So Slow szykują się do wydania nowej, trzeciej już płyty 3T. Album w sprzedaży pojawi się już w połowie maja, ale zespół opowiada o 3T, rozkładając swoje nadchodzące wydawnictwo na czynniki pierwsze.

3T to nasza odpowiedź na nieco depresyjne rozedrganie Nomads. Tamten materiał z dzisiejszej perspektywy jawi się trochę jak nerwowe poszukiwanie wyjścia z matni, poszukiwanie zwieńczone wieloma na wpół otwartymi furtkami i jeszcze większą ilością pytań. Wybraliśmy w końcu jedną z bram i przeszliśmy na stronę transu. A przede wszystkim większej równowagi i spokoju. Dzisiejszy obraz i stan ducha So Slow w stu procentach odzwierciedla nowa płyta.

„TRANZ I – JJ”

Michał Głowacki: Ruch. Kontrast jest pierwszym poruszeniem. Znajome miejsca, nieznajome emocje.

Arek Lerch: Dokładnie tak – jest w tym numerze coś znajomego, ale jednocześnie różni się od dotychczasowych utworów So Slow. Powstał jako drugi w kolejności i był wynikiem długich improwizacji na sali prób. Początek to oczywiście gitarowy temat, który z luźnej zabawy powoli przeradzał się w kompozycję. Pomysł na mocniejsze, niemal metalowe wstawki pojawił się przypadkowo i okazał całkiem niezły, a na pewno jest zaskakującym zwrotem akcji. Zresztą, te krótkie fragmenty hałasu są jedynymi mocniejszymi momentami na płycie. Ostateczny kształt utworu powstał w zasadzie podczas sesji nagraniowej, realizowaliśmy go w systemie osiemdziesiąt procent, czyli nagranie gitar, bębnów i elektroniki odbyło się na żywo, reszta została dograna w kolejnych podejściach. Efekt jest naszym zdaniem ciekawy.

Transowy charakter podkreśla partia gitarowa i miarowe, zapętlone bębny, które w kilku momentach wybierają się na lekkie wycieczki. No i element najważniejszy – niesamowite, bardzo charakterystyczne partie elektroniczne, sapmlery, klawiatury i mantryczne wokale Michała. Na pewno jedna z naszych najlepszych kompozycji. I co najważniejsze – do długiej, domowej kontemplacji, ale także świetna na koncerty. Powstał do niej sugestywny, psychodeliczno–groteskowy filmo-teledysk.

„TRANZ II – Tryboluminescencja”

Michał Głowacki: Rytm, porządek, harmonia, puls. Pulsowanie, dudnienie, piwnica. Podziemne echo. Esencja.

Arek Lerch: Najbardziej wyimprowizowany fragment płyty. W zasadzie długo nie było wiadomo, jak to się skończy. Podstawą był gitarowy temat, do którego podchodziliśmy zespołowo wielokrotnie – próbowaliśmy różnych rytmów, różnych rozwiązań aranżacyjnych i zawsze było coś nie tak. „Nie siedziało” – że tak to ujmę. W końcu, na którejś próbie, Michał – w zasadzie dla żartu – podłożył pod wspomnianą partię gitary bit techno. I to okazało się przysłowiową iskrą. Poszliśmy w taką stronę, przy okazji tworząc muzycznego Frankensteina – techno będące improwizacją, zaprzeczeniem idei repetycji takiej muzyki, prosty, banalny wręcz pomysł, nasączony całym mnóstwem perkusyjnych przeszkadzajek i zaskakującymi rozwiązaniami z pogranicza elektro, transu, a może nawet industrialu. Nie wiadomo, która partia pochodzi z samplera, a która wyszła spod palców gitarzysty. Co ciekawe, rzecz niemal w stu procentach do odtworzenia koncertowego. Od czasu nagrania kawałek ewoluuje, zmienia się i rozrasta. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak będzie wyglądał jego odbiór na koncertach. Stroboskopy musowe.

„TRANZ III – Ucisk/Uścisk”

Michał Głowacki: Świadomość, splątane fraktale zabetonowanych myśli. Samozapętlające się ciągi logiczne i serce pełne lęku.

Arek Lerch: Pierwszy kawałek, zarejestrowany jeszcze w czasie wakacji 2016 roku. Nasza świadoma odpowiedź na wszystkie transe i jazzy. Na minimalizm współczesnej alternatywy. Rzecz zrodzona z improwizacji i w taki sposób zarejestrowana. Wchodząc do studia, nie wiedzieliśmy, co się stanie. Marcin Klimczak (Mustache Ministry) odpalił swoją maszynerię nagrywającą, a my po prostu polecieliśmy. Nie było żadnych założeń, aranżacja rodziła się podczas swobodnego jamu w studiu. Bardzo się cieszymy z tego nagrania, bo pokazało ono, że potrafimy się wzajemnie słuchać.

No i wisienka na torcie – genialne partie saksofonu w wykonaniu Rafała Wawszkiewicza (Merkabah). Bez niego byłby to zupełnie inny numer. Kolejna ważna rzecz – „Ucisk/Uścisk” to studyjny debiut Michała w roli wokalisty i gościa od samplerów. Chyba lepszego chrztu bojowego nie mógł sobie wymarzyć, prawda? Zresztą my też nie. Utwór był prezentowany w internecie, ale jest dla nas na tyle ważny, że nie mógł przepaść w sieci i musiał znaleźć się na twardym nośniku. To nasza furtka do nowej przestrzeni, w jakiej znalazł się So Slow.


AUTOR: So Slow
TYTUŁ: 3T
WYTWÓRNIA: Unquiet Records
WYDANE: 15 maja 2017


Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: