Isle of Love o swoim debiutanckim albumie. Adam Słonimski i Tomasz Osiecki opowiadają o Isle of Love, rozkładając wydawnictwo na czynniki pierwsze. Utwór po utworze w analizie samych twórców.

„TAM GDZIE CYPRYSY”

Adam Słonimski: Jest to utwór, który pierwotnie napisałem do tekstu mojego taty, na potrzeby spektaklu teatralnego „Wieczór Trzech Króli” Williama Shakespeare’a. Tata napisał tekst inspirowany Shakespearem, a ja skomponowałem muzykę oraz linię wokalną. Całość grana i śpiewana była przez jednego z aktorów. Kiedy pokazałem Tomkowi nagrany utwór, bardzo mu się spodobał i stwierdziliśmy, że być może warto bliżej mu się przyjrzeć i popracować nad nim wspólnie. Tomek całość nagrał na przestrojonej gitarze nashville, a Filip Jurczyszyn dograł piękny, głęboki kontrabas, grany smyczkiem, co dodało niesamowitego kolorytu i zdecydowanie podkreśliło klimat utworu. Jest to utwór zdecydowanie smutny, co przyznam szczerze uwielbiam w muzyce. I wybaczcie, ale nie będę się silił na jego interpretację – pozostawiam to wam (śmiech).

„ZANIM KIEDY ZMIERZCH”

Tomek „Ragaboy” Osiecki: Można powiedzieć, że jest to w pewnym sensie numer, od którego wszystko się zaczęło i to nawet jeszcze nie dla Isle of Love, lecz dla mnie. Swoje pisanie piosenek dzielę na dwa etapy. Pierwszy etap to był czas mroku, czas bardzo trudnych zmagań i to, co wtedy powstawało, było naturalnym odbiciem tamtych prób utrzymywania się na dryfującym szczątku wśród wzburzonego oceanu.
Z perspektywy czasu można powiedzieć, że tamta muzyka była raczej neurotyczną próbą mojego wewnętrznego odreagowywania niż pisaniem muzyki dla szerszej grupy słuchaczy. Na szczęście, jak to w życiu bywa, sztorm się skończył, a ja w końcu dobiłem do bezpiecznego lądu … To był rok 2010/2011 i wtedy naturalnie rozpoczął się dla mnie drugi etap tworzenia muzyki. Właśnie wtedy powstały m.in. takie piosenki jak „Spadochron” i „Wielkie Nieba”, które potem znalazły się na pierwszej i drugiej płycie Meli Koteluk, wtedy powstało także „Czuwanie”, „Song of Silence” oraz piosenka „Zanim Kiedy Zmierzch”, która w tamtym czasie jeszcze nie miała tytułu oraz tekstu. Od tamtego momentu „Zanim Kiedy Zmierzch” czekał jeszcze cztery lata, zanim stał się tą piosenką, którą jest teraz. Jednak już wtedy, kiedy powstał poprzez swój klimat i pewną energię, był jedną z pierwszych oznak mojego powrotu. Kiedy jesienią 2014 powstało Isle of Love, i zaczęliśmy ją grać, zdarzyły się kolejne niezwykłe sytuacje, których nigdy wcześniej nie doświadczałem … mówię tu o modelowym strumieniu świadomości – doświadczyłem przekazu treści z jakiejś innej przestrzeni i dosłownie w ciągu 20 minut słowa były zapisane … a ich treść bardzo mocno porusza mnie do teraz.

„SONG OF SILENCE”

Tomek „Ragaboy” Osiecki: Jest to dosłownie piosenka miłosna, która została bardzo spontanicznie skomponowana w ciągu 15 minut. Powstała w wyniku chwilowej rozłąki z ukochaną osobą. Tytuł także jest wielce znaczący, ponieważ dodatkowo podczas tej rozłąki kontakt słowny był przez pewne czynniki zewnętrzne bardzo utrudniony. Piosenka powstała w roku 2011 i początkowo pracowałem nad nią z Melą Koteluk, która jest współautorem linii melodycznej. Ostatecznie wspólnie z Melą piosenki nigdy nie zrealizowaliśmy. Kiedy powstało Isle of Love, Adam podszedł do niej bardzo entuzjastycznie i zaczęliśmy wspólną pracę nad nią. Do pełni szczęścia brakowało już tylko dobrego tekstu, który w jakiś naturalny sposób powinien oddać to, co tkwiło w tej muzyce. Taki właśnie piękny, prosty w swojej wymowie tekst totalnie spontanicznie pewnej nocy napisała moja żona Aneta i w takich oto okolicznościach po 4 latach powstała piosenka, którą znamy teraz jako „Song of Silence”. Początkowo zamierzaliśmy zmienić ten angielski roboczy tytuł, ale stwierdziliśmy, że stał się tak naturalną częścią tego utworu, że jakakolwiek próba robienia czegoś na siłę jest bezsensu.

„DOM JEST”

Tomek „Ragaboy” Osiecki: Kiedy jesienią 2014 rozpoczęliśmy pracę jako Isle of Love, pokazaliśmy sobie nawzajem z Adamem swoje muzyczne archiwa. Bardzo roboczy szkic tej piosenki był gdzieś schowany wśród różnych moich nigdy niezrealizowanych pomysłów. I ja i Adam zwróciliśmy na nią uwagę, ponieważ kompozycja miała w sobie to coś. Na tekst także nie musieliśmy długo czekać. Myślę, że jest to najbardziej metaforyczny ze wszystkich tekstów, które do tej pory napisałem. Powstał bardzo spontanicznie w busie podczas powrotu z Gdańska do Warszawy. Inspiracją była historia, którą opowiedział mi podczas pobytu na stacji benzynowej kolega, z którym wtedy podróżowałem.

