocześnie intensyfikując brzmienie. Nie był to album jedynie utrzymany w duchu tradycji berlińskich, choć oczywiście zabrakło odniesień do brzmień współczesnych, obecnych chociażby w dokonaniach Luke Abbotta. Mimo to, pozycja ta pozwoliła mi zapamiętać Jana Jiskrę jako producenta, na którego warto mieć oko.

Tuż po debiucie Neden Czech postanowił rozpocząć działania na własną rękę pod szyldem MO~DU. Brzmieniowo wciąż podążamy tu ścieżką mistrza Schulze, melodie falują i rozlewają się niezwykle szerokim spektrum. W porównaniu jednak do MOD01, nowy materiał zyskał posępniejszy wyraz. Miniatury przypominają medytacyjne sekwencje, są mniej epickie, mniej odizolowane od siebie nawzajem. Początek albumu za sprawą kompozycji „Alioth” jeszcze myli tropy, zahacza o wcześniejsze kompozycje MO~DU i przypomina także ubiegłoroczne The Noumenal Void Glenna Thomsona. Potem autor zanurza nas już w znacznie spokojniejszych i pełnych fantazji wizjach bliższych wartościom ambientowym. Takie utwory jak „Ras Hammel” czy obie części „Procyon” stanowią novum w dotychczasowym dorobku praskiego artysty.

 

Koncept wykreowany wokół całego albumu jest bardzo kompletny, składa się na niego zarówno okładka, jak i klip video – obie formy utrzymane w klimacie głębokich lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Celowe odwołanie do estetyki bliskiej wizualizacjom i oprawom graficznymi albumów Kraftwerk to także zabieg umyślny. Jan Jiskra nie odkrywa żadnego nowego lądu, nawet nie próbuje. Wciąż konsekwentnie stroni od stylistyk IDM-owych i wierny jest analogowej syntezie dźwięku. MOD02 to płyta przewidywalnie perfekcyjna, jedynie w pewnych obszarach interpretująca zastaną, muzyczną rzeczywistość sprzed kilku dekad.

 

A JAK OCENIAMY?
szacunek do brzmienia analogówbardzo ciepłe zakończenie w postaci „Mira Ceti”
nie do przyjęcia dla słuchaczy znudzonych twórczością Schulze i Eno
6FYHOWA OCENA

Komentarze

komentarze