List Otwarty zadebiutował. O czym jest pierwsza płyta szczecińskiej formacji? Zespół rozkłada Bałagan na czynniki pierwsze. Opowiada Bartłomiej Mieżyński.

„OTWARTY”

Pierwotna „Bananowa słodycz” (w sumie szkoda, że tytuł roboczy nie ostał się na dłużej) – mówi Bartłomiej Mieżyński. – Wersji „Otwartego” było kilka – za każdym razem coś było nie tak – a to zbyt patetycznie, a to zbyt oszczędnie… aż w końcu, po zamknięciu całej reszty materiału, dotarliśmy do ostatecznej wizji tego, jak nasz debiutancki album powinien się zaczynać. Skupisko elektronicznych brzmień, na których nam z czasem coraz bardziej zależało dopełnia cytat z jednej z książek, która ukształtowała w pewnej mierze moje spojrzenie na świat (Rzeźnia numer 5 autorstwa Kurta Vonneguta – cytat z wersji oryginalnej, angielskiej). Tenże cytat jest tak naprawdę jednym z kluczy do odczytania całości Bałaganu:

A lot of patients who saw the prayer on Billy’s wall told him that it helped them to keep going, too. It went like this: “God grant me the serenity to accept the things I cannot change, courage to change the things I can, and wisdom always to tell the difference.” Among the things Billy Pilgrim could not change were the past, the present, and the future.

Fragment Rzeźni przygotowuje nas do dalszej podróży, której drugim przystankiem jest…

„GARŚĆ SŁÓW O PRZYSZŁOŚCI”

Najbardziej zawiły kompozycyjnie utwór na płycie. „Garść…” powstawała na początku mojej edukacji wyższej – tuż po rozpoczęciu studiów. Był to okres, w którym zaczęły się pojawiać w mojej głowie pierwsze dojrzałe myśli o przyszłym, dorosłym życiu, co mnie tak naprawdę może czekać. Pewien strach, czy może raczej zaniepokojenie dały o sobie znać, a podejrzewam, że przez wielu młodych obywateli podobne przemyślenia przepływają. Czy uda mi się sprostać własnym oczekiwaniom?

Nie zostało nic poza tym
by otworzyć te drzwi
A z nich wypełzła przyszłość
ubrana w halkę z techno-przesytu
namalowana jak na ścianie oczywistość
sprejem złożonym z drobnych kredytów
Mam tylko nadzieję, że utrzyma się na rdzawej powierzchni mego wyobrażenia
nawet gdyby miało to oznaczać ubrudzenie globalnego zadowolenia
Zmierza w moją stronę jakby była nieuchronnym wypadkiem
nie wiem czy celuje, ale niepewnością włada jak na wojnie snajper
widzi przez mury, więc by ukryć się za bardzo miejsca nie ma
droga przyszłości, za dotychczasowe błędy – przebacz

Znajduje się tam również drobne odwołanie do mojej ostatniej, solowej płyty (swoją drogą – nie szukajcie, nie warto!), gdzie znalazł się utwór „Namalujmy obraz”. Czasy liceum cechują się często nadmierną pewnością siebie, którą, sięgając do wspomnianej płyty, w pewnym sensie ganię:

Cierpiałem na ignorancję
pusto zapatrzony w ten świat
namalować obrazy jest łatwo
gdy się w głowie nic nie ma
Czy ważnym będzie mój głos
kiedy obiecam już niczego nie zaniechać?

Koncept całego albumu podkreślam już na kolejnym kroku – wylatując pod koniec „Garści…“ z rzeczywistości typowo „Ziemskiej” na…

„PYRRUSTRATUS JAKO WIKTORAJSKA UTOPIA”

Pierwszy singiel, oficjalny początek drogi, pierwszy teledysk. Również jeden z dwóch utworów, które powstały w pierwszej kolejności w stu procentach pod palcami muzyków Listu Otwartego (jeszcze wtedy pod inną, mroczną nazwą – Szajkobanda). Prawdopodobnie najlżejsza (obok „Ledacznicy”) warstwa muzyczna spotyka się z jednym z najcięższych tekstów. Stworzenie „Pyrrustratusa…” dało podstawę do zbudowania całego konceptu albumu Bałagan, jak również do powstania tejże nazwy. Przedstawia świat względnie idealny – jeżeli przyjmiemy, że „bałagan” jest przeciwieństwem „porządku”, to przeciwieństwem do obecnej sytuacji na świecie (a zatem właśnie do „bałaganu”) będzie… porządek! Nakreślam tutaj jednak pogląd, jakoby świat perfekcyjny – taki, jaki ludzie by chcieli w każdym calu – byłby światem szarym, pozbawionym emocji. Kompozycja naszego pierwszego gitarzysty, Miłosza Miecznika i niezawodnego, niezbędnego do egzystowania zespołu basisty i głównego mózgu Aleksandra Więcława dopełniona została wspaniałym refrenem, w którym z moim głosem zmieszany został głos Mai Holcman-Lasoty. Do tej pory nie mogliśmy liczyć na tak dobry odbiór jakiegokolwiek utworu, jak w przypadku „Pyrrusa…” – owy odbiór wzmocniony został świetnym obrazem autorstwa Krzysztofa Arciszewskiego, z któregoż obrazu Mańka (odsyłam do teledysku) długo była twarzą promocji Listu Otwartego.

