Już tylko dni nas dzielą od nadchodzącej odsłony Sacrum Profanum. Co wydarzy się w Krakowie od 26 września do 1 października? Dlaczego warto być w tych dniach w stolicy Małopolski? Sprawdzamy, co ciekawego będzie się kryć pod tegoroczną edycją Sacrum Profanum.

Wejdź do strefy dyskomfortu – tak Sacrum Profanum zaprasza na ostatnie dni września i pierwszy dzień października do Krakowa. Tegoroczna edycja zapowiada się nad wyraz interesująco, łącząc naprawdę sporo różnych, naprawdę – naprawdę różnych dziedzin. Wisienką na torcie, już można z miejsca to i powiedzieć, i napisać, będzie koncert o nazwie Post-indie classical.

Post-co? To brzmi durnie – zarzuciła opinia publiczna.

I tak, i nie. Zależy, jak się na to spojrzy. Sama nazwa indie classical wśród odbiorców i muzyków mogła wywoływać szyderczy uśmiech na sali. Ale gdy przetasowało się nazwiska artystów, sprawdziło, o co w tym wszystkim chodziło, punkt widzenia mógł, a nawet powinien się zmienić. O co dokładnie chodziło? O mariaż artystów z wykształceniem akademickim z muzyką niezależną, tak zwanym „indie”. Tym sposobem muzyka klasyczna weszła w ramy współczesnej muzyki komponowanej z naleciałościami jazzowymi, ambientowymi, elektronicznymi, w końcu minimalistycznymi – bo kompozytorzy lubili i lubią nawiązywać do Cage’a i spółki.

A post-indie classical? To swoiste novum organizatorów Sacrum Profanum. Próba napisania dźwiękowej definicji nowego zagadnienia muzycznego. Bo chodzi tutaj o to, że szansę komponowania dano twórcom, którzy z wykształceniem muzycznym, dokładniej: z wykształceniem kompozytorskim wspólnego mieli niewiele lub też nic.

To taki telegraficzny skrót. Dużo, nawet więcej niż dużo, miałem okazję napisać o zjawisku do książki Wszystko jest ważne. Rozmowy i eseje o muzyce współczesnej. Sacrum Profanum 2017. Polecam, warto, ale warto przede wszystkim ze względu na całość.

Tegoroczne Sacrum Profanum to ukłon też w stronę spektralizmu w wersji rumuńskiej. Kompozycje Iancu Dumitrescu i Any-Marii Avram wykonają Hyperion Ensemble, Stephen O’Malley i Oren Ambarchi, którzy wzięli też ogromny udział w kształtowaniu koncertu post-indie classical. Dla O’Malleya istotny będzie także wieczór pod nazwą Drone. Gruidés, czyli debiut kompozytorski metalowo-improwizatorskiego gitarzysty, będzie mieć swoją premierę właśnie w Krakowie. Utwór zagra l’Orchestre de Nouvelles Créations, Expérimentations et Improvisation Musicales (znana także jako ONCEIM),  Frédéric Blondy, który miał istotny wpływ na powstanie kompozycji, przejmie batutę.

Tego samego wieczora Stephen O’Malley i Oren Ambarchi pokłonią się twórczości Iancu Dumitrescu i Alvina Luciera, jednej z czołowych postaci awangardy ze Stanów Zjednoczonych.

To jednak nie jest wszystko. Wracając do post-indie classical, w Krakowie usłyszymy dzieła Toby’ego Drivera, Mamiffer i…

…i z Finlandii przylecą do Polski Mika Rättö i Jussi Lehtisalo, którzy sami też przygotowali na zamówienie Sacrum Profanum kompozycję. Nie zabraknie znanego i kochanego nad Wisłą Kanadyjczyka Aidana Bakera, a polską myśl muzyczną zaprezentuje Paweł Kulczyński.

Za wykonanie wszystkich dzieł odpowiadać będą Rättö i Lehtisalo. Toby Driver oraz Spółdzielnia Muzyczna, bez której Sacrum Profanum nie mogłoby się odbyć.

Intrygująco jednak będzie już od pierwszego dnia festiwalu. 26 września należałoby się wybrać na Cztery po Dwa – Four By Two. Cztery występy, każdy duetu. Wśród zaproszonych artystów Lubomyr Melnyk i Melvyn Poore wykonujący kompozycję Melnyka z 1985 roku – The Voice of Trees. Do tego Bardo, czyli występ nieocenionej Barbary Kingi Majewskiej i zdolnego Bartka Wąsika.Nie można zapomnieć też o wykonaniu albumu Statea Murcofa i Vanessy Wagner. O co chodzi? O aranżacje utworów Arvo Pärta, Aphex Twina, Johna Cage’a czy Mortona Feldmana. No i Série Rose, czyli fortepian, sampler i głos w kompozycjach Laurie Andersona, Joliana Hodkinsona, Erwina Schulhoffa czy Jenifer Walshe.

Co ważne, tegoroczna edycja festiwalu to także skupienie się na legendarnym amerykańskim kompozytorze i pianiście, Juliusie Eastmanie. Napisać, że był kontrowersyjny i powinien żyć nie w swoich a dzisiejszych czasach, to napisać, że zimą powinno być zimno. Nic. Ale pisać o Eastmanie przed Sacrum Profanum nie ma sensu. Hołd złożony jego twórczości, na dodatek przy wsparciu zespołu, z którym Amerykanin koncertował przed laty, to prawdziwe must-seen w tym roku.

Wydarzeń w Krakowie wartych uwagi jest dużo i jeszcze więcej. To nie może dziwić, bo festiwal trwać będzie od 26 września do 1 października. A tyle dni oznacza po prostu jedno: line-up naszpikowany pozycjami, których nie wypada ominąć.

Dlatego jeśli zostało komuś kilka dni wolnego, może wsiąść w pociąg do Krakowa. Z Warszawy co prawda często są opóźnione już na starcie, a w Skierniewicach czeka się jeszcze dłużej, ale – no cóż – warto.

Ale warto też zajrzeć na stronę Sacrum Profanum, aby zapoznać się z całym programem festiwalu, cenami biletów i… miejscami, w których odbędą się koncerty.

 

Komentarze

komentarze