Po kilku latach współtworzenia Robot House, Krzysztof Birowski postanowił podziałać z solowym projektem jako Mlekoman. Sprawdźcie epkę Not Defined, bo warto, oraz przeczytajcie analizę minialbumu w czynnikach pierwszych.

Jest to taki składak starych pomysłów wygrzebanych z szuflady. Po pewnym czasie grania w Robot House (oraz Dawaj!, które przewinęło się po drodze) stwierdziłem, że chcę zrealizować w pełni samodzielnie jakieś wydawnictwo. Z wielu demówek, które czasem pokątnie popełniam, by je schować i o nich zapomnieć, wybrałem kilka, które nie dawały mi spokoju od dłuższego czasu i zabrałem się do pracy. Dlaczego epka? Ponieważ z pełnego albumu zapewne długo bym się nie wygrzebał. Być może uległem modzie, która zatoczyła już całkiem szerokie kręgi. W końcu znaczna część nowych niezależnych wydawnictw to właśnie krótki metraż. Nie ma chyba co się zbytnio rozpisywać. Zrobiłem tak, jak czułem, że będzie dobrze. Tak więc oto jest moja debiutancka epka. Cztery części, z których każda jest z innej czasoprzestrzeni i nie ma w tym określeniu przesady – pomysły gromadziłem w okresie liczonym w latach i w przeróżnych miejscach. Wydaje mi się jednak, że udało mi się je całkiem nieźle ze sobą spasować.

***

„STRAWBERRY RESONANCE”

Zdezelowany Defil, pożyczony komputer (procek 100MHz, 400MB bysk, windows 95) – z takim arsenałem i zerową wiedzą nie miałem prawa stworzyć niczego poważnego. A jednak kilka akordów wyszarpanych i nagranych wówczas, ponad 12 lat temu, uchowało się do dzisiaj – po metamorfozie – jako syntetyczne zawodzenie na samym początku, które stało się podwaliną całej kompozycji.

„YESTERDAYS FUSION”

Czasem jest tak, że pojawia się pomysł z potencjałem, ale nie wiadomo, jak go „pociągnąć”. Bywa też tak, że ów pomysł przeleży lata i po odsłuchaniu nadal będzie miał potencjał… pod warunkiem, że się go rozjedzie czołgiem, zmieli, zacznie od nowa i będzie liczyć, że tym razem dopisze wena. Chyba dopisała…

„HURRY”

Nie mam pojęcia, co napisać. Że jedyna piosenka w zestawie? O czym to jest? Jaki jest tekst, każdy słyszy. Inspiracje? Chyba również klarowne. A więc ani słowa. Bez zbędnego oglądania się, byle biec szybciej, do przodu.

„FROM THE MOUNTAIN”

Sceneria, pośród której powstał pomysł przedstawiała się mniej więcej tak: mikropokoik w starej kamienicy pełnej lokalnego „folkloru”, widok na rzekę oraz ptactwo, szum aut i tramwajów, środek lata. Mimo to okazało się koniec końców, że utwór jest o górach. Nie wiem, jak to się stało.

***

AUTOR: Mlekoman
WYTWÓRNIA: Kozanów Records

WYDANE: 22 maja 2016
INFORMACJE O ALBUMIE

 

Komentarze

komentarze