Tu przekaz jest bardzo jasny. Stephen O’Malley znalazł w swoim napiętym grafiku czas i między koncertem w Lizbonie a trasą SUNN O))) wpadnie do Warszawy. Tu, czyli do Pardon, To Tu.

Tego koncertu nie trzeba chyba nikomu rekomendować. Założyciel SUNN O))), członek duetu KTL, wreszcie i muzyk, który lubi występować solo, znowu przyjeżdża do Polski. Tym razem na koncert klubowy w Pardon, To Tu. Czego można się spodziewać po O’Malleyu? Kilku pieców gitarowych na tej skromnej i przytulnej scence, ciemności i siedzącego na krześle/kucającego i pochylonego nad gitarą Stephena wygrywającego swoje schizofreniczne, pełne bólu i chaosu drone’owe melodie. Tyłem do publiczności zapewne.


To nie będzie doom-metalowa jatka znana z gigów SUNN O))), nie będzie też takich eksperymentów jak przy współpracy O’Malleya ze Steve Noblem czy Mają Ratkje (a trochę szkoda, taki koncert byłby chyba najfajniejszą rzeczą w Warszawie w najbliższym czasie). Będzie natomiast występ dość ezoteryczny, misterny w każdym calu. Szamański? Chyba tak, ale jednocześnie ukazujący, jakie ciekawe i hipnotyzujące rzeczy można robić za pomocą gitary i różnej maści przesterów. A co można zrobić?

Można rozkręcić na maksa wszystkie gałki i grać proste melodie, które wgniatają w ziemię swoją siłą i niemal mistycznym wydźwiękiem. Nie oszukujmy się, SUNN O))), choć zajebiści (bo są, umówmy się), to grają melodie dość proste. Mocne, głośne, ale proste. I ze Stephenem O’Malleyem jest podobnie. Gość wie, jak zagrać, by było ciekawie, choć wcale nie jakoś skomplikowanie. Świadczą o tym solowe wydawnictwa, których jest blisko dziesięć (plus te nagrane z innymi muzykami, jak ze wspomnianym Noblem czy ZEV-em).

Pomińmy zespołową twórczość, na nią przyjdzie czas przy kolejnych w Polsce gigach SUNN O))) czy KTL, Stephen O’Malley ma tak bogatą muzyczną historię i przede wszystkim tak ciekawą dyskografię, że grzechem byłoby opuszczenie, ba, pominięcie tego koncertu w Pardon, To Tu. O ile w formacjach O’Malley opiera się na metalu czy po prostu noise’owej odsłonie rocka, tak solo idzie w eksperymentalizm, który sięga i ambientu, i elektroniki, o muzyce klasycznej i akustycznej nie zapominając. Do Warszawy Amerykanin przyjedzie tuż po swoim solowym koncercie w stolicy Portugalii. Po gigu w Pardon, To Tu O’Malley będzie pakował plecak i ruszał ze swoją główną formacją w minitrasę po Australii. Czego tak naprawdę można się spodziewać po polskim występie – nie wiadomo. Czy będzie to promocja (albo semi-promocja) wydanego w ubiegłym roku Eternal Idol, czy może pełna improwizacja? W Pardon, To Tu występowało wielu utalentowanych muzyków, zespołów i gitarzystów ze świata jazzu, free-impro czy muzyki eksperymentalnej. Ale metalowca z tak bogatym CV jeszcze przy placu Grzybowskim nie było. 2 marca ta sytuacja ulegnie zmianie. Ciekawe.

Stephen O’Malley – Solo [US]
Pardon, To Tu
Środa, 02.03.2016, g. 20:30
Bilety: 55 zł
EVENT: K L I K!

Bilety są dostępne w ‚Pardon, To Tu’ przy barze / za pośrednictwem strony internetowej www.pardontotu.pl / lub przed koncertem na bramce. Dla studentów, uczniów, emerytów, bezrobotnych przysługuje – za okazaniem ważnej legitymacji – na każdy koncert zniżka w wysokości 10 pln. Te tzw. ‚wejściówki’ będzie można zakupić wyłącznie przed samym koncertem ‚na bramce’ (nie w przedsprzedaży) i do wyczerpania zapasów.

Komentarze

komentarze