Niedawno wrócili po wielu latach wydawniczej przerwy. Tryp swoim Trypolis zrobili wszystko, by było o nich głośno do końca tego roku. A u nas w Czynnikach pierwszych Marcin Pryt opowiada o Trypolis, analizując płytę utwór po utworze.

Trypolis ukazało się po dziewięciu (dziesięciu?) latach wydawniczego milczenia. Tryp debiutowali konceptualnym albumem Kochanówka, który ukazał się nakładem Qulturapu. Teraz łódzka formacja dołączyła do Requiem Records, a efektem współpracy jest świetny album, nad którym zachwycaliśmy się niemal w każdym zdaniu naszej recenzji

„TRYPOLISKIE ABC”

Jakiś czas temu chodziłem naokoło osiedla z tematem płyty w głowie. Wiedzieliśmy, że na pewno będzie mieć tytuł Trypolis. Nigdy nie byłem jednak w Afryce Północnej, potrzebowałem więcej wiadomości. Pomogła mi w tym książka Wydawnictwa Iskry z 1987 roku autorstwa Jerzego Samusika, którą wypożyczyłem z biblioteki. Jej tytuł stał się tytułem pierwszego numeru. Otworzył się worek z metaforami, dźwiękami i innymi pomysłami. Gdzieś jeszcze z tyłu głowy chodziły za mną roczniki pisma As Sadaka Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Libijskiej razem z publikowaną tam w odcinkach Zieloną książką Muammara Al- Kaddafiego. Zaopatrzony w taki arsenał inspiracji, mogłem swobodniej pracować nad tekstami na płytę.

„1,2,3,4…”

Właściwe intro w sensie tekstowym. Od tego się zaczął koncept całej płyty. Od prawdziwego spotkania z najemnikiem. Tekst jest na tyle 1:1, że cokolwiek bym dodał, tylko ujmie mu atmosfery, o którą nam chodziło.

„GAUNA”

Fascynacja z czasów młodości katastrofiką japońską (Mechagodzila) przerodziła się w średniej dorosłości pasję kolekcjonowania japońskich mang o proweniencji cyberpunk (AKIRA, Ghost In The Shell, Battle Angel Alita). Dzięki tym zainteresowaniom dotarłem także do komiksów mojego rówieśnika Tsutomu Nihei BLAMEAbara. Tam pojawiają się właśnie Gauny, wielkie potwory jak kiedyś Godzille, ale nawet jeszcze większe, o nowych skalach, właściwościach i zdolnościach. Polska edycja BLAME (J.P. Fantastica, 2017-2018) wyciągnęła mnie z poważnej choroby duszy i ciała. Często do niej wracam. W ogóle komiksy to świat, w którym najlepiej się czuję.

„PUSTKA”

Główną zasadą mojego pisania tekstów do TRYPA jest to, że mam najczęściej już gotowe tracki i piszę słowa pod bloki dźwiękowe, wygenerowane w komputerze. To jednocześnie bardzo dyscyplinuje i powoduje, że szukam w myślach poświęconych danej muzyce jakiejś słownej esencji. Tu udało mi się osiągnąć – zwłaszcza w finale. To chyba najbardziej satysfakcjonujący efekt na całej płycie efekt.

„POCZTÓWKA Z TRYPOLISU”

Spotkałem się z wieloma interpretacjami tego utworu, nie śmiem dołączyć teraz tej „Jedynej Właściwej”. Wspomnę tylko, że wszystko wydarzyło się naprawdę, nic nie zostało zmyślone.

„WIDZIMY SIĘ”

Życzę bohaterom tej historii wiecznego smażenia się w otchłaniach piekielnych. Mój brak wiary powoduje jednak wściekłość, że im się upiecze.

„CZARNA PANTERA”

Jedną z ulubionych figur zwierzęcych jest dla mnie pantera, w czasach powstawania piosenki, pojawił się też film z serii Marvel Uniwersum. Jego odpryski w kontekście mnóstwa motywów afrofuturyzmu, którym się interesuję, były nie bez wpływu na ostateczny kształt.

„MUAMAR”

Wiadomo, zaczęło się od śmierci Kaddafiego, a wcześniej od arabskiej wiosny, a wcześniej od… Aż doszedłbym pewno do wynalezienia możliwości uderzenia pięścią w nos adwersarza…Znajdują się w „Muammarze” rozmaite muzyczne nawiązania, do wychwycenia po kilkukrotnym słuchaniu.

„EXPO 2024”

Bardzo lubię grupę Kraftwerk. Nagle w przestrzeni powietrznej usłyszałem o zielonym Expo dla Łodzi, przypomniałem sobie o kraftwerkowskim „Expo 2000” i zamarzyliśmy, że napiszemy hymn dla władz miasta na tę imprezę. Wniosek został jednak odrzucony, jak zresztą kilka innych. Rozczarowanie odmową dofinansowania nagrań przyczyniło się do opublikowania bardziej agresywnej wersji, by został chociaż ślad po niespełnionym projekcie.

„WRACAM”

Bezpośrednim impulsem do powstania utworu był program TV opisujący różne odmienne zachowania seksualne. Stamtąd dowiedziałem się o całej gałęzi przemysłu erotycznego produkującego lalki do zaspokajania popędu i związanych z tym akcesoriów. Wywiady z klientami, ich samotność (choć zdaję sobie sprawę, że może być to moja nadinterpretacja)  bardzo mnie poruszyła i następnego dnia pojawił się cały tekst.

”TRUPOLITANIA”

Gdyby okazało się, że ten tekst byłby moim ostatnim napisanym do jakiejkolwiek muzyki w jakimkolwiek z zespołów, nie byłoby źle. W mojej poszarpanej, ponad trzydziestoletniej karierze krzyczącego autora tekstów dotarłem w nim do punktu zero. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, co dalej. Jestem otwarty na nowe propozycje i przygody, nowe płyty, także TRYP i koncerty. Do zobaczenia. Dziękuję i pozdrawiam.

Marcin Pryt, Trupolitania, 15 maja 2019


AUTOR: Tryp
TYTUŁ: Trypolis
WYTWÓRNIA: Requiem Records
WYDANE: 8 lutego 2019


Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: