Ruszyli w ubiegłym roku za sprawą Marzenia, kasety nagranej przez Łukasza Jastrubczaka. Następnie nakładem labelu -Super- ukazała się (także) kaseta Gosi Goliszewskiej. Obecnie Joanna Szumacher i Mikołaj Tkacz zbierają siły i materiał na kolejne wydawnictwa, które ukażą się już niedługo. O wytwórni, planach, koncepcji i w ogóle o życiu, przeczytacie w wywiadzie z przedstawicielami raczkującej, ale ciekawej oficyny.

Czy -Super- jest super?

Mikołaj Tkacz: Nasz kolega mówi, że odkąd istnieje -Super-, to zauważył, że nadużywa się tego słowa i do wielu rzeczy nie pasuje, tak jak do -Super-.

Joanna Szumacher: -Super- jest super, bo organizujemy koncerty, podczas których można usłyszeć artystów z naszego labelu, kupić nasze kasety, ale i potańczyć do super muzyki. -Super-jest super dlatego, bo jesteśmy labelem z pogranicza muzyki i sztuki. Jest wielu artystów sztuk wizualnych tworzących muzykę. My jesteśmy właśnie dla nich. Ale nie tylko. Przede wszystkim interesuje nas wydawanie ciekawej muzyki i dziwnych dźwięków.

To ile macie na swoim koncie kaset?

Joanna Szumacher: Dwie, ale mamy wielkie plany.

O planach porozmawiamy za chwilę, ale skupmy się na tym, co już wyszło. Co macie w swoim katalogu?

Joanna Szumacher:Dwie -Super- kasety.

Mikołaj Tkacz: Tak. Tak się składa, że akurat dwóch postaci związanych z naszą szczecińską uczelnią – Łukasza Jastrubczaka i Gosi Goliszewskej.

Szczecin? To daleko, opowiecie o nich co nieco?

Joanna Szumacher: Pierwszą kasetą, która wydaliśmy, była kaseta Łukasza Jastrubczaka. Kaseta nosi nazwę Marzenie, a tytuł, jak Łukasz sam powiedział, pojawił się jak jego muzyka – intuicyjnie i przypadkowo. Jest to improwizacja na różne instrumenty i urządzenia elektroniczne.

Mikołaj Tkacz: Łukasz jest artystą sztuk wizualnych już od wielu lat i tak jak w swoich pracach, nagrywając tę muzykę, zdał się na przypadek, nie planując niczego.

Joanna Szumacher:Ma wiele takich kaset i spośród nich wybraliśmy właśnie taką kompilację.

Mikołaj Tkacz: Tak, akurat dwóch stron B z serii jego domowych kaset. Od dawna mnie te kasety intrygowały, bo Łukasz opowiadał mi, że nagrywa ich masę, odkąd się przeprowadził do Szczecina, z dala od swoich kolegów z zespołu Boring Drug. Znając go i słysząc tę historię, pomyślałem: „Łał! To musi być super”.

Marzenie Łukasza Jastrubczaka, fot. facebook -Super-

A Gosia Goliszewska?

Joanna Szumacher:Gosia Goliszewska przez 3 lata nagrywała odgłosy, które wydawała, śniąc. Są to najróżniejsze dźwięki. Zarówno trzaski, szelesty pościeli, chrapanie, niezrozumiałe słowa, całe zdania po polsku, ale i po angielsku, a nawet piękna piosenka o tym, że nie wie, jak to jest w życiu, którą zresztą bardzo lubimy. Kaseta Gosi jest bardzo ładnie wydana razem z notesem, w którym zapisane są właśnie te słowa. Można, jeśli ktoś nie zrozumie dźwięków na kasecie, doczytać to, co Gosia mówi przez sen.

Mikołaj Tkacz: Gosia robiła to w ogóle z początku jako pracę do pracowni, o dziwo, rysunku. Była to forma rysowania słowami.

Joanna Szumacher: Przy okazji chcemy powiedzieć, że kaseta Łukasza również jest pięknie wydana i własnoręcznie przez niego podpisana!

Mikołaj Tkacz: Słowa, które Gosia nagrywała tworzą w głowie różne obrazy i sytuacje. Przez nie można się znaleźć w różnych miejscach, słysząc strzępy opisów i dialogów tego, co wtedy działo się w jej głowie.

Czyli, mówiąc wprost, po ludzku, łopatologicznie i optymalnie dla przeciętnego wyborcy, jest dziwnie, eksperymentalnie i nie do końca radiowo?

Joanna Szumacher: To zależy, co dla kogo jest radiowo, bo ja nie słucham eremefu i dla mnie słuchowiska są bardzo radiowe. Kaseta Gosi przypomina takie właśnie słuchowisko.

Mikołaj Tkacz: Z pozoru nie jest radiowo, ale z drugiej strony materiał Gosi jest właśnie nieco jak wspomniane przez Joannę słuchowisko radiowe, a materiał Łukasza ma momenty wręcz bardzo przebojowe, z zapętlonym, chwytliwym motywem.

Ostatnia i pierwsza osoba musi mieć psa Gosi Goliszewskiej, fot. facebook -Super-

Dlaczego taka właśnie linia wydawnicza? Słuchowiska, eksperymenty…

Mikołaj Tkacz: Okej, to ja może odpowiem. Od lat siedzimy w muzyce eksperymentalnej, słuchając jej, śledząc, chodząc na koncerty. Poczuliśmy, że brakuje nam labelu z muzyką stricte improwizowaną bądź konceptualną.

Joanna Szumacher: Szliśmy łódzką ulicą, rozmawialiśmy o labelach kasetowych i wyszło, że brakuje nam właśnie takiego jak nasz.

Mikołaj Tkacz: Nie brakuje wydań z dobrą niezależną muzyką ocierającą się o bardziej taneczne bądź piosenkowe rewiry, lecz chcieliśmy wydawnictwa, które pozostaje tylko przy muzyce eksperymentalnej, która niesie rozrywkę innego typu.

Joanna Szumacher: Można powiedzieć, że nasz label eksploruje szersze spojrzenia na muzykę. Interesuje nas świat dźwięków.

I zdecydowaliście się na kasety.

Joanna Szumacher: Kasety są super. Mają swoją barwę i charakter.
Mikołaj: Tak, dają zupełnie inną atmosferę słuchania. Sama czynność ze słuchaniem i pauzowaniem i wychodzeniem gdzieś, a potem powrotem i włączeniem jej znów dokładnie w tym samym miejscu, jest przemiła i ma w sobie coś magicznego.

Joanna Szumacher: Kasety są jak małe obiekty. Można z nich robić nieduże dzieła sztuki. To również jest w nich wspaniałe, bo zależy nam na formie, w którą są ubrane.

Jak nagrywacie muzykę na kasety? Sami przez starego kaseciaka, a potem męczarnie z przegrywaniem z kasety na kasetę, czy może zlecacie komuś?

Mikołaj Tkacz: Sami, przez starego kaseciaka – dwukieszeniowego Sanyo.

Joanna Szumacher:Mamy wspaniały deck!

Mikołaj Tkacz: Tak, jest to przemiłe cudo. Zarówno do przegrywania kaset, jak i wgrywania na nie dźwięków

U kogo stoi? To pytanie kluczowe, bo przecież jesteście rozdzieleni na dwa miasta.

Joanna Szumacher: U Mikołaja, ale ja często u niego bywam.

Mikołaj Tkacz: Naturalnie się złożyło, że stoi u mnie. Uwielbiam słuchać kaset z niego, a przegrywa pięknie. Zakupiłem jeszcze zanim postanowiliśmy założyć nasz label, gdyż masę albumów przegrywałem sobie na kasety, bo tak lubię słuchać
z nich muzyki.

Jakie robicie nakłady?

Joanna Szumacher: Robimy małe nakłady, po 50 sztuk. Ta liczba jest wystarczająca, a tego typu labele kasetowe – jak nasz – raczej wydają małe nakłady.

Mikołaj Tkacz: Dzięki temu mogą być ręcznie wykończone, a jak wspomniała Joanna, kaseta Łukasza była ręcznie podpisywana.

Kasety Łukasza i Gosi to jednak przeszłość. A co następnie?

Joanna Szumacher: W planach mamy wydanie Zorki Wollny oraz Sebastiana Buczka.

Mikołaj Tkacz: Zorka przygotowuje dla nas prawdopodobnie „the best of” swoich nagrań z działań performatywno-dźwiękowych. Wiemy jeszcze, że na pewno opublikujemy kasetę Huberta Wińczyka i Piotra Tkacza z ich nagraniami utworów granych na podstawie planów architektonicznych ze starego czeskiego magazynu. Potraktowali je jako partytury graficzne, odgrywając ich elementy na generatorze akustycznym oraz preparowanym gramofonie.

Joanna Szumacher:A dodatkiem do kasety Zorki będą wydruki jej rysunków.

Kiedy można się ich spodziewać?

Joanna Szumacher: Kaseta Sebastiana wyjdzie na jesień. Kaseta Huberta i Piotrka także. Najszybciej pojawi się Zorka.

Mikołaj Tkacz: Tak, pracujemy jeszcze nad wyborem materiału. Z planów również możemy już powiedzieć, że wydamy zagranicznego artystę, lecz ujawnimy, kto nim jest i cóż to za materiał na przestrzeni najbliższych miesięcy.

Joanna Szumacher: Chcemy go wydać pod koniec roku. No i oczywiście już w czerwcu planujemy zrobić duży iwent -Super- w Łodzi pod nazwą –Super- DOM, z prezentacją naszego labelu, naszymi artystami i zaproszonymi gośćmi.

Wejdźmy w temat gigów, bo go poruszyliście. Poza wytwórnią organizujecie koncerty. Gdzie, jakie?

Joanna Szumacher: Ostatnio w Poznaniu razem z ZA DUSZNO.

Mikołaj Tkacz: A wcześniej przy okazji festiwalu Dźwięku i Obrazu Młode Wilki w Szczecinie.

Joanna Szumacher:Młode Wilki to nowy festiwal dźwięku i sztuki w Szczecinie. Premierę kasety Gosi udało się zrobić w galerii Leto, przy okazji jej wystawy.

Mikołaj Tkacz: Na obydwu koncertach pojawił się Łukasz Jastrubczak, a podczas koncertu w Poznaniu zrobiliśmy odsłuch kasety Gosi w ciemności.

Joanna Szumacher:Kasetę Gosi planujemy odtworzyć także przy okazji naszego iwentu w łódzkim klubie DOM.

Sami też tworzycie i gracie.

Mikołaj Tkacz: Tak, mamy duet Beton, w którym gramy noise-trap: Joanna noise, a ja trapy.

Joanna Szumacher: Mikołaj ma również WSZYSTKO oraz Jastrubtkacza, a ja mam Smutne kobiety.

Mikołaj Tkacz: Gram z moim nowym projektem WSZYSTKO, który jest sumą moich wszystkich dotychczasowych działań muzycznych. Dużo teraz z tym koncertuję i – faktycznie – dzieje się wszystko.

Joanna Szumacher: Ja zaś zaczynam również grać sama swoją muzykę.

Jakieś najbliższe występy w planach?

Joanna Szumacher: Właśnie graliśmy w Szczecinie, a mój najbliższy koncert odbędzie się już 29 maja w Muzeum Sztuki w Łodzi. Potem Smutne Kobiety grają w Opolu 6 czerwca. Zaraz potem, 13 czerwca, znów gramy razem z Mikołajem w Łodzi.

Rozumiem, że z prowadzenia labelu spokojnie można wyżyć, ale takie życie jest zapewne nudne. Co robicie poza tym?

Joanna Szumacher: Ja jestem grafikiem komputerowym. Jeżdżę też po Polsce, hoduję zwierzęta i robię sztukę.

Mikołaj Tkacz: Ja siedzę i nagrywam własne kasety na ośmiośladzie, a poza tym rysuję naprawdę nieśmieszne rysunki oraz eksperymentalne komiksy.

Powoli kończymy, bo Joanna nie może już wysiedzieć. Ostatnie pytania. Dlaczego w programie SuperHit Festiwalu nie ma wytwórni -Super-?

Joanna Szumacher: Mikołaj znów nie wysłał kaset. Albo mi się zapomniało…

Mikołaj Tkacz: Po prostu nie bawią się jeszcze przy takiej muzyce!

Przedostatnie pytanie. Joanna, co w Klanie?

Joanna Szumacher: Nie wiem, muszę jechać do Szczecina, do Mikołaja na telewizję.

Mikołaj Tkacz: Ja oglądam Klan. Dziś jeden ojciec nie wiedział, jak porozmawiać z córką, że widział, jak ona dała całusa starszemu chłopakowi. A aktor z kabareciku Olgi Lipińskiej miał tak zaklejone oko, że wstydził się wziąć ślub z mamą Bożenki.

Joanna Szumacher: Dużo mnie omija. Myślałam, że ona wyjdzie za Olbrychskiego. On tam jeszcze gra?

Mikołaj, nie zbulwersował Cię wygląd Ramony? Tej, której na planie maskują emotatuaże na ręce.

Mikołaj Tkacz: Tak, już w zapowiedzi dzisiejszego odcinka! A emotatuaży nie zauważyłem…

A są, są. I ostatnie pytanie, które nie jest pytaniem. Wczujmy się w szkolną gazetkę lub po prostu większość polskich stron internetowych traktujących o muzyce. W tym miejscu ja powinienem podziękować Wam za rozmowę, a Wy powinniście również podziękować, uśmiechnąć się i pozdrowić rodziny, przyjaciół, partnerów, partnerki, sąsiadów i powiedzieć coś ku pokrzepieniu serc fanów!

Mikołaj Tkacz: Pozdrawiamy SUPER fanów! I przyszłych i past perfect continous!

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: