Rafał Gorzycki i Jonathan Dobie nagrali niedawno dla Requiem Records wspólną płytę. Dla FYH! Rafał Gorzycki opowiedział o Nothing, rozkładając album na Czynniki pierwsze.

„FULL OF…”

Zależało mi, aby album otworzyć mocno, z przytupem, jak film Dzikość Serca Lyncha. Potem jest dziwnie; choroba, koszmarek i znów kop z buta. Udało się w stu procentach. Ave Lynch.

„BALLAD FOR JOANNA”

Tytuł chyba mówi sam za siebie. To utwór miłosny, dedykowany przyjaciółce i partnerce, który podarowałem jej na imieniny. Piękna melodia Jonathana.

„SUPER LOOPER”

To hit. Sądziłem, że to za długi utwór, żeby przyciągnął łowców hitów, ale znów, na szczęście, byłem w błędzie w swoim widzeniu odbiorcy dźwięków. Utwór jest uznawany za najlepszy na płycie, z czym oczywiście się nie zgadzam, a na koncertach robi furorę… Życie, muzyka i ludzie wciąż mnie zaskakują.

„WRITTEN AND DIRECTED BY”

Ten utwór nosił tytuł roboczy „Rycerski”, nie mam pojęcia czemu. Może brzmienie mojej spreparowanej perkusji skojarzył mi się z pobojowiskiem po bitwie w XV wieku, gdzie konie i ciężka piechota depczą metalowe, powyginane zbroje, miecze, tarcze i hełmy poległych rycerzy. Żałuję, że nie zostałem przy tej estetyce, nadając ostateczny tytuł.

„FAT, FAT GIRL”

Zabawna historia. Jon miał problemy z internetem w Londynie, kiedy wysyłałem mu skład poligrafii i dane do PQ (tytuły, kompozytorzy, czasy – taka stopka redakcyjna). Nie odebrał tego. Sądziłem, że akceptuje wszystko w milczeniu… To typ człowieka, który odzywa się dopiero kiedy musi! Okazało się, kiedy przyleciał na premierę i tournee, że w tym utwór wykorzystał temat chyba Monka albo Duke’a poświęcony Mingusowi… Utworu zatem, jako jedynego, do ZAIKS-u nie zgłosiliśmy.

„CALL IT ANYTHING”

Do tej pory nie byłem zadowolony ze swoich solówek perkusyjnych zarejestrowanych na płytach studyjnych… Live to live. Udało się w końcu i to nawet podwójnie… Jedno solo na początek utworu i kolejne jako klamra. Tytuł kompozycji jest czytelny dla fanów Milesa z okresu koksowniczego i jego miażdżącego występu na wyspie Wight.

„NOTHING”

To podwójny finał. Nie tylko zamknięcie albumu, ale całego tryptyku duetowego. Po Therapy i Experimental Psychology, „Nic” zamyka ścieżkę, etap, opowieść… Tu nie mogło być głośno i gęsto. To trochę medytacja, stypa, przejście… od chaosu i hałasu narodzin, po ciszę nieuchronnego końca. Chciałem więc zachować nastrój kontemplacji, zadumy, bezwarunkowego przemijania. Uważam, że to piękna i paradoksalnie optymistyczna myśl. Tak sądzę dziś, bo nic nie jest tak pewne jak nic! Chyba S. Beckett.

***

WYTWÓRNIA: Requiem Records
WYDANE: 28 lutego 2015

WIĘCEJ O RAFALE GORZYCKIM
WIĘCEJ O JONATHANIE DOBIE
INFORMACJE O PŁYCIE

Komentarze

komentarze

%d bloggers like this: