Michał Wojtas odpowiadający za projekt Amarok, wydaje lada dzień swój nowy album Hunt. Dla FYH opowiada o nim, rozkładając płytę na czynniki pierwsze.

Po 12 latach przerwy Amarok – projekt wokalisty i multiinstrumentalisty, kompozytora Michała Wojtasa wraca z płytą Hunt i z reedycjami poprzednich trzech płyt. Materiał dźwiękowy stanowi mieszankę rocka progresywnego, ambientu czy folku w połączeniu z charakterystyczną gitarą solową Wojtasa.

Teksty na płycie Hunt, napisane głównie przez Martę Wojtas, stanowią koncept związany z zagrożeniami płynącymi z postępu technologii czy iluzji bliskości w mediach społecznościowych kontra prawdziwe, niewirtualne relacje.


„ANONYMOUS

Utwór powstawał w trakcie samotnego jam session, przy wykorzystaniu wszystkich instrumentów, jakie miałem pod ręką. Oprócz elektroniki użyłem blisko stuletniego harmonium indyjskiego i razem z shakerami oraz przypadkowymi samplami maszyny perkusyjnej (zachowanymi w nagraniu) powstał zapętlony rodzaj folktronicznego transu. Do tego od razu zarejestrowałem gitarę akustyczną. Próbowałem nucić coś transowo i tak powstały melodie. Dodatkowo w nagraniu słychać też wiele dźwięków z offu, m.in. moją córeczkę – Różę, przy której nagrywałem próbne dźwięki. Podobnie w nagraniu usłyszeć można mojego psa. W studiu Serakos na nowo nagrałem wokale, gitary, a sztuczną perkusję z demo zastąpił prawdziwą – Paweł Kowalski. „Anonymous” dotyka tematu anonimowości w sieci, gdzie odnalezienie osoby, z którą nawiązało się przelotny kontakt, może nie być możliwe. Poszukiwanie jednak samo w sobie może stać się fascynującym procesem.

„IDYLL

To utwór zaśpiewany przez Mariusza Dudę (Riverside, Lunatic Soul). Mariusz stworzył melodie wokalu, a tekst napisała moja żona – Marta Wojtas. Oczywiście ucieszyłem się, że Mariusz tak dobrze wkomponował się w nastrój i przestrzeń tego utworu. W utworze obok całej elektroniki użyłem także mojego starego pianina czy gitarę akustyczną. Najważniejsze moje dźwięki w tym utworze należą jednak do gitary elektrycznej. Uwielbiam, kiedy tak jak w „Idyll” widzę szerokie widoki, grając solo. Utwór zaczyna i kończy brzmienie młota zagrane przez Martę. W nagraniu udział wziął także Paweł Kowalski, który starannie dobrał i dołożył bębny do przygotowanego przeze mnie rytmu perkusyjnego. Paweł zagrał także na basie. Jeden chórek pod koniec utworu zaśpiewał także Konrad Pajek – multiinstrumentalista z koncertowego składu Amarok. W warstwie słownej jest to utwór, który dotyka fundamentalnej kwestii rozwoju, pójścia za głosem serca versus poddaniu się analizom rozumu, wykonania kroku naprzód w opozycji do beckettowskiego czekania na bliżej nieokreślone nadejście Godota.

„DISTORTED SOUL”

Utwór z mocnym przesterowanym beatem i charakterystycznym pianinem. Motyw pianina powstał wiele lat temu, ale dopiero w tym utworze znalazł właściwe miejsce. Beat, który brzmi dość elektronicznie, jest w rzeczywistości złożony z sampli, które rejestrowałem w wielu miejscach Polski. Niektóre sample pochodzą z zarejestrowanych instrumentów perkusyjnych, a inne to spreparowane później przedmioty codziennego prywatnego lub publicznego użytku, jak np. skrzynka hydrantu. W utworze tradycyjnie gram na różnych instrumentach, a także po raz pierwszy na flecie typu low whistle.

Zaśpiewałem też tekst napisany przez Martę, ale prawdziwym wyzwaniem dla mnie było zagranie solo na thereminie. Pierwotnie miało być solo gitarowe, ale dzięki uprzejmości Michała Łapaja (Riverside), który udostępnił mi swój instrument, po kilku próbach rejestracji i jednocześnie nauki gry stwierdziłem, że podejmę się wyzwania. Choć daleko mi to wirtuozerii, myślę, że warto było. Finałowy refren swoją perkusją wzmocnił Paweł Kowalski. Utwór porusza tematy związane z wielowymiarowością człowieka, który posiada swoją jasną i ciemną stronę, składa się z ciała i umysłu, ale też duszy.

„TWO SIDES”

Impresja instrumentalna, pokazująca dwa oblicze różnych uczuć. To dźwięki Orientu. W tym celu postanowiłem pierwotnie zagrać zupełnie różnymi technikami na gitarze akustycznej, ale chcąc jeszcze bardziej zróżnicować nastroje, pamiętam, że uparłem się, aby zaprosić kogoś, kto gra na fenomenalnym ormiańskim duduku, brzmienie znane choćby z muzyki do Gladiatora. W Polsce instrument nie jest zbytnio popularny. Pamiętam, że poszukiwania wykonawcy obejmowały nawet Armenię, gdzie nawiązałem kontakt z jednym z tamtejszych guru duduka. Ostatecznie udało się jednak znaleźć odpowiedniego wykonawcę i to w Warszawie! Sebastian Wielądek – bez niego ten utwór nie byłby taki sam.

„WINDING STAIRS

Utwór, którego miało nie być, ostatecznie wszedł na płytę i był zarejestrowany i prezentowany jako pierwszy. Powstał w trakcie kolejnego solowego jama. Beat, zanim Paweł zagra na bębnach, pochodzi głównie z nagranych przeze mnie schodów w jednym ze starych pensjonatów w Wolimierzu. Schody były kręte i drewniane. Brzmiały genialnie. Moim zamiarem było połączenie instrumentów ludowych z elektronicznymi oraz z przestrzennymi gitarami i nowym jak dla mnie sposobem śpiewania. Cały utwór to dla mnie przestrzenie gór izerskich. „Winding Stairs” (kręte schody) to obraz poznawania siebie, które nie jest łatwym procesem i mogą nam w tym pomóc relacje z innymi.

„IN CLOSENESS

Utwór, który także powstał w trakcie jam session. Najpierw ułożyłem beat z moich sampli nagrywanych w wielu miejscach, później wziąłem gitarę, włączyłem dość robotycznie brzmiący efekt ring modulator, a reszta potoczyła się sama. W studiu, oprócz wielu instrumentów, nagrałem także wokal. Pod koniec mój beat wzmocnił dobrze dobranymi bębnami Paweł K., a Marta nagrała instrumenty perkusyjne i tradycyjnie napisała tekst, który mówi o skomplikowanej relacji, w której zdarzają się kryzysy. Mogą one być rozwiązane jedynie poprzez bezpośredni kontakt, w bliskości.

„UNREAL

To moja chwila dla gitary, a konkretnie utwór mojego przyjaciela – Michała Ściwiarskiego, z którym zrobiliśmy go na potrzeby progresywnego zespołu Casma. Jednak, ponieważ zespół jeszcze nie był szerzej aktywny, zaproponowałem wykorzystanie utworu na mojej płycie w formie gościnnego udziału Michała, z którym miałem już przyjemność współpracować przy płycie Metanoia. Pamiętam, kiedy Michał puścił mi kilka lat temu klawiszowy podkład, usłyszałem w nim fajną melodię, trochę schowaną przez niskie dźwięki, zacząłem je grać i mówię – patrz jaka tu jest fajna melodia. Do dziś nie wiem, czy Michał był jej wcześniej świadom… (śmiech) Poza tą powtarzającą się melodią dodałem od siebie kilka przyjemnych, jak sądzę, dźwięków.

„NUKE

To dla mnie monumentalny utwór zaśpiewany przez Colina Bassa (Camel). Powstał na wiele lat, zanim pomyślałem o powrocie do Amaroka. Właściwie w niemal niezmienionej formie z małymi dodatkami jest to właśnie ta wczesna wersja. Finałowa perkusja została wzmocniona przez Pawła Kowalskiego. Colin od razu poczuł ideę i przesłanie płyty. Wymyślił piękne melodie i wielogłosowe chórki. Tekst należy do Colina wespół z Martą Wojtas. Jestem bardzo zadowolony z brzmienia i sposobu śpiewania Colina.

Po latach przerwy w naszej współpracy (przyp. Amarok – Neo Way, Colin Bass – In The Meantime) zupełnie nie wiedziałem, jak zabrzmi trochę elektroniczne brzmienie podkładu z aktualnym głosem Bassa. Byłem oczarowany, kiedy usłyszałem demo, choć nie od razu. Im jednak słuchałem dłużej, tym bardziej czułem radość. Colin na początku brzmi podobnie do Rogera Watersa, po czym zaczyna śpiewać z takim przejęciem, że miałem dreszcze. Wielogłosowy finał zrobił na mnie wrażenie. Słyszę tam nawet Indianina. (śmiech) Cieszę się, że całość wieńczy moje solo gitarowe.

„HUNT

Tytułowy utwór powstał niemal w całość w trakcie mojego pierwszego solowego jam session. To w trakcie tego jama postanowiłem wrócić z Amarokiem. Nagranie pierwotnie trwało aż półtorej godziny! Ostatecznie wybrałem zaledwie 18 minut muzyki. Utwór opowiada o zagrożeniach technologicznych, sztucznej inteligencji, sieciach społecznościowych i pyta o naszą przyszłość. Stąd brzmienie utworu jest dość metaliczne, elektroniczne czasem eksperymentalne, surowe. Po raz pierwszy zostałem współautorem tekstu, razem z Martą. Oprócz mojego oddalonego głosu, w nagraniu słychać głos narratora, którym jest mój angielski przyjaciel – John England. Tym razem na wszystkich instrumentach zagrałem sam, no może też Marta w coś uderzyła. (śmiech)

Oprócz elektroniki i eksperymentów z parafonią, mamy tutaj tradycyjne pianino, theremin, gitary, instrumenty perkusyjne, ale i np. klucze do mieszkania czy tajemniczy metalowy talerz wiszący na boku budynku mojej pracowni. Wyjątek stanowi nagrana przeze mnie przypadkowo gra nieznanej mi osoby na didgeridoo w trakcie festiwalu kultur na Stacji Wolimierz w 2016 roku. Jak się później okazało, wykonawca grał długi dźwięk pasujący do tonacji utworu. W utworze można także usłyszeć odgłosy wilków, co było fajnym pomysłem Marty. Co ja bym bez niej zrobił… (śmiech)


AUTOR: Amarok
TYTUŁ:  Hunt
WYTWÓRNIA: Musicom
WYDANE: 23 czerwca 2017


 

Komentarze

komentarze