29 września Kożuch wyda album Idzie Burza. O nowej płycie folkowego kwintetu opowiada odpowiadająca w Kożuchu za skrzypce Maria Stępień.

„IDZIE BURZA”

Krótka wokalna introdukcja: tradycyjna melodia i przyśpiewka łęczycka.

Płyta Idzie burza to efekt pięciu lat muzykowania kapeli Kożuch (dawniej Gęsty Kożuch Kurzu) oraz na poły etnomuzykologicznych wędrówek i poszukiwań. Szukamy starej, wiejskiej muzyki, którą można było jeszcze kilkadziesiąt temu usłyszeć w prawie każdym zakątku Polski. Najbardziej nas interesuje pogranicze łęczycko-łowickie. Królują tam nieśpieszne tańce, takie jak kujony i kujawiaki. Pozornie łagodne i kołyszące, ale nawet niewprawne ucho może wychwycić ukryte w tych melodiach olbrzymie emocje – takie, które czekają na gwałtowne wyładowanie. Pozorna cisza przed burzą. Spodobała nam się ta burza, która „idzie od Łęczycy”. Stąd tytuł płyty.

„WARSZAWA”

Miks polek z rożnych regionów, który odzwierciedla nasze muzyczne wędrówki po regionach wokół Łodzi. Pierwszy temat  pochodzi z Sieradzkiego, drugi z Opoczyńskiego. Zastanawialiśmy się, jak nazwać ten kawałek – roboczo oznaczyliśmy go tytułem „Warszawa”. I tak już zostało. Tak jak prawdziwa Warszawa jest konglomeratem rożnych wątków.

„KOŃ”

„Konia cieszy owies, a chłopaka dziołcha, gospodarza piniążki, pijoka gorzołka.” Każdy z nas ma coś, co go w życiu cieszy. Nas za to bardzo cieszy ta melodia, którą przejęliśmy od jednego z naszych mistrzów – wybitnego skrzypka łęczyckiego Tadeusza Kubiaka.

„OJ ŚPIEWAM”

Melodia łowicka „przejęta ze śpiewu”. Częstą praktyką wśród wiejskich muzykantów było przekładanie melodii ze śpiewu na instrument. Uczyli się tego już od najmłodszych lat, na przykład od matki, która śpiewała zasłyszane melodie, wracając z wesela, a oni je potem z powodzeniem wykonywali jako utwór do tańca. Umiejętność powtórzenia melodii ze śpiewu świadczyła o dużym kunszcie muzykanta.

„KALISKI”

Melodia z okolic Kalisza, stąd nazwa. To nie nasz region, ale jak usłyszeliśmy tę melodię, to się w niej zakochaliśmy. Wiejscy muzykanci też tak robią – gdy spodoba im się jakaś melodia z innego regionu,  to ją sobie zapamiętują i później grają po swojemu, czasem tak zmieniając, że trudno ją rozpoznać.

„KUJAWIAK” i „KUJAWION”

Tematy tworzące suitę kujawiakową. Pierwszy z nich zaczerpnięty ze zbioru poświęconego muzyce łęczyckiej autorstwa Oskara Kolberga.  Drugi z tematów Marysia przejęła od swojego mistrza i jednocześnie kolegi z zespołu – Sławomira Czekalskiego, wybitnego harmonisty z okolic Żychlina. Trzeci z tematów znów od skrzypka Tadeusza Kubiaka. Bardzo nam się spodobało to połączenie.

„HERBATKA U TADKA”

Szukanie starej, wiejskiej muzyki to niezwykła przygoda. Nie chodzi nam tylko o gromadzenie niezwykłych melodii, niczym łowieckich łupów i trofeów. Chcemy spotkania z drugim człowiekiem. Ten kawałek jest po części muzyczną ilustracją takiej sytuacji. Słuchając go, można przymknąć oczy i sobie wyobrazić, że siedzimy przy stole. Pojawia się melodia, ktoś wystukuje na szklance rytm, ktoś pogwizduje do wtóru, przyłączają się kolejne głosy i instrumenty, wreszcie ktoś podaje inną melodię i tak dalej, i tak dalej. Od takiej sytuacji do naprawdę grubej i hucznej imprezy już tylko mały krok. Muzykując w taki przyjemny sposób, spędziliśmy niejeden wieczór. Na przykład u Tadka, czyli genialnego skrzypka, wspaniałego nauczyciela i kompana, Tadeusza Kubiaka, liczącego sobie dziś 94 lata. To od niego pochodzą melodie tworzące ten kawałek.

„STARA PANNA”

Jedna z pierwszych melodii, którą Marcin przejął od skrzypka Tadeusza Kubiaka. Pan Tadeusz bardzo lubi tę przyśpiewkę, to jedna z nielicznych, których słowa pamięta i chętnie powtarza. Zwykle przy tym zawadiacko mruży oko i wymrukuje: „Stara panno daj pieniędzy, ożenię się z tobą prędzej. A czy prędzej, czy nie prędzej, stara panno daj pieniędzy”.

„BÓR”

Krótka wyprawa w region sieradzki, skąd pochodzą melodia i przyśpiewki. Ułożyły się w fabularny męsko-damski dwugłos – wykonany przez Kubę i Asię – opowiadający o zagrożeniach czyhających w borze. Jak się okazuje, wyjące wilki to drobnostka w porównaniu z innymi niebezpieczeństwami. Na ten kawałek składają się dwie siarczyste polki, podkreślone końcowym, tłustym bitem bębna.

„BĘDZIESZ PŁAKAŁA”

Kolejny fabularny utwór przyśpiewkowy. Tym razem do melodii łowickiej, z wyraźnie zarysowanym wątkiem damsko-męskim. Sytuacja trochę jak na dawnym wiejskim weselu. Pani prześpiewuje do pana, a ten jej odpowiada. W rzeczywistości na tradycyjnych weselach przyśpiewki wymyślane są ad hoc. Im bardziej krwiste i dosadne – tym lepiej. Nikt w takiej sytuacji nie ma prawa się obrazić. Śpiewanie do siebie – jeśli spotkają się przy stole wytrawni zawodnicy – może trwać nawet dwie i trzy godziny.

„OD SŁAWKA”

Składanka kujawiaków od Sławka Czekalskiego, jednego z najlepszych, naszym zdaniem, łowickich harmonistów. To muzykant o olbrzymim repertuarze i świetny nauczyciel, a do tego bardzo gościnny człowiek. Przekonaliśmy się o tym nie raz. Skąd te melodie przywędrowały do niego? Tego do końca nie wiemy, bo usłyszeć je można także w innych regionach. Na przykład na sąsiednich Kujawach, ale grane są tam już w nieco innych wariantach.

„OTWÓRZCIE”

Jest taki moment w trakcie wesela, kiedy młodzi wracają z kościoła i zastają drzwi domu weselnego zamknięte. Muszą swoim śpiewem nakłonić domowników – w szczególności matkę panny młodej – do otworzenia. Kolejna melodia przejęta ze śpiewu. Niezwykła. Słychać w niej ocean dźwięków…

„OBERY”

Energiczne i skoczne. Niezwykle popularne na pograniczu łęczycko-łowickim. Dzięki nim muzykanci mogli pokazać swoją wirtuozerię. Siarczysty oberek był na wagę złota na każdym weselu. Tancerze potrafili konkurować z muzykantami o to, kto wytrzyma dłużej: tańczący czy grający? Spróbujcie sami. Warto.


AUTOR: Kożuch
TYTUŁ: Idzie Burza
WYTWÓRNIA: Polskie Radio / Wydawnictwo Miriam
WYDANE: 29 września 2017


 

Komentarze

komentarze