„Ń”

W zasadzie jedyny tekst, który nie porusza takiej mnogości poważnych tematów jak cała reszta. Kropla egoizmu i bardziej osobiste podejście do utworu – głównie w wymiarze politycznym – połączona z najbardziej zbliżonym do rocka podkładem dała nam mocny, koncertowy utwór. Chyba najrzadziej cytowany w recenzjach. Jest swego rodzaju rozluźnieniem – zarówno dla słuchaczy, jak i dla nas. Raz na jakiś czas można!

„NIEDOMYSŁ”

Zdecydowanie najdłużej powstający utwór. Tekst był pisany (od początku do końca!) czterokrotnie. Temat bardzo trudny, jednak jeśli chce się podzielić pewnymi poglądami (zwłaszcza takimi jak w „Niedomyśle”), trzeba bardzo uważać. Wydaje mi się, że wybrnąłem z tego dobrze i do niepotrzebnych uszu ta kompozycja raczej nie trafi. „Niedomysł” jest dla mnie najlepszym z utworów, których wyłącznym kompozytorem jest Olo. Grany na koncertach zdecydowanie najkrócej (jako że finalna wersja powstała jako ostatnia z całej płyty), ale szał (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu), w jaki ludzie wpadają na jego koniec daje nam (i wam!) pewność, że na długo pozostanie w koncertowym secie. Cóż… achtung, achtung….

„LEDACZNICA”

Technologia. Wspaniała, zdradziecka. Żyjemy w czasach, w których garby nie rosną już tylko na starość. Razem z PTR-em ze składu AprAxjA (swoją drogą – czytelniku, dopisz do listy obowiązków przesłuchanie ichnich Części wspólnych. Najlepsza podziemna, rapowa płyta ostatnich lat) dzielimy się przemyśleniami na temat pokolenia iPhone’ów. Kiedy napisałem swoją część „Ledacznicy”, uznaliśmy z Aleksandrem, że tak naprawdę trudno będzie cokolwiek dopisać – temat został praktycznie zamknięty. Piotrek wybrnął z tego z tak wielką klasą, że nam kapcie spadły. „Bujający” podkład jest ideałem, jeśli rozpatrujemy muzykę w wymiarze interakcji z publicznością, dlatego – podobnie jak „Niedomysł” – na pewno na długo pozostanie wśród utworów granych przez nas na żywo.

„ASYMETRIA FOREMNA”

Jeden z trzech (obok „Otwartego” i „Powrotu”) utworów czysto instrumentalnych. Kompozycja drugiego (również już nieobecnego) gitarzysty – Rafała Opieli. Moment przejścia muzycznego z ciężkiej sielanki na ciężki rozgardiasz.

„PIKSELE”

Bierność jest jedną z rzeczy, które irytują mnie w ludziach najbardziej. Zwłaszcza bierność grupowa. W „Pikselach” na ten problem zwracam uwagę, a szaro-bure wzruszone ramiona zostały wzmocnione muzycznie – chyba najbardziej na całym krążku. Środkowa część kompozycji jest moim ulubionym fragmentem instrumentalnym albumu – nieskromnie mówiąc, wszak jestem jego autorem. Koncerty z udziałem tejże partii zyskują bardzo dużo w dziedzinie mocy. Tekst jest chyba najbardziej „moralizatorskim” (choć bardzo nie lubię tego określenia) ze wszystkich… W obecnym koncertowym secie dumnie zajmuje pierwsze miejsce. Co ciekawe, odkąd ten utwór powstał, można zauważyć tendencję wzrostową zaangażowania społecznego (nie żebym czuł się kołem zamachowym przemian). Niestety – współczesna Polska ma powody do protestów…

„POPIÓŁ”

Pierwszy utwór Listu Otwartego. Najtrudniejszy z tekstów. Najmocniej związany z osobistymi przeżyciami, nie obserwacjami społecznymi. Wyniknął z sytuacji w domu – chora na Alzheimera babcia, której powolną „przemianę” widziałem codziennie. Straszna choroba. Z czasem coraz bardziej cierpiało otoczenie – zwłaszcza rodzice. Wizja sytuacji, w której coś takiego może dopaść także mnie jest przerażająca. Wyłączna kompozycja Miłosza Miecznika okazuje się największym „hitem” na naszej lokalnej, szczecińskiej scenie – wzbudza, wraz z singlem spoza Bałaganu, „Stanem Bezpowrotnym” – największy entuzjazm. Jak się okazuje, trudne słowa do ludzi przemawiają. Podobnie, jak kończąca album (a właściwie jego „pełnoprawną” część) solówka gitarowa. Moment wzruszający, emocjonalny i niezbędny dla całego konceptu naszego debiutu – domyka historię o przyszłości – jeśli „Garść słów…” ją rozpoczynała, „Popiół” ją z przytupem kończy w podobnym charakterze – wyjątkowo personalnie.

„POWRÓT”

Powrót z krótkiej podróży, jaką zafundowaliśmy wytrwałym słuchaczom – niepokojące dźwięki zamykające Bałagan dają nam (i oby wam!) nadzieję na rychły powrót z kolejnymi dźwiękami. Oby ta przyszłość była taka, jaką sobie wymarzyliśmy…


AUTOR: List Otwarty
TYTUŁ: Bałagan
WYTWÓRNIA: wydanie własne
WYDANE: 21 lipca 2017


 

Komentarze

komentarze