AUTOR: Placebo (II)
TYTUŁ: England’s Trance
WYTWÓRNIA: Aura
WYDANE: 1982

Placebo znają chyba wszyscy. I nie chodzi mi o to, że wszyscy mają Briana Molko lubić, ale znać znają. Grupa z Londynu jest w Polsce megaznana (i chyba lubiana). Świadczą o tym chociażby częste koncerty. I chociaż chłopacy dawno niczego fajnego nie nagrali (bo ostatnia płyta jest po prostu średnia/zła – niepotrzebne skreślić), to i tak na gigu zawsze zjawi się dużo osób. Ale skoro sobie ustaliliśmy, że Placebo jest znane, to jednak istnieje zespół będący w cieniu Placków. O kim mowa? O Placebo (cóż za odkrycie) – również angielskim bandzie, działającym jednak w trochę innym przedziale czasowym.

Placebo, the Original Placebo, czy może Placebo (Original) – z takimi nazwami można się spotkać przeszukując Internet w celu uzyskania jakichkolwiek informacji. Żeby ułatwić szperanie, w Google wpisać możemy jeszcze ‘England’s Trance’ – wtedy będzie dużo prościej. Co nam wyskoczy? W sumie to niewiele. Informacje z Amazon, może troche z discogs. Ogólnie bez rewelki. Zapewne wielu/wiele z was, fanów Placków, natknęła się, w Internecie rzecz jasna, na nagrania rare/koncertówki/ b-side’y tego zespołu. Wśród nich znaleźć można również wymienioną powyżej płytę.

Działający w latach osiemdziesiątych band to (prawdopodobnie) małżeństwo Gary’ego i Michelle Wild. W 1982 roku, w Durham, nagrali kilka kawałków, które składają się właśnie na England’s Trance.

‘Jakich kawałków?’ – zapytacie.

No to odpowiadam, że różnych, eklektycznych. Na pewno, hm, dziwnych. Niejednostajnych. Pełnych różnych wpływów. Bo na England’s Trance usłyszymy, oczywiście poza wciągającym głosem Michelle (o tym za chwilkę), zarówno mocne gitarowe riffy, jak i balladowe smęcenie. Perkusja? Szaleństwo –w sensie nie takim, że urywa głowę, że chaos, ale również jest nierównomierna.
Placebo dają nam mieszankę post-punkowych brzmień połączonych z dzikim shoegaze’em i melancholią balladową.
Shoegaze? Tak, bo właśnie wokal Michelle jest typowy dla tego gatunku. Ciężko opisać jej wahania głosu, jej wysoki śpiew, który wydaje się niekiedy dosięgać, a nawet przewyższać najwyższy budynek lat 30. nie tylko Warszawy (mowa o Prudentialu), ale i Europy! Jest to głos bardzo melodyjny, który potrafi się dopasować i do smutów i do mocniejszych, szybszych brzmień.

Tak żeby zachować dziennikarską powinność dodam, że Placebo to nie tylko wcześniej wymienione państwo Wild. To również gitarzysto-organista George Handleigh (na tych samych instrumentach grał Gary), perkusista Stephen Robson oraz odpowiedzialny za bas Brian Dixson. Tyle z wymaganych szczegółów.

Warto też zwrócić uwagę na tytuły piosenek na England’s Trance. Pseudo Shilouette, Paying homage czy Blot. Intrygują, ciekawią.

Szkoda, że to Placebo nie przebiło się zbytnio do większego grona słuchaczy, a kontakt z ich twórczością można złapać tylko praktycznie przypadkowo.

Komentarze

komentarze