Na ostatni piątek miesiąca w czynnikach pierwszych o 7 opowiadają GoldeN Life.

Jarosław Turbiarz: Było lato. Gorące lato roku 2014. A może upalny początek jesieni. Kto dziś o to dba? Ważne jest to, że noce były jeszcze znośne do wytrzymania przy ognisku, a potem dogasającym żarze. Po nich następowały nie mniej atrakcyjne dni.

Skraj lasu, polana. Na niej dom. Letniskowy, duży drewniany dom. Zwykłymi i raczej całorocznymi ich mieszkańcami były owady. Właściwie każde stadium rozwoju tej odnogi życia, czyli formy istnienia białka. Tej bardziej może bzyczącej, gryzącej i kąsającej, ale naszej rodzimej, w każdym razie z naszej planety, galaktyki, punktu na drodze mlecznej. Długość i szerokość geograficzna nie ma tu większego znaczenia, niemniej żeby zawęzić temat do strefy czasowej działo się to na półkuli północnej i według kalendarza gregoriańskiego.

Gdybyście słuchali utworu muzycznego, to w tym miejscu nastąpiłby zwrot akcji w postaci mocnego skreczowanego bridge’a, którego zadaniem jest jedynie to, aby zwrócić uwagę na nową, zaistniałą właśnie sytuację w stylu RUN DMC, którzy zabierają mikrofon Stevenowi Tylerowi i zwiastują, że już nigdy od tej pory nie będzie tak samo jak dotąd… i ma pójść jakąś drogą w nieznane.

Tak czy owak, w tej scenerii po raz pierwszy pojawia się pięć postaci. Postaci objuczonych gitarami, bębenkami, mikrofonami i… dwudziestoma siateczkami z logiem ostatniego napotkanego marketu, wypchanymi po brzegi wszelkim dobrem… Stałym i płynnym.

Właśnie zespół GoldeN Life zjechał  z trasy koncertowej po to, aby za kilka dni  wyjechać z piosenkami, które w końcu roku 2016 zostaną opatrzone ostatecznymi formami tekstów, nagrane i zgromadzone na płycie, której nadadzą nazwę 7. Ale … jeszcze tego nie wiedzą…


PŁYTA „7”

„Nigdy nie mów”

ADAM WOLSKI: Gdy tworzyliśmy ten numer, od samego początku pojawiła się liryczność w melodii i krzykliwy refren. Gitary, rytm i linia basu powstały natychmiast gdy tworzyliśmy, będąc na sesji na Kaszubach. To, że śpiewam spokojnie, a potem wręcz krzyczę, było ustalone oczywiście przeze mnie. Po norwesku zawsze brzmi. Tekst jest bardzo osobisty. Słowa ranią i musimy o tym pamiętać. Niesamowite, że kiedy refren mi się skleił, reszta słów do mnie przyszła w trybie natychmiastowym. Jakby otworzyły się drzwi. Bardzo jestem zadowolony z efektu końcowego. „Smaga” dołożył piękne solo w klimacie The Cure. Utwór pierwszy, na pewno mocno zaskakujący dla wielu naszych fanów, ale o to chodziło. Miało tak być mocno i dobitnie…  

„Chory świat”

AW: Utwór z dobrym riffem i szybkim beatem. Z kategorii protest songów. Powstał bardzo szybko na Kaszubach. Sam się ułożył. Z tekstem było trochę walki. Przyśpiewka „Ona na na” była tak cenna, że została z „norweskiego”. Potem dopisałem słowa, które same się pisały. Wystarczyło hasło „chory świat”. Dobry, fajny kop i na płycie i na koncertach (śmiech)

„Zrozumiesz-Uwierzysz”

AW: Klimat beckowo-gorillazowy, czyli zawadiacka rockowa nuta podana na taneczny sposób. Tekst zbudowałem od słów „A kiedy przyjdzie czas, a kiedy”, potem bałagan w głowie i skleiła mi się historia o tym, że wyścigi to nie dla mnie. „Nie zawsze trzeba pierwszym być, by dobrze swoim życiem żyć”. Mega czadowa solówka „Smagi”…

„A Wiesz”

PAWEŁ SMAKULSKI: Pamiętam, że gdy pisałem ten utwór, powstało tego samego wieczoru kilka innych pieśni do szuflady. „A wiesz” wydawała mi się najbardziej prostolinijną, przyjemną balladą, która mimo wszystko nastroiła pozytywnie i nostalgicznie, a jednocześnie nie ma w sobie jakiegoś takiego ciężaru. Ta piosenka również powstała na kanapie przy gitarze. Być może to znak, że kanapy bardzo nadają się do pisania piosenek (śmiech)

„Mocno żyć”

AW: Pulsujące bębny, gitary i cymbałki. Numer z kategorii eksperymentu, który z czasem nabierał pięknego i pełnego kształtu. Brakowało mu tylko tekstu. Jak większość, zaczął się od refrenu „Żyć mocno, żyć nie żałować nic”. Reszta napisała się w 5 minut.

 „Niebieski poniedziałek”

JACEK BOGDZIEWICZ: Piosenka, której trochę „dyskotekowy” charakter, jak i zresztą tytuł nawiązują do słynnego przeboju zespołu New Order „Blue Monday”. Nawet pewne zagrywki muzyczne są jakby trochę wyjęte z tamtego utworu. Chcieliśmy mieć piosenkę „dyskotekową”. Trochę niby trudne – zespól rockowy i disco? Ale to tylko pozory. Sztuka nie zna granic. Mógł zespół Joy Division przemianować się na New Order i radykalnie zmienić styl muzyczny? No to mógł zespół rockowy zagrać piosenkę „dyskotekową”. Tak powstał „Niebieski Poniedziałek” z lekkim tekstem o… tańcu i imprezowaniu (śmiech)

 „Celebryta”

JT: To piosenka, która była jedną z tych kompozycji, która prawie od razu miała tekst. I to ten w naszym „goldenowym” rozumieniu, na który każda kompozycja czeka i nie każda się doczekuje. Tekst popełnił, celując w naszą „dziesionę”, Krzysiek Buszman na długo, długo przed wydaniem płyty. Drugą częścią każdej piosenki jest melodia. Ta nie nastręczyła nam żadnych kłopotów. Piosenka jak najbardziej dostała się przedpremierowo na setlistę koncertową i była testowana na żywo. Problemem było to, że w całej aranżacji brakowało jakichś elementów sprawiających, że ta piosenka by nas jako artystów zaspokoiła. Trafiła więc z powrotem na warsztat i została poddana liftingowi. Dodaliśmy jej „spojlery” w postaci początkowego riffu, który pojawia się jeszcze raz w trakcie trwania piosenki. Podkręciliśmy nieco tempo, aby był bardziej zrywny. No i jeszcze pojechaliśmy z nim do lakiernika, aby przeciągnął trochę nowoczesną elektroniką.

„Jeszcze raz”

AW: Klimat utworu balladowo-rockowy. Utwór o tym ,by nie tracić wiary i próbować jeszcze raz od nowa.

„Kochaj Siebie”

PS: To przełom w moim (Smaga = Paweł Smakulski) pisaniu piosenek. Mam tendencje do pisania, nazwijmy to, molowego. Tym razem, zażywając relaksu w saunie, poczułem się znakomicie i zdecydowałem: „Paweł, musisz napisać pozytywną piosenkę, hehe”. Usiadłem i zacząłem pisać, niezmiennie na kanapie, wieczorem. Towarzyszyła mi myśl, że ludzie krytykują się za to, jaka jest ich natura, nie potrafią zastanowić się nad tym, że całe ich piękno tkwi w tym, że są, jacy są.

Bezpowrotnie”

PS: Tekst pisałem parę ładnych lat temu. Siadając na kanapie, pomyślałem: „OK., napiszę coś, o czym myślę w tym momencie”. Muzyka i tekst wyszły z mojej głowy na papier bardzo szybko, ładnie się skleiły. Muzykę komponowałem w stroju „open D” i pamiętam, że byłem tym strojeniem gitary bardzo zauroczony. Tekst wyraża dokładnie to, co wtedy czułem. Pamiętam też, że cały czas szukałem miejsca, w którym można usiąść i napisać jakiś tekst. Zakończyło się na kanapie z gitarą (śmiech) Bardzo lubię tę piosenkę.


AUTOR: GoldeN Life
TYTUŁ: 7
WYTWÓRNIA: MTJ
WYDANE: 25 stycznia 2018


Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: