The Suits wydali kilka dni temu swój długogrający debiut. Pracowali nad nim ponad rok, a o Tied przeczytacie w Czynnikach pierwszych.

Pierwsze prace nad albumem rozpoczęły się wiosną 2019 roku, kiedy to muzycy pracowali nad materiałem. Założeniem albumu było, aby całość spajała jedna idea. Muzycy postanowili poruszyć tematykę depresji, która niestety szczególnie dotyka ludzi związanych z branżą muzyczną, ale również wielu młodych ludzi, którzy mają coraz większy problem z odnalezieniem się w pędzącym i pokopanym świecie. Jak twierdzi wokalista zespołu i autor tekstów Kuba Lotz: „Jest to temat, który powinien być mocniej nagłośniony. Stres, zaburzenia psychiczne, a finalnie depresja jest poważną chorobą, której skutki nie mogą być bagatelizowane, podobnie jak choroby pozostałych narządów naszego ciała. Zabrała nam wielu wspaniałych artystów. Śmierć kilkorga z nich dotknęła mnie tak bardzo, że nie mogliśmy tego przemilczeć i zdecydowaliśmy, aby była tematem naszej pierwszej płyty.

Na płycie znalazło się 9 utworów, a zamysłem autorów było, aby każdy słuchacz w tej płycie mógł znaleźć pierwiastek siebie:

„RINT”

Ten enigmatyczny tytuł to akronim „Rainbow I never Touched” [tłum. Tęcza, której nigdy nie dotknąłem]. Jest takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy. A jednak istnieją rzeczy lub sytuacje, o których marzymy, lecz wiemy, że są poza naszym zasięgiem lub przepadły bezpowrotnie. Za tekstem piosenki kryje się smutna historia, o której muzycy nie chcą póki co mówić.

„Found myself”

Często bywa w życiu tak, że się gubimy. Czy to utrata wiary, kogoś bliskiego, zerwane relacje z kimś bliskim, rodziną czy nawet brak pomysłu na siebie samego. Czasem problemem bywa ta osoba w lustrze i poszukiwania powinniśmy zacząć od siebie samych. Czasem, gdy rozwiązanie jest z pozoru niczym walenie głową w mur, należy znaleźć odwagę, by inni nie mieli wątpliwości, że nasze intencje są dobre, a wtedy jest szansa że inni będą mieć dostęp do nas i uwrażliwiają się na nasz świat. Kiedy znajdziesz i zaakceptujesz siebie, inni znajdą również ciebie. Jest to ostatni tekst, który powstał do kawałka z płyty Tied. Jak twierdzi wokalista, po prostu się objawił: „Jechałem samochodem na spotkanie w pracy, nagle wpadł mi do głowy pomysł, zjechałem na jakiś parking wyciągnąłem telefon i zacząłem wklepywać słowa. Napisałem praktycznie całość w 25 minut”.

„Mosty ludzi wielkich serc na skraju marzeń”

Pierwszy singiel zapowiadający album. Jedna z trzech piosenek w języku polskim. Piosenka, która jest manifestem muzyków przeciw obecnie panującymi praktykami na rynku muzycznym w Polsce. Dwie zwrotki i dwa ważne problemy, z jakimi borykają się młode kapele w Polsce. Wiele zespołów ma ogromne marzenia i aspiracje, choćby chęć podzielenia się twórczością z całym światem i tworzą piosenki w języku angielskim. Jednak polski rynek ignoruje takich artystów, uważając, że nie mają szans. Chciałoby się rzec – nie gadasz po naszemu, to wcale z nami nie gadasz. Wielkie komercyjne radiostacje nie chcą puszczać anglojęzycznych piosenek polskich muzyków. Druga kwestia to konkursy i przeglądy muzyczne, które rzekomo mają dać szansę wybić się początkującym zespołom. Bardzo często pierwsze etapy takich konkursów polegają na tym, iż która kapela uzbiera więcej „lajków” w mediach społecznościowych czy głosów, które aby oddać fan czy przyjaciel zespołu musi polubić stronę organizatora konkursu. Niejednokrotnie wielu utalentowanych muzyków odpada na etapie, kiedy nawet nie ma szansy zaprezentować swoją twórczość i umiejętności. Podsumowując – mnóstwo mostów do marzeń po prostu płonie i nie jest łatwo przeprawić się do upragnionego celu.

„Don’t leave me”

Kiedy masz problem, którego nie potrafisz rozwiązać, jedną z najgorszych rzeczy to bycie samemu z tym problemem. Osoby z depresją nie potrafią poradzić sobie nawet z najprostszymi czynnościami, a ich zaburzenia przeszkadzają im w normalnym funkcjonowaniu. Drugi człowiek, który rozumie problem, jest w stanie wiele zrobić. Nie zostawiajmy takich osób. Piosenka prosta, ale bardzo wpadająca w ucho, szczególnie refren. Zanim powstał tekst, roboczo nosiła tytuł „Kalifornia”, gdyż muzycznie brzmi jak fajne rock’n’rollowe amerykańskie granie.

„PayN”

Piosenka o dwuznacznym tytule. Porusza ogromny problem ludzi samotnych. Zarówno młodych odrzuconych, nierozumianych outsiderów, jak ludzi, którzy mieszkają sami i często w ich głowach dzieje się źle, a samotność potęguje ten stan. Można rzec, że The Suits idealnie wpisało się z tą piosenką w czas pandemii oraz izolacji, który nie był dobrym czasem dla ludzi mieszkających samotnie. Jest to autorska piosenka wokalisty: Kuba przyszedł na próbę z gotowym kawałkiem, zagrał nam akompaniament na gitarze i zaśpiewał, a my wiedzieliśmy, że ta ballada z mocniejszymi wstawkami to będzie dobry numer. W oparciu o akompaniament napisaliśmy sekcję i linie gitarowe, i jest naprawdę dobrze.

„Tustoje”

Drugi singiel i zarazem pierwszy utwór, do którego powstał teledysk. Bardzo fajna piosenka w języku polskim o chęci posiadania. O tym, że nie potrafimy się cieszyć z tego co mamy i ciągle marzymy o tym, co mają inni. Taka żądza potrafi być źródłem ogromnych frustracji. Teledysk realizowany przez Łukasza „Ciechana” Ciechańskiego, a w roli gościa wystąpił znany youtuber Dakann.

„F&B”

A dokładniej Flesh and Blood [tłum. Ciało i krew] Aby żyć człowiek potrzebuje źródła energii. Zarówno tej fizycznej jak i duchowej. Wiara daje nadzieję, że nasze życie nie jest bezcelowe i kończy się zaraz po śmierci. Jest wręcz w stanie uratować zagubionego człowieka i uchronić go przed samodestrukcyjną bezcelowością i nadać jego życiu sens, poprawiając kondycję psychiczną i może uchronić przed wspomnianą wcześniej depresją. Czasem, kiedy nie jest z nami dobrze, zadajemy sobie pytania „Co się ze mną dzieje?”, „Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?”. Wiara w to, że ktoś jest, pozwala żyć. „F&B” jest pierwszą piosenką, która powstała. Czujni słuchacze mogli gdzieś kiedyś usłyszeć ją na którymś z koncertów zespołu.

„What!?”

Obłuda i kłamstwo, manipulacja i iluzja to często świat, który widzimy w mediach. Social media dają nam możliwości wykreowania się na kogoś, kim wcale nie jesteśmy. Robią to zarówno znane osoby, jak i zwykli użytkownicy. W tej piosence The Suits stawia odważne pytanie – WTF!? Czy zdajemy sobie sprawę, że są osoby, które obserwując rzeczywistość, ulegają takiej manipulacji, myśląc, że ich znajomi czy tzw. idole mają nie wiadomo jak super życie. A dlaczego moje takie nie jest? Piosenka początkowo miała mieć tytuł „Master of disgust” [tłum. Mistrz obrzydliwości], co może przywoływać skojarzenie ze sformułowaniem Master of disguise, czyli mistrz kamuflażu. Ale proste i dobitne „what!?” to kwintesencja tego, jak porąbana jest nasza rzeczywistość i jak z pozoru niewinne działania mogą szkodzić otaczającemu nas światu.

„Splątany”

To podsumowanie całej płyty i najdziwniejsza piosenka, która nie ma typowego schematu. Piosenka, która wprost mówi o depresji i o problemach chorej osoby. Muzyka to prawdziwy majstersztyk. Budzi się do życia melodyjną gitarą Piotrka „Chodosa” AKA Sklaja Chodkowskiego z przeplatanymi wstawkami drugiej gitary solowej Krzyśka „Szopena” Olejniczaka. W międzyczasie, kiedy gładko i mięsiście wlewa się bass Patryka Dolegi, to dopiero intro tego utworu. Perkusja Artura Pieńkowskiego otwiera drogę do obfitej części wokalnej, którą wykonuje Kuba Lotz, aby za chwile podbić tempo całej piosenki jak dyrygent batutą pałeczkami i stopą nabić ostry rytm, pod który gitary tworzą prawdziwą przyprawiającą o ciarki melodię niczym podniesienie się po upadku bohatera, który ma powstać i finalnie rozprawić się z całym złem. Tak opisalibyśmy tę kompozycję. Tekst do utworu powstał na podstawie badań oraz konsultacji z psychoterapeutą zajmującym się osobami z depresją. W tekście słychać słowa, których nie wolno nam oraz które powinniśmy kierować do takich osób. Całość zamyka spowalniająca muzyka i monolog wokalisty.


AUTOR: The Suits
TYTUŁ: Tied
WYTWÓRNIA: Wydanie własne
WYDANE: 18.09.2020


Artykuł powstał przy współpracy z Agencją Cantara Music.

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: