Rafał Iwański, który solowo tworzy pod pseudonimem X-Navi:Et, to postać nietuzinkowa. Muzyk i współzałożyciel grup HATI, Kapital, Innercity Ensemble, od października 2014 członek grupy Alameda 5, wydał nakładem Instant Classic album z remiksami swoich utworów. Dla FYH! rozłożył Dead City Voice / Remix Project, wraz z innymi artystami współtworzącymi remiksową płytę, na Czynniki pierwsze.

 

 

Koncepcja na skompletowanie albumu Dead City Voice / Remix Project zrodziła się jeszcze w momencie przygotowywania materiału na album Dead City Voice, wydanego w 2013 r. na winylu przez Eter Records i Zoharum) oraz na kasecie w Instant Classic. Wydawnictwa można posłuchać tutaj

Każdemu zaproszonemu do projektu artyście wysyłałem odseparowane tracki, które składają się na dany numer. Sam decydowałem, komu jaki utwór najlepiej powierzyć, a każdy robił z nim co tylko chciał. Większość remiksujących wybierała tylko niektóre tracki – co dało ciekawy efekt, bo w rezultacie utwory zgromadzone na Remix Project są całkiem inne od oryginałów, mimo że mniej lub bardziej wyraźnie można usłyszeć oryginalne tracki. Każdy artysta zaproszony do projektu dał charakterystyczny dla siebie sound, emocje i atmosferę. Taki też był jeden z celów tego projektu z remiksami. 

Pozwoliłem sobie na użycie w kilku miejscach autorskich komentarzy artystów zaproszonych do Dead City Voice / Remix Project.

***

„1 + 1 = 1”

(Yannick Franck)

W remiksie tym głównie w pierwszych dwóch minutach przebijają się dźwięki z oryginalnego numeru, w którym wykorzystałem chiński klarnet hulusi i generator tonów z efektami. Potem dochodzą zawodzenia wokalne Yannicka oraz puls, który jest tu dla mnie największym zaskoczeniem. Wszystko narasta powoli i podprogowo, zalewane falą elektronicznych hałasów, aż do kulminacji. To piekło ziemskiego rytuału – głos martwego miasta nawołuje.

Yannick Franck: Starałem się uchycić ducha utworu, kiedy go słuchałem, a następnie zachować go w pamięci podczas remiksowania, tak aby zachować spójność z pracą Rafała, zbliżając go bez żadnych ograniczeń stylistycznych. Oryginalna wersja jest bardzo piękna i psychodeliczna, bardzo duchowa, a jednocześnie nowoczesna i z powiewem pewnego archaizmu. Rytualna jakość. 

„MUTAGENOCIDECADENTIA”

(Pure)

Zaczyna się wręcz niebiańsko, wokalnym loopem, na którym w pierwszej części opiera się ten remiks. Loop został ciekawie przetworzony i okraszony dość charakterystycznymi dla Pure’a dźwiękami elektronicznymi, też w pewnym stopniu perkusyjnymi. Remiks Pure’a jest jakby powtórnym, kolejnym remiksem, bo muszę tu dodać, że sam oryginalny loop wokalny zastosowany przeze mnie w tym numerze pochodzi z utworu z płyty patefonowej z lat dwudziestych XX wieku, który zgrałem ze zbiorów kolegi – była to pieśń zesłanych na Sybir za czasów carskich. Następnie edytowałem wybrane fragmenty i motyw główny (wokalny loop), najbardziej tu przetworzony, który stanowił fundament oryginalnego utworu. Motyw ten wbija się mocno w głowę, o czym przekonałem się wielokrotnie, grając go na koncertach. Nie zdziwiłem się, że Peter zbudował na nim numer, ale w jakże inny sposób…

Peter Votava: Oryginalnie „Mutagenocidecadentia” wypoczywa pięknie sam w sobie. Utwór spokojnie oscyluje wokół własnej osi, co podtrzymuje jego siłę i wytrzymuje jakiekolwiek zmiany. Kiedy tylko zdałem sobie sprawę, że muszę zerwać z tym charakterystycznym flow, udało mi się wprowadzić trochę mojej własnej muzyki, zanim złożyłem wszystko we wspólną całość.

„SCHISM”

(z’ev)

Jeden z najbardziej „industrialnych” numerów na albumie, dlatego też powierzyłem go jednemu z założycieli ruchu kulturowego i muzycznego industrial. Te dźwięki budzą we mnie skojarzenia z kotłem, w którym pieką się grzesznicy albo z grzybem bomby atomowej i opadem radioaktywnym. Technika, jaką zastosował tu Z’EV, jest bardzo charakterystyczna dla jego działalności nagraniowej w ostatniej dekadzie, polega w dużej mierze na pracy w oparciu o programy do radykalnej manipulacji wysokością dźwięku (obniżanie/podwyższanie) i wydobywaniu spektrum alikwotów.

Wspomnę może, że sam pomysł, by zrealizować album z remiksami, zawdzięczam w pewnym stopniu Z’EV-owi, który powiedział mi, że kilku artystów, z którymi kiedyś współpracował, nie miało pojęcia co to znaczy prawdziwy „remix” i wysyłali mu ostateczne miksy swych utworów albo nawet – o zgrozo! – ostateczne mastery, z prośbami o remiksy. Natomiast prawdziwy remiks polega raczej na pracy na surowym miksie – a najlepiej na wybranych z niego trackach.

„TINNITUS AURIS”

(Stara Rzeka)

Znowu wracamy do mocniejszego wyeksponowania czynnika humanistycznego (jak u Pure’a, tylko techniki są całkiem inne). 

Zaskakujące podejście do oryginału, zwłaszcza dzięki użyciu gitary akustycznej numer ten tworzy całkiem nową jakość. Dźwięki, które składały się na oryginalny numer, stanowią tu swego rodzaju tło, chmurę – w sumie podobnie jak we wszystkich numerach na tej płycie, ale w tym wypadku przebiega to w odmienny sposób. Dogranie dodatkowego instrumentu jest chyba jednym z najbardziej radykalnych sposobów remiksowania, jest nawet w pewnym sensie wyjściem poza ideę remiksu. Na co dzień współtworzę z Kubą Kapital i  wydaje mi się, że to, co tam robimy dźwiękowo i konceptualnie, jest najbliższe temu, co słychać w tym remiksie.

Kuba Ziołek: Wiedząc, że będzie to album z remiksami, chciałem użyć instrumentu akustycznego, gdyż z reguły remiksy polegają na manipulacji śladami w komputerze. Ja natomiast chciałem stworzyć nową opowieść w oparciu o żywe granie, bo wiem, że Rafał takie zamiary bardzo wspiera.

„GARDEN PARADOX”

(Rapoon)

W tym wypadku znowu zostałem mocno zaskoczony przygotowanym remiksem.  Śledzę  twórczość  Robina Storeya od 20 lat, miał on na mnie ogromny wpływ w połowie lat dziewięćdziesiątych, na muzykę, którą wtedy tworzyłem, m.in. z kolegą Mirkiem Dymkowskim (np. album Mantra-I zebrana na płycie z dopiskiem „Prehistory of HATI: Vol. 1”). Niektóre z jego płyt po prostu uwielbiam. Najbardziej wpłynęły na mnie płyty Rapoona oparte na rytmicznych loopach zbudowanych z dźwięków z jego kolekcji instrumentów perkusyjnych, zanurzonych w ambientowej elektronicznej magmie, często w stylistyce lo-fi. Natomiast w przypadku tego remiksu mamy paradoksalnie do czynienia z czymś z goła odmiennym: jest to raczej podejście kolażowe, mocno eksperymentalne, w dodatku raczej nie jest to lo-fi, prędzej nazwałbym to cyfrową apokalipsą w hi-tech. To niesamowita sprawa usłyszeć dźwięki przez siebie zebrane i wygenerowane – połączone i przetworzone w całkiem inny sposób. I to w dodatku przez Rapoona…

„LUNA 369 PARK” 

(Mirt)

Spokój, wyciszenie i minimalizm jest tym, czego potrzebowałem na koniec tego albumu. A nie mógł zrobić tego lepiej nikt inny jak Tomek Mirt. Urządzenia do przetworzenia moich tracków jakie zastosował to prawdopodobnie głównie system modularny, nie sądzę, że komputer. Wnioskuję to po ciepłym brzmieniu remiksu i ujawnieniu w nim ciekawych tonów harmonicznych oraz pulsacji. Warto przejść przez piekła i nieba, które towarzyszyły też produkcji tego albumu – by zejść ponownie na ziemię i przygotować się na sen…

Tomek Mirt: Nasze drogi przecinały się wielokrotnie, nieraz dzieliliśmy scenę i miałem szansę obserwować zmiany w muzyce Rafała i jego projektów. To sprawia, że mimo wielu różnic, zauważam wiele zbieżności pośród dróg, które obieramy. Analogowy warsztat i system modularny nie są najwygodniejszym narzędziem do tworzenia remiksów, ale mam nadzieję, że udało mi się zaakcentować pewien punkt styku między naszymi światami.

***

AUTOR: X-Navi:et
WYTWÓRNIA:
Instant Classic
WYDANE: 28 lutego 2015
INFORMACJE O ALBUMIE

 

Komentarze

komentarze