„POMIĘDZY SNAMI”

Adam Słonimski: Muzykę do utworu skomponował Tomek, natomiast ja zaimprowizowałem do niego linię wokalną. Na początku nie byliśmy pewni, czy uda nam się stworzyć do niego odpowiednie słowa, które będą pasowały do jego klimatu, ale z pomocą przyszedł po raz kolejny mój tata, który już na następny dzień przesłał mi tekst. Jest to utwór oniryczny, nieco mantrowy i na płycie bardzo oszczędny. Kiedy koncertowaliśmy w trio razem z Marcinem, dodał on bardzo dużej przestrzeni, której moim zdaniem nieco brakuje na płycie. Obecnie w pełnym składzie, razem z Markiem (perkusja) oraz naszym drugim Marcinem (bas, kontrabas) udało nam się tchnąć w niego drugie, lepsze życie.

„POWIETRZA JAKBY MNIEJ”

Tomek „Ragaboy” Osiecki: To jest w pewnym sensie do tej pory wg mnie najważniejsza nasza piosenka, ponieważ to właśnie od niej wszystko się rozpoczęło. Jest to pierwszy wspólny utwór, który zrobiliśmy. Na początku także bazowaliśmy na bardzo roboczym szkicu, który od jakiegoś czasu zalegał gdzieś w czeluściach mojego komputera. Podczas pierwszych wspólnych prób utwór spontanicznie zaczął się przeobrażać. Wszystko odbywało się bardzo szybko, ale naturalnie. W pewnym momencie Adam przyniósł zalążek tekstu i zaczęliśmy nad nim pracować. Wtedy właśnie pierwszy raz ja doświadczyłem czystego strumienia świadomości i dopisałem resztę słów. Było to dla mnie bardzo mocne doświadczenie, ponieważ pierwszy raz w życiu za pomocą słowa pisanego powiedziałem coś, co od bardzo długiego czasu we mnie siedziało, a dodatkowo opisałem kwestie, o które w jakiś sposób się otarłem, a które, mam wrażenie, są poniekąd uniwersalne dla każdego człowieka z osobna.

„CZUWANIE”

Tomek „Ragaboy” Osiecki: Tak jak wspominałem wcześniej, jest to jedna z piosenek, która powstała na przełomie 2010 i 2011 roku podczas pracy z Melą Koteluk. Piosenka w tej formie początkowo miała być tylko zarysem większej całości, ponieważ kiedy Mela napisała tekst, stwierdziła, że jest to początek czegoś, co jeszcze nie zostało dokończone. Jednak z upływem czasu, kiedy zaczęliśmy się przyglądać tej miniaturce, jaką jest „Czuwanie” stwierdziliśmy, że chyba jednak nie… i wpadliśmy na to, że to po prostu jest właśnie taka krótka, lecz bardzo treściwa opowieść. Osobiście uważam, że w tej prostocie i minimalizmie tkwi ogromna jej siła. Tak jak w przypadku „Song of Silence”, ostatecznie piosenki nigdy wspólnie z Melą nie zrealizowałem, a zapisany pomysł pozostał. Kiedy rozpoczęliśmy z Adamem wspólną pracę, od razu wiedziałem, że „Czuwanie” będzie jedną z propozycji, które będę chciał mu pokazać. Na początku nieco się obawiałem, czy tego typu liryka i muzyczna wrażliwość zawarta w tym utworze przypadnie Adamowi do gustu i czy poczuje to na tyle, aby móc w pełni naturalnie zaśpiewać coś poniekąd zupełnie nieswojego. Moje początkowe wątpliwości bardzo szybko się rozwiały i zaczęliśmy ją grać. Najpiękniejsze jest to, że forma piosenki jest praktycznie dokładnie taka sama jak jej pierwszy pomysł. Kiedy w okolicach listopada 2014 postanowiliśmy, że nagramy nasze piosenki, Mela bardzo pozytywnie wyraziła się na temat zrealizowania przez nas „Czuwania”, jak i „Song of Silence”. W ten oto sposób te dwa piękne utwory znalazły się na naszej debiutanckiej płycie.

„ENI”

Adam Słonimski: Skomponowałem ten utwór od początku do końca wraz z tekstem w niecałą godzinę, kilka lat temu. Powodem były oczywiście silne emocje, kiedy spotkałem Anię (stąd ENI, Annie) – nie musiałem się zastanawiać jak go zagrać oraz jak i co zaśpiewać. Tekst każdy może i powinien interpretować na swój własny, indywidualny sposób, ale jego intencje oraz rozumowanie jakie miałem na myśli, tworząc go pozostawiam jedynie nam – Ani oraz mnie samemu. Tomek przy ostatecznych nagraniach dodał piękną dilrubę, która głębokim echem roznosi się w środku i na końcu utworu, dopowiadając jakby to, co nie zostało w nim powiedziane.

***

AUTOR: Isle of Love
WYTWÓRNIA: Fonografika
WYDANE: 13 maja 2016
INFORMACJE O ALBUMIE

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: